
Natan Marcoń zabrał głos po swojej porażce w starciu z Chasem DeMoorem. „Kraken” jest absolutnie niezadowolony z przebiegu wydarzeń i zapowiada zwycięski powrót.
Wczoraj w Manchesterze odbyła się gala MF & DAZN: X Series 22. Było to wydarzenie dość podobne do FAME, bowiem mieliśmy tam do czynienia z hybrydą. Mianowicie nie zabrakło byłych mistrzów UFC jak Luke Rockhold czy Tony Ferguson, ale również „dymogennych” freak fighterów jak Amadeusz „Ferrari” Roślik czy Natan Marcoń.
W przypadku tego drugiego mieliśmy do czynienia z walką o pas wagi ciężkiej federacji. Oczywiście mowa jest o pojedynku bokserskim, w którym Natan zmierzył się z czempionem organizacji, Chasem DeMoorem. Anglik był naprawdę sporym faworytem przed tym pojedynkiem. Było to podyktowane wieloma czynnikami, w tym przede wszystkim doświadczeniem w formule bokserskiej – Marcoń na koncie miał jedynie wyrównaną walkę z Jackiem Murańskim.
Polak co prawda przegrał już w 2. rundzie, jednakże do niemalże końca starcia nie był deklasowany, jak wielu zakładało. Co prawda do wygrania pierwszej rundy chyba mu trochę zabrakło, jednakże DeMoor go nie zdominował. W drugiej odsłonie mistrz wyprowadził jednak potężny podbródkowy, po którym Marcoń się nie tylko zachwiał, ale doznał urazu. Mowa jest o solidnie rozciętej wardze, która wymagała szycia – sędzia wkroczył do akcji, wzywając lekarza, a następnie na wskutek jego interwencji zakończył pojedynek.
ZOBACZ TAKŻE: Znany sędzia po dramatycznym nokaucie w walce Till vs Rockhold: Luke nie powinien już więcej tego robić
Po wszystkim Natan zabrał głos dzięki swojego Instagrama. Podkreślił, iż chciał kontynuować pojedynek i przyznał, iż pomimo żalu względem sędziego rozumie taką decyzję:
Walka o mistrzostwo… A sędzia przerywa walkę ze względu na rozciętą wargę… Mógł przerwać, ale nie powinien. Ja chciałem walczyć. Ja tego nie przegrałem. Ale pupilek federacji wciąż musi być mistrzem. Udowodnię to niedługo. Ja wygrywałem tę walkę. Pokazały to kursy.
Wczorajszy występ Natana w AO Arenie był jego pierwszym w MF. Biorąc pod uwagę emocje, które wzbudza, bardzo możliwe, iż jeszcze ujrzymy go w ringu organizacji KSI’a. Warto jednak odnotować, iż zarówno w ringu – już po walce, jak i na zapleczu wdał się w bijatyki, których był przynajmniej fizycznym inicjatorem, co może się niekorzystnie odbić na jego przyszłości. Na tę chwilę jednak nie pojawiło się żadne oświadczenie MF w tej sprawie.