Gdy Jordan Stolz popisał się rekordem olimpijskim, wykręcając czas 33.77 sek. na dystansie 500 m w łyżwiarstwie szybkim, serca Polaków zadrżały. Zaraz po typowanym do zwycięstwa Amerykaninie startował Damian Żurek, który musiał pokonać także Jenninga de Boo, który przejechał tor w czasie 33.88.
REKLAMA
Zobacz wideo Kacper Tomasiak – cała prawda o wicemistrzu olimpijskim
"Największy pechowiec igrzysk". Żurek bez medalu olimpijskiego
Nasz panczenista mierzył się z drugim z Holendrów, Sebasem Dinizem. 26-latek pędził jak szalony, ale jego rywal także nie ustępował. Polak wparował na linię mety minimalnie szybciej niż Diniz, ale... niestety. Znów musiał obejść się smakiem olimpijskiego medalu. Z czasem wynoszącym 34.35 był nie tylko gorszy od De Boo czy Stolza, ale i od Kanadyjczyka Laurenta Dubreuila (34.26). To właśnie ta trójka stanęła na podium, a Żurek zajął 4. lokatę - tak samo jak w rywalizacji na 1000 metrów.
- Życie sportowca to najczęściej nieliczne sukcesy i liczne rozczarowania… Damian Żurek świetna forma na igrzyskach. Jednak nie medalowa... Szkoda - napisał na portalu X Patryk Serwański z RMF FM.
- Damian Żurek - największy pechowiec tych igrzysk - dodał Piotrek Baleja z portalu Łódź.pl.
- Dwa razy Damian Żurek przegrał ze Stolzem i De Boo - zrozumiałe. Dwa razy wbił się przed niego ktoś mający średni sezon. No cóż... - zauważył Jakub Wojczyński z "Przeglądu Sportowego".
- Najpierw siedem setnych, teraz dziewięć. No co tu w ogóle można powiedzieć… - odwołał się do biegu na 1000 metrów Jakub Kazula z TVP Sport.
- Ależ szkoda... Gdyby Polak trafił w parze na Jordana Stolza, mogłoby być lepiej... Mogłoby, ale nie będzie i niestety z dwóch szans Żurek nie wykorzystał żadnej, rywale byli za dobrzy... - dodaje Seweryn Czernek z WP SportoweFakty.
- Żurek na kolację walentynkową. Biedak znów czwarty. Dziękujemy za emocje, poziom mega - dodawał otuchy naszemu panczeniście Michał Pol z Kanału Sportowego.
- Damian Żurek czwarty, Marek Kania ósmy, a Piotr Michalski 24. na 500 metrów. Dwóch naszych reprezentantów w pierwszej dziesiątce olimpijskiej rywalizacji! Dziękuję panczenistom za piękną walkę i wielki charakter - dziękował sportowcom minister sportu Jakub Rutnicki.
Kolejną szansę na powalczenie o medale Biało-Czerwoni będą mieli w sobotnich zawodach skoków narciarskich na skoczni dużej w Predazzo. Początek konkursu zaplanowano na godz. 18:45, a na liście startowej znaleźli się Paweł Wąsek, Kamil Stoch i srebrny medalista ze skoczni normalnej Kacper Tomasiak.
Zobacz też: Tyle podatku za medal zapłaci Semirunnij. Rząd Tuska podjął decyzję

2 godzin temu














