Żurek przemówił po czwartym miejscu. Od razu złożył jasną deklarację

1 godzina temu
Damian Żurek po czwartym miejscu na 1000 metrów zapowiadał walkę o medale na swoim koronnym dystansie. 500 metrów miało przynieść kolejny sukces polskiego panczenisty, ale 26-latek po raz drugi na tych igrzyskach otarł się o podium. Tym razem do brązu zabrakło 0,09 sekundy. "Zabrakło trochę szczęścia i za to lubię sprint" - po zawodach powiedział Żurek.
Damian Żurek po raz drugi zajął czwarte miejsce na igrzyskach olimpijskich! W środę Polak na 1000 metrów stracił zaledwie 0,07 sekundy do podium. Na swoim koronnym dystansie Żurek brąz przegrał o 0,09 sekundy. Żurek udowodnił, iż jest czołowym panczenistą świata - ale nie udokumentował tego na najważniejszej imprezie czterolecia.


REKLAMA


Zobacz wideo Damian Żurek się załamał? Jachimiak: To on pociesza nas


Przed igrzyskami amerykański The Athletic typował Damiana Żurka do olimpijskiego złota w tej konkurencji. Wiele innych prognoz wskazywało, iż 26-latek z pewnością zajmie miejsce na podium. Los jednak okazał się brutalny.


Koszmar Damiana Żurka! 0,09 od podium
Damian Żurek tuż przed startem zapowiedział, iż czwarte miejsce zajęte w środowych zmaganiach na 1000 metrów tylko zwiększyły jego apetyt na medale. - Udowodniłem sobie, iż jestem tak naprawdę na topie - powiedział 26-latek. Zapowiedział też, iż ma swój plan na sobotni wieczór.
Zobacz też: Złoty medal, który oburzył tłumy. "Byłam przerażona"
Żurek wystąpił w przedostatniej parze, a jego rywalem był Holender Sebas Diniz. Wiadome było niemal wszystko - do zdobycia medalu trzeba pobić obowiązujący do dziś rekord olimpijski. Prowadził Amerykanin Jordan Stolz przed Holendrem Jenningiem de Boo i Kanadyjczykiem Laurentem Dubreuilem. Polak jednak nie dał rady rywalom. Wpadł na metę czwarty. Ostatnia para nie zmieniła czołówki klasyfikacji.


Damian Żurek: "Za to lubię sprint"
Po zawodach Damian Żurek wypowiedział się na antenie TVP Sport. - Po 1000 metrach był duży niedosyt i myślałem, iż uda się stanąć na podium. Mam nadzieję, iż zdrowie mi pozwoli i za 4 lata sobie odbiję. Nikt mnie nie zapamięta z dwóch czwartych miejsc. Biorę to na klatę. To nie koniec sezonu. Jeszcze są MŚ w wieloboju, tam też jeszcze nie mam medalu - powiedział.


26-latek krótko ocenił swój start. - Pierwsze 100 metrów było bardzo dobre. Myślę, iż zawaliłem pierwszy wiraż. Pierwsza krzyżówkowa bardzo dobra, drugi wiraż bardzo dobry, ostatnia prosta bardzo dobra. Pierwsza dwójka była poza zasięgiem. Byłem w stanie zrobić brąz. Zabrakło trochę szczęścia i za to lubię sprint. Wszystko może się zdarzyć, nie ma faworytów. Kanadyjczyk nie stanął ani razu na podium PŚ, ale dzisiaj miał dzień konia. Mam nadzieję, iż najlepsze pozostało przede mną - stwierdził Damian Żurek.
Najlepszy polski sprinter wypowiedział się też na temat Sebasa Diniza, z którym Polak jechał w parze. Na wyjściu z drugiego wirażu Holender znacznie przekroczył linię dzielącą oba tory. - Bałem się, iż Holender się potknie i spowoduje kraksę. Był blisko, ale nie tak blisko, żeby mieć wpływ. Widzimy się tu za cztery lata, z krążkiem na szyi - zakończył Żurek.


Na 500 metrów bardzo dobrze spisał się też Marek Kania - zajął 8. miejsce. Słabiej poszło Piotrowi Michalskiemu, który był 24.
Idź do oryginalnego materiału