W czwartek 34-letnia zawodniczka zdobyła swój czwarty medal olimpijski, srebrny. I znów za metą padła jak nieżywa.
REKLAMA
Zobacz wideo Jakim cudem Rosjanie są na igrzyskach? „Obśmiali sankcje"
Trzy dni wcześniej, podczas olimpijskiego biegu łączonego w Tesero przewróciła się i potężnie uraziła żebra. Mimo to dobiegła do mety – na ósmym miejscu, ze stratą 2 min 21 s do zwyciężczyni, Fridy Karlsson (która wygrała również w czwartek).
Twardzielka w Pekinie, mróz z mongolskich stepów
Nic nie mówiła o złamaniach lub pęknięciach, ale po zdobyciu brązowego medalu w biegu na 10 km techniką dowolną, wspominała, iż dziękuje za cud, jakiego dokonała ekipa medyczna, doprowadzając ją w czwartek na linię startu. Ale to są cuda, które ma w kartotece – po biegu na 30 km na igrzyskach w Pekinie w 2022 r., w 20-stopniowym mrozie, porywistym wietrze z mongolskich stepów, zdobyła srebro. Dziś wcześniej przy podobnej pogodzie bieg mężczyzn na 50 km skrócono o połowę. Potem przez kilka tygodni spała po 15 godzin dziennie, dochodziła do siebie przez dwa tygodnie. Wtedy też miała nie wystartować z powodu zatrucia. Najtwardsza kobieta w biegach. To dlatego kibice ja uwielbiają i krzyczą "Dig, Dig, Dig" gdy biegnie (można przetłumaczyć jako "sięgnij jeszcze głębiej").
Wszyscy bliscy są w Tesero obecni – mąż, były hokeista, teraz finansista Wade Poplawski zrobił niespodziankę swoim przyjazdem tuż przed otwarciem igrzysk, przyjechali rodzice i trenerzy z Afton, gdzie jest "domowa baza" Jessie Diggins, jej ostoja. Bo ona jest nierozerwalnie związana z miejscem, w którym się urodziła, wychowała, została gwiazdą, najbardziej utytułowaną amerykańską biegaczką narciarską. Biegała w szkolnych i lokalnych klubach, w nieodległym Afton State Park, gdzie jedna z tras ma nazwę Jessie Diggins Trail.
Kiedy dotarła do niej wiadomość o śmierci Alexa Pretti, 15 mil od miejsca, w którym się urodziła (inna ofiara ICE Renee Good poniosła śmierć znacznie bliżej), Jessie była w Goms w Szwajcarii, gdzie startowała w sprincie Pucharu Świata, ostatnim przed wylotem do Włoch, na igrzyska. Dowiedziała się o tym, co się stało w jej rodzinnych okolicach następnego dnia rano, tuż przed biegiem na 20 km klasykiem. Kilka dni jej zabrało przetrawienie tragedii. Jej rodzice są z Kanady. Oboje dostali zielone karty, a połowa rodziny pozostała w Kanadzie. Gdyby nie pomoc dla imigrujących, Jessie w USA by nie było.
Druzgocące wiadomości z Minneapolis
Plus, biegaczka trenuje w stanie Vermont, pomieszkuje z mężem w Bostonie. Wade Poplawski również jest Kanadyjczykiem, byłym hokeistą, który mieszka na stałe w Bostonie. Kanada ma być 51. stanem USA według Donalda Trumpa. Ale nie to jest najgorsze. Chodzi o to, iż zginęli niewinni ludzie, którzy protestowali przeciwko polityce imigracyjnej. Trumpowi chodzi o przybyszów z Ameryki Łacińskiej, ale Kanadyjczycy też mogą poczuć niepokój, tak jak Polacy, skoro Irlandczyk przesiedział pięć miesięcy w areszcie ICE (miał zezwolenie na pracę, żonę Amerykankę ale skończyła mu się wiza).
"Szczerze mówiąc, ten tydzień był dla mnie stresujący psychicznie i emocjonalnie z wielu różnych powodów, wszystkie były niezwiązane ze sportem" – napisała Diggins po zabójstwie Prettiego na ulicach St. Paul. "Przede wszystkim jest to dla mnie druzgocące po wiadomościach o tym, co dzieje się teraz w Minnesocie i naprawdę trudno mi uwierzyć, iż nic nie mogę z tym zrobić. Chcę mieć pewność, iż wiecie, dla kogo będę biegać, kiedy stanę na linii startu na Igrzyskach Olimpijskich. Biegnę dla narodu amerykańskiego, który reprezentuje miłość, akceptację, współczucie, uczciwość i szacunek dla innych. Nie toleruję nienawiści, przemocy ani dyskryminacji" - dodała.
Diggins nic więcej nie mogła zrobić. To jest właśnie specyfika igrzysk – sportowcy się wyłączają. Nie zaglądają do internetu, do swoich social mediów, wchodzą do tunelu, który ich prowadzi na start. A potem wracają do świata, który jest kompletnie inny, w którym ludzie niekoniecznie kierują się tak ścisłymi i sprawiedliwymi metodami jak w sporcie.

2 godzin temu












