Nagła przemiana Tomasiaka. Wystarczyły 24 godziny

2 godzin temu
Większość ekspertów nie sądziła, iż Kacper Tomasiak może zdobyć w sobotę drugi medal olimpijski, ale Jarosław Konior to przewidział. A teraz pierwszy trener robiącego furorę skoczka narciarskiego mówi Sport.pl o jeszcze bardziej szalonym scenariuszu. I tłumaczy, skąd się wzięła wielka przemiana 19-latka, która zaszła w ciągu 24 godzin.
- Stałem przed telewizorem na baczność i trzymałem kciuki - opowiada Jarosław Konior, gdy pytam, w jakiej atmosferze śledził walkę o drugi olimpijski medal Kacpra Tomasiaka. Po drugim skoku był już niemal pewny, iż Polak znów stanie na podium w Predazzo, choć na swoje próby czekało jeszcze trzech rywali. Były trener dobrze wie, co jest wielką siłą 19-latka.

REKLAMA







Zobacz wideo Tomasiak show! Majchrzak: Właśnie to daje medale



"Kop" zadziałał. Treningi zamaskowały potencjał Tomasiaka
Gdy rozmawiałam z Koniorem po niespodziewanym srebrnym medalu Tomasiaka na skoczni normalnej, to na koniec stwierdził, iż może to choćby lepiej, iż rywalizujący dopiero pierwszy sezon ze światową czołówką zawodnik nie zdobył wówczas olimpijskiego złota.
- Bo gdyby to zrobił teraz, w debiucie, to jakie cele miałby później? A tak ma do czego sportowo dążyć. Czy to będzie za cztery lata, czy za osiem, czy za 12 – uzasadnił wiceprezes Polskiego Związku Narciarskiego.
Spytałam więc, czy nie spodziewa się, iż 19-latek pojawi się na podium sobotniego konkursu na dużej skoczni. - Po poniedziałkowym sukcesie, który dał mu "kopa", wcale się nie zdziwię, jeżeli teraz też się włączy do walki o medale. Będzie ciężko, ale może to zrobić - stwierdził.
Po wywalczeniu przez Tomasiaka brązu człowiek, który 13 lat temu w klubie LKS Klimczok Bystra wziął pod swoje skrzydła obecnego bohatera polskiego sportu, mógł więc odbierać gratulacje za to, iż miał nosa. Zwłaszcza iż inni eksperci zgodnie przyznawali, iż nie sądzili, iż Polak stanie na podium w Predazzo raz jeszcze. Konior nie kryje, zwłaszcza po treningach na dużym obiekcie, iż takie nastawienie było zrozumiałe. Piątkowe próby dawały Tomasiakowi kolejno miejsca: 28., 10. i 16.



– Te skoki nie pokazywały, iż powinien tutaj odgrywać decydującą rolę. Aczkolwiek wiemy już dobrze, iż Kacper to zawodnik, który bardzo mobilizuje się na zawody. Treningi treningami, ale jak przychodzi czas na rywalizację o stawkę, to jest niesamowicie zmotywowany – zaznacza były szkoleniowiec Tomasiaka.


"Czułem, iż mentalnie nie wytrzyma". 200 procent normy
Jak przyznaje, sobotni konkurs przez dłuższy czas oglądał dość spokojnie. – Bo już to, co się stało normalniej skoczni, było więcej niż mogliśmy oczekiwać w debiucie olimpijskim – tłumaczy Konior.
Ale gdy okazało się, iż i teraz 19-latek będzie walczył o podium, to nie był w stanie usiedzieć. A dobrego wyniku był już pewny po serii próbnej, w której Tomasiak uplasował się na trzeciej pozycji.
- Wtedy wiedziałem już, iż rzeczywiście będzie walczył o medal. Kiedy po swoim drugim konkursowym skoku był pierwszy, to czułem, iż Kristoffer Eriksen Sundal mentalnie nie wytrzyma. Tak samo było bowiem na skoczni normalnej – przypomina ekspert.



W obu konkursach indywidualnych Tomasiak był na półmetku czwarty, tuż za Norwegiem. I w obu świetnie poradził sobie z presją. To tym cenniejsze, iż w sobotę kilku faworytów przepadło już w pierwszej serii.
- Mental Kacper ma rzeczywiście niesamowity. O ile już po treningach można było przewidzieć, iż Japończyk i Słoweniec będą bić się o zwycięstwo, to trzecią lokatę Kacpra można uznać za niespodziankę. Wykonał dziś 200 procent normy - podsumowuje wiceprezes PZN.
Tomasiak jak Małysz, a choćby lepiej. Szalony scenariusz
A po chwili przypomina, iż Adam Małysz również zaczął swoje olimpijskie łupy medalowe w 2002 roku od srebra i brązu (Małysz był trzeci na skoczni normalnej i drugi na dużej). Tyle iż on miał już wtedy pewne doświadczenie, bo debiutował w igrzyskach już cztery lata wcześniej.
- Kacper idzie więc podobną ścieżką, ale jest zdecydowanie młodszy. Adam miał wtedy 24 lata, a on ma 19. Ale powiem też, iż przed nami jeszcze teraz konkurs duetów i tam też może być różnie - zapowiada Konior.



Czy Tomasiak rzeczywiście ma w poniedziałek realne szanse na trzeci krążek? Jako głównych faworytów wiceszef PZN wskazuje Japończyków. A w dalszej kolejności wymienia Norwegów, Polaków, Niemców, Austriaków oraz Finów.
- Na pewno jest szansa. Czy się uda? Nie wiem, czy nie za dużo wymagamy, ale na pewno jest szansa, by jeszcze powalczyć o wysokie miejsce - dodaje.


Dzień po zdobyciu srebra Tomasiak wziął udział w rywalizacji drużynowej mikstów. Polska nie awansowała wówczas choćby do serii finałowej.
- Kacper nie skakał wtedy źle. Ale dało o sobie znać to, iż było to na drugi dzień po jego pierwszym sukcesie. Miał wiele obowiązków medialnych, była presja. Cały stres i emocje związane z tym pierwszym konkursem oraz jego wynikiem pewnie jeszcze z niego nie zeszły. A teraz to już puściło i pokazał się ze świetnej strony. Mam nadzieję, iż tak samo będzie w poniedziałek – podkreśla Konior.



Poza tradycyjnie świetną odpornością mentalną chwali też Tomasiaka za to, iż w sobotę zdecydowanie ulepszył swoje skoki technicznie w porównaniu z tym, co prezentował na piątkowym treningu.
- Mało kto się po tamtych wynikach spodziewał, iż się aż tak poprawi. Ale to jest jednak Kacper, który lubi zawody, dobrze czuje się w rywalizacji. zwykle też u niego drugi skok jest lepszy niż pierwszy. I dlatego też ponownie zdobył medal – analizuje były trener nastolatka.
A skoro wspomniał wcześniej sam o Małyszu, to na koniec pytam, czy – na bazie wyczynów Tomasiaka w tym sezonie - uważa, iż ten może powtórzyć lub przebić osiągnięcia słynnego "Orła z Wisły".
- Warto pamiętać, iż u Adama mowa nie tylko o medalach olimpijskich [tych Małysz ma cztery - red.]. Ciężko zaś będzie wygrać cztery razy klasyfikację generalną Pucharu Świata, zwyciężyć w Turnieju Czterech Skoczni oraz zdobyć tyle medali mistrzostw świata co on [ma ich sześć, w tym cztery złote]. Ale wszystko przed Kacprem. Ma 19 lat i jak mu zdrowie dopisze, a będą go omijać kontuzje i głowa wytrzyma, to myślę, iż może nawiązać do świetnych wyników Adama i Kamila Stocha – podsumowuje Konior.
Idź do oryginalnego materiału