Na chłodno: Zwycięstwo lub kryzys

kkslech.com 3 dni temu

Cykl „Na chłodno” to od lat najpopularniejsza seria artykułów na KKSLECH.com. „Na chłodno” to nasze chłodne, szczere i obiektywne spojrzenie na Lecha Poznań. Informacje z klubu, ciekawostki, oceny, spostrzeżenia, opinie. Wszystko od kibiców do kibiców.




W poniedziałek, 25 sierpnia 2025 miały zostać zaserwowane „Pyry z gzikiem”, jednak tekst nie został na czas zredagowany, dlatego serwujemy go we wtorek rano do porannej kawy i w ramach cyklu „Na chłodno”.

W artykule -> TUTAJ było szybka sonda z zapytaniem, co wolicie? Ligę Konferencji czy Ligę Europy? Było też zapewnienie o prezentacji wyników w najbliższych „Pyrach z gzikiem”, dlatego wypada zacząć od tego tematu. W sondzie udział wzięło 11995 osób, łącznie 52% woli Ligę Konferencji, 48% ankietowanych wolałoby Ligę Europy. Należy jednak zaznaczyć, iż do meczu z Genkiem za Ligą Europy opowiadało się 51% (specjalnie było to sprawdzane).

Dziś już wiemy, iż Lech Poznań nie zagra w Lidze Europy, od kilkunastu dni wiemy także o braku Ligi Mistrzów. Nie da się grać w Champions League mając tyle kontuzji w zespole, które nie są przypadkowe, mając obrońców tylko na papierze i jedną taktyką przewidywalną zarówno dla rywali w Europie, jak i na krajowym podwórku. Z czymś takim pachniałoby bilansem 0-0-8, gole: 3:40, moglibyśmy pobić wszystkie antyrekordy Champions League i kilka lepiej byłoby w Lidze Europy będącej po reformie na lata 2024-2027 małą Ligą Mistrzów. Obiektywnie, w obecnej sytuacji Lech Poznań nie pasuje do Ligi Europy. Rok temu we wrześniu był zupełnie innym zespołem, wtedy faktycznie mógłby zwojować coś w tych rozgrywkach, na dziś i z tymi problemami Liga Konferencji jest idealna dla Lecha Poznań co nie oznacza, iż po 3 latach znów będziemy w niej błyszczeć. Dużo zależy od naszej sytuacji kadrowej, od rywali jakich wylosujemy, gdzie będziemy z nimi grali, a także od szczęścia, które w europejskich pucharach jest niezbędne.

Czysto na papierze Liga Konferencji ma wiele plusów, o których już wiecie czytając wspomniany artykuł, który w ostatnich dniach cieszył się bardzo dużym zainteresowaniem. Tekst został zredagowany w taki sposób, aby nie promował Ligi Europy czy Ligi Konferencji, miał być w pełni obiektywny, miał przede wszystkim nie narzucać nikomu zdania. Dziś patrząc na to, jak kadrowo wygląda Lech Poznań czy jak taktycznie zagrał z KRC Genk, ta Liga Konferencji na różnych polach jest dla naszego klubu idealna. Sportowo pasujemy do Ligi Konferencji, może choćby znajdą się w niej rywale, których da się ograć umiejętnościami czysto piłkarskimi i taką samą taktyką stosowaną w rywalizacji z każdym przeciwnikiem, bez zwracania uwagi na jego siłę czy styl. Liga Konferencji to dla Kolejorza szansa, okazja, by się w niej nie ośmieszyć jak parę dni temu, szansa na zarabianie pieniędzy poprzez wygrane czy na śrubowanie klubowego współczynnika, który w Lidze Europy z taką grą oraz w tej sytuacji kadrowej stałby w miejscu.




Wymieniając nazwę klubu „KRC Genk” trzeba wrócić na chwilę do ostatniego meczu. Przegrać z takim rywalem zawsze można, ale nie można polec aż 1:5 i prezentować Belgom kilku bramek jak na jakimś sparingu, na który były jeszcze drogie bilety. 1:5 z ósmą drużyną Jupiler League 2025/2026, która od lipca kilka pokazuje? Przecież to kompromitacja i właśnie tak to opisały media czy kibice orientujący się w tematach rywalizacji z Belgami. Pomiędzy Lechem Poznań a KRC Genk nie ma aż tak dużej różnicy, jak pokazał to ostatni wynik, Lech Poznań chcąc grać z Genkiem zgodnie z ofensywną filozofią ośmieszył się rozdając mu prezenty, których od nikogo innego do końca sezonu już nie dostanie. Nie można grać z KRC Genk taktyką obraną wcześniej na Koronę Kielce, Górnika Zabrze czy Lechię Gdańsk, to są puchary, wyższa półka, choć rywal był w przeciętniej formie, to jednak był i jest silniejszy od Kolejorza. Cały sztab szkoleniowy zachował się, jakby zlekceważył Belgów i chyba nie oglądał gry Kajrata Ałmaty w Glasgow czy Pafos FC w Belgradzie, gdzie obie drużyny zrezygnowały z mitycznego DNA, jakiejś urojonej filozofii, której w Lechu Poznań od miesięcy i tak nikt nie widzi, tylko nastawiły się na osiągnięcie dobrego wyniku dając radę go wywalczyć.

Z KRC Genk przegraliśmy zasłużenie, moglibyśmy polec jeszcze wyżej, gdyby Belgowie przy stanie 5:1 przez cały czas grali na serio, aczkolwiek przegraliśmy za wysoko. Wynik 1:5 będzie ciągnął się za Lechem Poznań latami tak jak za Nielsem Frederiksenem, który w europejskich pucharach nigdy nie był orłem, jednak też nigdy nie został aż tak zlany. Ostatnio nie tylko gra obrony, kontuzje czy transfery są tematem najczęściej poruszanym przez kibiców, sporo mówi się i pisze również o trenerze, który delikatnie pisząc – traci w oczach. Niels Frederiksen był już pytany, czy zmieniłby coś letnich w przygotowaniach, gdyby mógł cofnąć czas? Nie zmieniłby. Nie ma sobie nic do zarzucenia, choć wszystkie kontuzje prócz tych pechowych Roberta Gumnego i Joela Pereiry są kontuzjami mięśniowymi, a niektóre choćby są identyczne (urazy mięśnia przewodziciela). Według Duńczyka wszystko jest dobrze, ale raczej nie widać tego na boisku. Po rzekomym najcięższym lecie w historii jakoś nie widać tej intensywności, nie widać żadnych wytrenowanych rzeczy, tak naprawdę to niczego nie widać oprócz takiej samej taktyki na każdego rywala i wielu kontuzji. Te kontuzje oczywiście nie są przypadkiem, od miesięcy ciągną się za Lechem Poznań i na pewno się nie skończą, skoro trener nie widzi problemu, nie ma sobie nic do zarzucenia zrzucając wszystko na indywidualne błędy piłkarzy. adekwatnie w tej chwili za Nielsem Frederiksenem przemawia tylko gablota, w tym zdobyte mistrzostwo. Poza osiągnięciem celu w okresie 2024/2025 od 24 maja niczego dobrego już nie widać, a prócz kontuzji, braku postępów w grze, problemów taktycznych (z każdym gramy to samo i tak samo) dochodzi różne, niesprawiedliwe traktowanie piłkarzy.

Nie od dziś wiadomo, iż Bryan Fiabema to pupilek sztabu, oni go tutaj ściągnęli, widzą na treningach, cieszą się z jego postawy podczas zajęć i oni a nie zarząd go wystawiają. Zarząd nie ma nic wspólnego z promocją tego gościa, to Niels Frederiksen w niego wierzy, promuje, ośmiesza przed kibicami i jeszcze jak płachta na byka działają na niego dyskusje o tym zawodniku. Do tego dochodzi sprawa Bartosza Salamona, który był traktowany niesprawiedliwie. Nie jest on legendą klubu, nie jest to choćby zasłużony obrońca jak Joel Pereira czy Antonio Milić (więcej -> TUTAJ), od wiosny 2021 nie zagrał choćby w połowie meczów, które w tym czasie rozegrał Lech Poznań, jednak należy mu się szacunek. Bartosz Salamon (tylko 87 występów, 4 w Europie i 2 pełne spotkania) do końca marca 2022 mimo wszystko był ważnym stoperem, podczas słabej wiosny 2024 tak samo, zdobył z Lechem Poznań aż 2 tytuły Mistrza Polski, a niewielu jest piłkarzy mogących pochwalić się takimi sukcesami. Choć Salamon częściej był nieobecny niż grał, ominęło go wiele najważniejszych meczów w ostatnich miesiącach, to mimo wszystko coś dał temu klubowi, wielu kibiców nazywało go generałem, Salamon zasługiwał na wejście z ławki podczas meczu z Genkiem, by móc się pożegnać. Niels Frederiksen postąpił nieładnie, natomiast sam Bartosz Salamon założył sobie konto na YouTube, na którym zaczął się rozkręcać, więc nie ma co ukrywać, iż wszyscy liczą aż otworzy się bardziej i opowie coś więcej o współpracy z Duńczykiem. Sam Niels Frederiksen na ten temat nic nie powie, od dawna gada same ogólniki, czasem nie ma już po co tego cytować, lepiej niech weźmie się za poprawę gry drużyny, bo z tego będzie na końcu rozliczany (na razie sztab zmniejszył obciążenia treningowe). Ma choćby od kogo brać przykład. Rok temu Adrian Siemieniec był w Jadze podobnie krytykowany, po dwóch gładkich porażkach Mistrz Polski spadł do Ligi Konferencji, przegrał przy Bułgarskiej 0:5, później przez wiele miesięcy białostoczanie mający dużo mniejsze możliwości od Kolejorza już zachwycali.

Wracając do tematu naszego trenera, wokół którego zawsze dużo się kręci i to w każdym klubie. Wyniki, taktyka, kontuzje, kooperacja z piłkarzami – za takie rzeczy zawsze odpowiada trener, zatem nic dziwnego, iż jego temat dominuje także w tym odcinku „Na chłodno”. Komentarze kibiców o jakimś zwolnieniu na ten moment są przesadą, ale tego typu wpisy nie mogą dziwić, jesteśmy Lechem Poznań, oczekiwania po mistrzostwie wzrosły, a historia Nielsa Frederiksena po zdobyciu tytułu z Brondby przed 4 laty jest powszechnie znana. Na pewno Duńczyk musi radzić sobie z presją i wiedzieć, iż wśród kibiców nie ma już takiego poparcia, jak kilka miesięcy temu. Ludzie widzą grę Lecha Poznań choćby nie od tego sezonu a od rundy wiosennej, widzą wiele kontuzji, które nie są przypadkowe, część śledzi jego wypowiedzi, które nie dają nadziei czy zauważają nierówne traktowanie zawodników. choćby zarząd może być niezadowolony, sam Piotr Rutkowski już w środę wybrał się na ostatni trening Lecha Poznań przed Genkiem, by dzień później opuścić trybuny na kwadrans przed końcem. Temat trenera jest interesujący i będzie interesujący w kolejnych tygodniach, gdyż po tym sezonie wygasa umowa Duńczyka, który zdobył Mistrzostwo Polski, stał się zasłużonym szkoleniowcem w historii naszego klubu, jednak od maja wszystko (poza dwumeczem z Breidablikiem) niebezpiecznie pikuje dół. Mimo dużych wydatków na transfery, gwałtownie sprowadzonych piłkarzy, których w ogóle by tutaj nie było, gdyby nie kontuzje (wypożyczenia Palmy czy Oumy) i planowanych kolejnych ruchów tak jakby stoimy w miejscu. Gdyby nie pochopne pozbycie się Bartosza Salamona oraz mięśniowa kontuzja Aliego Gholizadeha, to do zamknięcia szerokiej, mocnej na papierze kadry potrzebowaliśmy tylko tego długo oczekiwanego napastnika, który poważnie zacząłby naciskać na Mikaela Ishaka. Aktualnie do 2 września pozostało parę dni, po tej dacie (termin zgłoszeń na fazę ligową) oceni się, jak na papierze wygląda ostateczna kadra Mistrza Polski na jesień 2025, która przy okazji pokaże, jak wiele będzie można wymagać od Nielsa Frederiksena. Na razie transferów i tak jest więcej, niż zarząd planował to w maju, gra wygląda słabo, urazów przybywa, na szczęście został zrealizowany cel minimum na pucharową jesień w postaci awansu do Ligi Konferencji, a sytuacja w Ekstraklasie jak na nasze poprzednie sezony po mistrzostwach na dziś jest przyzwoita.

Na koniec trochę więcej o przyszłości. W obecnej sytuacji awans aż 4 polskich klubów dla Lecha Poznań będzie korzystny, z takimi kadrami, jakimi dysponują nasi najgroźniejsi rywale w walce o tytuł Mistrza Polski będzie trwał tzw. „wyścig żółwi”, już teraz kadra Lecha na tle Legii, Rakowa czy Jagiellonii wstydu nie przynosi, a może być jeszcze lepiej, gdy niektórzy zawodnicy powrócą do zdrowia, jakimś cudem nie pojawią się kolejne urazy lub poważnie kontuzjowani gracze tacy jak Patrik Walemark, Daniel Hakans czy Ali Gholizadeh pod koniec rundy powrócą do zespołu. Wtedy będziemy naprawdę mocni, na razie trzeba cofnąć się do najbliższej przyszłości, odbębnić sparing z Genkiem bez kontuzji, liczyć na dobre, szczęśliwe losowanie w piątek po 13:00 oraz ograć Widzew Łódź. To bardzo ważne spotkanie, Lech Poznań już teraz ma serię 4 meczów bez wygranej, prawdopodobnie w Belgii zaliczy 5 mecz bez zwycięstwa, dlatego starcie 31 sierpnia jest aż tak ważne. Lepiej wygrać 1:0 z Widzewem niż jakimś cudem 3:0 z Genkiem, od wyniku hitu 7. kolejki PKO Ekstraklasy 2025/2026 zależą m.in. humory kibiców podczas wrześniowej przerwy na kadrę, ton tekstów na KKSLECH.com podczas wrześniowej przerwy i to, czy będziemy podczas niej pisać o kryzysie czy nie, czy będziemy wytykali brak zwycięstwa przez ponad miesiąc czy nie? Na różnych polach mecz Lech – Widzew (niedziela, 31 sierpnia, godz. 17:30) jest dla na nas bardzo ważny, prestiżowy dla klubu, dla kibiców, za parę dni na koniec letniego okresu tego sezonu szykuje się świetne widowisko na oczach ponad 30 tysięcy ludzi, którzy przyjdą tam z jasnym nastawieniem. TYLKO zwycięstwo!

PS. Czas od 28-31 sierpnia 2025 warto spędzić na KKSLECH.com, będzie mnóstwo tekstów nie tylko pucharowych (będą też transferowe :-), choćby 11 materiałów dziennie, już w czwartek po południu ruszamy z relacją live, w której będziemy podawali Wam na bieżąco skład koszyków przed piątkowym losowaniem fazy ligowej Ligi Konferencji. W tym okresie lata znów warto siedzieć tu 24 godziny na dobę i nie spać za wiele Opakujemy Wam te dni najlepiej jak tylko się da, przygotowania do tych ważnych, fajnych, intensywnie medialnych dni już ruszyły. Do przeczytania wiara!





Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)

Idź do oryginalnego materiału