Mourinho nie mógł w to uwierzyć. Tak całe Porto zakochało się w Bednarku

2 godzin temu
Hitowa rywalizacja FC Porto z Benficą (1:0) w ćwierćfinale Pucharu Portugalii miała dla polskich kibiców słodko-gorzki smak. Z jednej strony był gol Jana Bednarka i kolejny dobry występ Jakuba Kiwiora. Z drugiej jednak był też uraz i wymuszona zmiana Bednarka oraz cały mecz na ławce rezerwowych Oskara Pietuszewskiego. Portugalczycy znów rozpływają się nad Polakami i drżą o zdrowie Bednarka.
W 15. minucie był jedyny gol meczu autorstwa Jana Bednarka, a w doliczonym czasie gry Jakub Kiwior wybił piłkę sprzed pustej bramki FC Porto. Reprezentanci Polski kolejny raz w tym sezonie byli bohaterami drużyny Francesco Fariolego, która pokonała w portugalskim klasyku Benficę 1:0 i awansowała do półfinału Pucharu Portugalii.

REKLAMA







Zobacz wideo Sadio Mane ratuje Senegal w półfinale PNA. Ależ emocje w końcówce! [SKRÓT MECZU]



Mimo kluczowych ról naszych obrońców, mecz nie miał idealnego scenariusza dla polskiego kibica. Humory zmącił nam niepokojący uraz mięśniowy Bednarka, który zszedł z boiska w drugiej połowie. W ogóle nie pojawił się na nim zaś Oskar Pietuszewski, który cierpliwie musi czekać na szansę debiutu w nowym klubie.
Portugalski hit nad hity
Hiszpanie mają El Clasico, czyli mecz Realu Madryt z Barceloną. Niemcy mecze Bayernu Monachium z Borussią Dortmund nazywają Klassikerem, a Le Classique to francuski hit PSG z Marsylią. Portugalczycy mają zaś O Classico, czyli spotkania FC Porto z Benficą. To największa rywalizacja w Portugalii i jedna z największych w Europie. Oba kluby zdobyły łącznie aż 174 trofea, po dwa razy sięgając po najważniejsze z nich - Puchar Europy. FC Porto i Benfica to krajowi hegemoni: pierwsi zdobyli 30 mistrzostw Portugalii, drudzy o osiem więcej. Następny w kolejności Sporting ma 21 tytułów.
Już drugi raz w tym sezonie jedną z najważniejszych ról w O Classico odgrywali Bednarek i Kiwior. Na początku października po ligowym meczu Polacy mogli czuć niedosyt, bo mimo iż FC Porto było lepsze, to tylko zremisowało u siebie z Benficą 0:0. Na pocieszenie został im jeden z kilku bardzo dobrych, wspólnych występów w tym sezonie.
Bo Bednarek i Kiwior, którzy wzmocnili FC Porto w letnim okienku transferowym, z marszu stali się jego kluczowymi postaciami. To od nich i bramkarza, kapitana - Diogo Costy - Farioli zaczyna ustalanie składu. Polacy w Portugalii nazywani są najlepszymi transferami lata, a drużyna z nimi w składzie gra najskuteczniej od 30 lat.



Do środowego meczu w Porto duet Bednarek - Kiwior grał ze sobą 16 razy i w tych 11 meczach drużyna Fariolego zachowała czyste konto. "Smoki" mają najlepszą defensywę w lidze portugalskiej, bo w 17 ligowych kolejkach straciły raptem cztery gole, co daje niespotykaną nigdzie indziej średnią niespełna 0,25 bramki na spotkanie. Bednarek i Kiwior są dla Fariolego niezastąpieni. Włoski szkoleniowiec dokonywał zmian na środku obrony tylko w niektórych meczach pucharowych lub wtedy, gdy zmuszały go do tego urazy albo zawieszenia.
Nowa pozycja Kiwiora w FC Porto
I tak też było w środę, bo w meczu z Benficą Fariolego do zmian zmusiła kontuzja podstawowego lewego obrońcy - Francisco Moury. Z konieczności jego miejsce zajął Kiwior, który pierwszy raz, odkąd trafił do Porto, zaczął mecz na innej pozycji niż na środku defensywy. Dla 25-latka rola lewego obrońcy nie była jednak niczym nowym, bo grywał na niej w Arsenalu i reprezentacji Polski. W związku ze zmienioną pozycją Kiwiora nowym partnerem Bednarka na środku obrony był 41-letni Thiago Silva, który niedawno odszedł z Fluminense i 1 stycznia związał się z FC Porto półrocznym kontraktem.
Dla defensywy Fariolego był to duży test. Nie tylko z uwagi na drobną, acz istotną roszadę w składzie, ale też z powodu obecności w ataku Benfiki Vangelisa Pavlidisa. Grek to absolutna gwiazda drużyny Mourinho i najskuteczniejszy zawodnik w lidze portugalskiej, który w tym sezonie zdobył aż 24 bramki we wszystkich rozgrywkach.
Ale ani Pavlidis, ani nowy piłkarz w składzie, ani prestiż meczu nie zachwiały FC Porto. Mimo iż od początku meczu dało się wyczuć wielkie napięcie między piłkarzami, to gospodarze wyraźnie kontrolowali przebieg spotkania. A w ich tyłach prym - jak zwykle - wiedli Polacy.



W 14. minucie Kiwior najpierw popisał się dobrym odbiorem, a potem posłał efektowne, kilkudziesięciometrowe podanie po linii do Borjy Sainza. Chwilę później kibice na Estadio Do Dragao poderwali się raz jeszcze, ale tym razem na dłużej, bo naprawdę mieli się z czego cieszyć. Równo po upływie kwadransa bramkę dla FC Porto zdobył Bednarek, który wykorzystał dośrodkowanie Gabriego Veigi z rzutu rożnego. Dla Polaka był to drugi gol w nowym klubie i - jak się okazało - gol na wagę prestiżowego awansu.
Na tym nie kończyły się nasze powody do radości. Bednarek doskonale współpracował w obronie z Silvą, nie dając dojść do słowa Pavlidisowi. Grek pierwszy strzał oddał dopiero w 50. minucie, jednak uderzał z daleka i wprost w Costę. Kiwior na boku obrony dobrze zaś radził sobie z 19-letnim Argentyńczykiem Gianlucą Prestiannim. Polacy byli nie tylko skuteczni, ale też spokojni i nie dali się wyprowadzić z równowagi zaczepnym rywalom. Już w 4. minucie Kiwior uśmiechem skwitował symulkę Prestianniego, a Bednarek - mimo iż skończył mecz z żółtą kartką - tuż przed przerwą odciągał i uspokajał Samu Aghehowę.
W drugiej połowie również nie sposób było czepiać się gry naszego duetu. Co więcej, w doliczonym czasie gry Kiwior wybił piłkę sprzed pustej bramki po tym, jak w piłkę nie trafił Pavlidis. Nic dziwnego, iż Portugalczycy znów zachwycali się naszymi obrońcami. "Bednarek, kocham cię", "Bednarek to jedyny słuszny wybór na MVP", "Kiwior jest niesamowity. przez cały czas nie mogę uwierzyć, jak doszło do tego transferu, prawdziwe mistrzostwo", "Bednarek i Kiwior kolejny raz zrobili na mnie wielkie wrażenie" - to tylko część opinii kibiców FC Porto, jakie pojawiły się w mediach społecznościowych.
Pietuszewski musi być cierpliwy
Forma naszych reprezentacyjnych obrońców na pewno cieszy też polskich kibiców i selekcjonera - Jana Urbana - w kontekście marcowych barażów o tegoroczny mundial. Ale i Polacy, i Portugalczycy mają też po środowym meczu powody do obaw, bo przedwcześnie skończył go Bednarek.



W 54. minucie nasz zawodnik najpierw złapał się za mięsień dwugłowy, a chwilę później przysiadł na murawie. Bednarek - mimo interwencji lekarzy - od razu wykonał uspokajające gesty w kierunku ławki rezerwowych FC Porto. Ale mimo iż Polak wrócił do gry, to uraz przypomniał o sobie 20 minut później i ostatecznie Bednarka zmienił Alan Varela.
Chociaż kamery telewizyjne pokazywały piłkarza z obandażowanym udem, to możemy mieć nadzieję, iż uraz nie będzie groźny. Zaraz po zakończeniu meczu Bednarek szalał z euforii na murawie z całą drużyną, ściskając m.in. Kiwiora i Silvę.
W meczu z Benficą - zgodnie z oczekiwaniami - szansy debiutu nie dostał Pietuszewski. 17-latek, który dopiero co przyszedł do FC Porto z Jagiellonii Białystok, znalazł się w kadrze meczowej, ale jego obecność ograniczyła się do rozgrzewki przy linii bocznej.
Zgodnie z tym, co przewidywali eksperci i tym, co na przedmeczowej konferencji prasowej mówił Farioli, Pietuszewski musi być cierpliwy. Zwłaszcza iż w środę na boisku pojawili się trzej jego najwięksi konkurenci do miejsca w składzie: Sainz, Pepe oraz William Gomes. Ale spokojnie, czas Pietuszewskiego powinien nadejść. Na razie FC Porto straszy rywali innymi Polakami.
Idź do oryginalnego materiału