Miliony płyną pod granicę z Rosją. Chcą zbudować kolejne giganty

2 godzin temu
Kyzyłżar Petropawł, Kajsar Kyzylorda, Żenis Astana, czy to będą nowe potęgi na futbolowej mapie? Lista kazachskich klubów, które zgodnie z wytycznymi prezydenta kraju przechodzą w ręce lokalnych milionerów, jest dłuższa. Gwiazdy europejskiej piłki już kupują bilety do Azji. Patrząc, co działo się z kolarską i piłkarską Astaną, trudno to kazachskie prężenie bicepsów zignorować.
W kazachskim sporcie trwa właśnie rewolucja, która przenosi ciężar finansowania profesjonalnych klubów z państwa na barki miejscowych milionerów. Już ponad dekadę temu sport w Kazachstanie był narzędziem budowania międzynarodowego prestiżu i odpowiedzią na wizerunkowy kryzys wywołany m.in filmem "Borat". Popularny na świecie obraz przedstawił azjatycki kraj jako zacofany. Dziś, zgodnie z nową polityką prezydenta Kasyma-Żomarta Tokajewa, piłka nożna ma stać się nowoczesnym sektorem biznesowym i kolejną wizytówką dawnej republiki ZSRR. W sprawie wejścia całej kazachskiej nieco egzotycznej piłki na inny pułap, są już konkrety.

REKLAMA







Zobacz wideo Ronaldo bohaterem, Krychowiak załamany. Kulisy meczu w Arabii Saudyjskiej



Prezydent gwałtownie zakochał kazachskich milionerów w futbolu
Pierwszym konkretem, mającym wpływ na tamtejszy sport, jest zeszłoroczna ustawa prezydenta Tokajewa. Wprowadziła ona zakaz opłacania zagranicznych sportowców z funduszy publicznych. Od tego momentu środki na ich pensje muszą pochodzić wyłącznie od prywatnych sponsorów. Teraz prezydent poszedł dalej. Publicznie zachęcił, by kluby przechodziły w prywatne ręce. Jego słowa nie trafiły w próżnię. Po sportowo-politycznej prelekcji głowy państwa, w futbolu nagle zaczęli licznie zakochiwać się kazachscy biznesmeni. Szczególnie ci z czołówki listy Forbsa najbardziej majętnych ludzi w kraju. W ciągu ostatniego półrocza wykupili już pięć klubów piłkarskich.
W ten oto sposób Michaił Łomtadze, drugi najbogatszy człowiek w kraju (majątek szacowany na ok. 5,9 mld dolarów), wykupił stołeczny klub Żengys. Łomtadze, który współtworzył Kaspi.kz, największą w kraju platformę usług płatniczych i bankowości, nie jest w sporcie zupełnie nowy. Ma już doświadczenie w futbolu, będąc m.in. od kwietnia 2024 roku właścicielem angielskiego Wycombe Wanderers (3. liga). Przejmując angielską drużynę zapowiadał rozwój akademii i "integrację analizy danych i technologii, aby przenieść wyniki klubu na nowy poziom". Wycombe w poprzednim i obecnym sezonie walczy w swojej lidze o czołowe lokaty.
Biorąc pod uwagę, iż Łomtadze znajduje się też zwykle w okolicach 600. miejsca najbogatszych ludzi na świecie (według Forbesa), pieniędzy na zrobienie z Żengysu drugiej wizytówki stolicy Kazachstanu - Astany raczej mu nie zabraknie. Wizytówki drugiej, bo pierwszą od ponad dekady jest FK Astana, ale o niej później.


Kolejnym klubem przejętym przez bogacza jest Szachtior Karaganda, który jeszcze kilka lat temu grał w kwalifikacjach Ligi Konferencji Europy, ale teraz spadł do kazachskiej drugiej ligi. Szanse na odbudowanie się ma jednak spore, bo przejął go Timur Turłow, właściciel grupy finansowej Freedom Holding. To jeden z najbogatszych ludzi w kraju, którego majątek porównywalny jest z Łomtadze. Turłow inwestował już niegdyś w kazachską ligę młodzieżową.



Aktobe ma ściągnąć byłe gwiazdy Manchesteru United i Juventusu
Niejaki Siergiej Kan, który dorobił się setek milionów dolarów w sektorze naftowym i energetycznym, przejął ekstraklasowy Kyzyłżar Petropawł. To miasto leży raptem 40 km od granicy z Rosją. Isłamgali Kozbakow (TAU Group LTD, hurtowa sprzedaż benzyny i budownictwo) kupił Kajsar Kyzyłorda, również klub z najwyższej klasy rozgrywkowej.
Nurlan Artykbajew (Qazaq Stroy Properties, branża budowlana) właśnie nabył pięciokrotnego mistrza kraju, FK Aktobe. Już na przykładzie tego klubu widać, iż nowi właściciele będą chcieli narobić wokół siebie trochę hałasu, przyciągnąć uwagę mediów, kibiców i piłkarzy, nie tylko na krajowym podwórku. Tak odczytać można - na razie nieoficjalne - informacje o ściągnięciu do Aktobe gwiazd piłki: Naniego oraz Miralema Pjanicia. Ten pierwszy to były mistrz Europy z Portugalią, triumfator Ligi Mistrzów w barwach Manchesteru United. Drugi ma w CV mistrzostwo Włoch z Juventusem czy Puchar Hiszpanii z Barceloną. To nic, iż obaj ogłosili już zakończenie piłkarskich karier (Bośniak niedawno, Nani rok temu). jeżeli te powroty z emerytur dojdą do skutku, obaj mają dostać najwyższe kontrakty w historii kazachskiego futbolu, opłacone w całości przez prywatnego właściciela.
Czy to sygnał, iż - zachowując proporcje - Kazachstan niczym Arabia Saudyjska będzie teraz ściągał piłkarzy znanych niegdyś z pierwszych stron gazet? Może zainwestuje też w aktualne gwiazdy? Zwykle takie ruchy są potrzebne marketingowo.
Na razie nowi właściciele klubów zapowiadają, iż skupią się na rozwoju infrastruktury sportowej i akademii dla najmłodszych, skoncentrują na rodzimych talentach i budowaniu nowoczesnych marek, które mają być źródłem zysku. Biznesmeni wchodzą w biznes, więc liczą, iż też coś z niego "wyjmą".



W dodatku majętnych ludzi w kazachskiej piłce na pewno będzie więcej. Prezydent Tokajew wyznaczył cel, by sprywatyzować wszystkie kluby ekstraklasy, i to w ciągu najbliższych miesięcy.


Do niedawna tylko Kairat Ałmaty był w rękach oligarchy, Kairata Boranbajewa. Ten jest w klubie od ponad dekady. W ciągu dokładnie trzech lat, zbudował ośrodek treningowy, akademię piłkarską i stworzył młodzieżową drużynę. W infrastrukturze przełożyło się to na 17 boisk, w tym dwa we w pełni wyposażonych halach sportowych i trzy ogrzewane boiska naturalne. Kairat w dwóch poprzednich sezonach zdobył mistrzostwo kraju, teraz gra w Lidze Mistrzów. W Ałmatach dobrze widać, jak bardzo prywatny biznes pomógł klubowi.
Państwo wyniosło sport w Kazachstanie na nowy poziom
Przełożenie sportowej zwrotnicy na sektor prywatny przez prezydenta Tokajewa jest zmianą realiów w kazachskim krajobrazie. Za rządów jego poprzednika, Nursułtana Nazarbajewa, sport finansowany był przez państwowy fundusz Samruk-Kazyna. Ten potrafił wydać rocznie 150 milionów dolarów na prezydencką inicjatywę - projekt Astana Presidential Club, mający wspierać kazachski sport. Spora część pieniędzy trafiła do piłkarskiego FK Astana, część do kolarskiego Astana Pro Team. Piłkarska Astana grała wtedy w Lidze Mistrzów, potrafiła nie przegrać z Atletico Madryt, Benfiką, Galatasaray. W barwach kolarskiej ekipy w największych imprezach UCI jeździły światowe gwiazdy. Fundusze szły też na astańską koszykówkę, hokej czy boks, kolejne popularne w kraju dyscypliny.
Celem tych nakładów była promocja stolicy kraju, legitymizacja rządu na arenie międzynarodowej, ale też ocieplanie wizerunku kraju po filmie "Borat". Ta amerykańska satyryczna produkcja przedstawiała dziennikarza z tego kraju, granego przez Sachę Barona Cohena, jako głupka, a sam kraj jako strasznie zacofany. Ówczesne władze Kazachstanu odebrały to jako zniewagę i rozważały podanie twórców komedii do sądu. Ostatecznie tak się nie stało. Podjęto za to próby zmiany wizerunku, za co płaciło państwo. Sport był jednym z elementów pozytywnego przekazu. Taki stan rzeczy trwał latami, jednak po przejęciu władzy przez Tokajewa w 2019 roku podejście to uległo zmianie. Nowy prezydent uznał, iż wydawanie państwowych milionów dolarów na profesjonalne kluby i zagraniczne gwiazdy w dobie deficytu budżetowego jest nieefektywne. Do gry wprowadził zatem biznesmenów. Czy lokalni milionerzy zdołają przekształcić centralnie dotowane przez lata kluby w sprawnie działające przedsiębiorstwa? To okaże się w najbliższych sezonach. Liga kazachska rozpoczyna kolejne rozgrywki w marcu.
Idź do oryginalnego materiału