Kapitalne zachowanie Jana Bednarka po meczu FC Porto

2 godzin temu
FC Porto zremisowało 1:1 w meczu 7. kolejki fazy ligowej Ligi Europy. To było spotkanie, w którym "Smokom" kompletnie się nie układało, a najmocniej odczuł to najlepszy snajper zespołu, Samu Aghehowa. Hiszpan w doliczonym czasie gry pierwszej połowy nie trafił z rzutu karnego. Po końcowym gwizdku zalał się łzami, a w rozmowie z dziennikarzami w jego obronie stanął Jan Bednarek. - To uczyni go silniejszym - mówił polski stoper.
Gdy w 6. minucie meczu w Pilznie Lukas Cerv przepięknym strzałem z dystansu wyprowadził Viktorię na prowadzenie, wydawało się, iż FC Porto ruszy do ataku i niebawem wyrówna. Podopieczni Francesco Fariolego jednak nie potrafili przez długi czas złapać dobrego rytmu i bili głową w mur, narażając się na kontrataki gospodarzy.


REKLAMA


Zobacz wideo Mocne spięcie na linii Kosecki-Skorża. "Ty się, k***a, to przedszkola nadajesz!"


Fatalne pudło gwiazdora Porto z karnego. Bednarek stanął w jego obronie
Wszystko odwrócić mogło się w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. Po strzale głową Jakuba Kiwiora piłkę z linii bramkowej wybijał Matej Vydra. Jak się jednak okazało, Czech zagrał ręką, a po obejrzeniu powtórki sędzia Andris Treimanis zdecydował się podyktować rzut karny i wyrzucić napastnika Viktorii z boiska.
Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Samu Aghehowa, czyli najlepszy strzelec "Smoków" w bieżącym sezonie. Hiszpan chciał zrehabilitować się za nietrafionego karnego w meczu z Vitorią Guimaraes, ale spektakularnie chybił, uderzając obok bramki.


Po końcowym gwizdku, mimo ostatecznego doprowadzenia do remisu za sprawą bramki Deniza Gula, Aghehowa zalał się łzami. Wiedział, iż znów zawiódł kibiców. W obronie napastnika stanął Jan Bednarek.
- Był przygnębiony i myślę, iż to pokazuje jego ambicje. Pokazuje, jak bardzo zależy mu na drużynie, jak o nią dba, jak bardzo chce strzelać gole. Ale z drugiej strony, w karierze jest wiele złych momentów. Jest wiele wzlotów i upadków. Ale jest też wiele dobrych chwil i myślę, iż w obu przypadkach trzeba zachowywać się tak samo - zaczął polski defensor cytowany przez "A Bola".


- Rozmawiałem z Samu. Staram się mu pomagać moim doświadczeniem, bo bez względu na wszystko, zła gra nie czyni cię najgorszym zawodnikiem na świecie. Tak samo, jak najlepsza gra czy hat-trick nie czyni cię najlepszym na świecie. Zatem myślę, iż trzeba znaleźć równowagę, zachować spokój. Jesteśmy drużyną i pomożemy Samu pozostać silnym. Musi o tym po prostu zapomnieć i iść dalej. Myślę, iż to silny i dojrzały gość. Takie momenty uczynią go silniejszym - stwierdził Bednarek, raz jeszcze w tym sezonie udowadniając, iż jest jednym z liderów szatni.


"Sędzia był arogancki". Polski stoper nie gryzł się w język
Obrońca reprezentacji Polski podzielił się również swoją opinią na temat przebiegu spotkania w Pilznie. Jego zdaniem drużynie "Smoków" brakowało inspiracji, jakości i spokoju. Zauważył, iż to może być kwestia młodej szatni.
- Początek meczu był dla nas bardzo trudny. Szczerze mówiąc, mogliśmy lepiej kontrolować grę. Strzelili gola bardzo wcześnie, więc mogli się cofnąć i postawić na kontry. Myślę, iż powinniśmy narzucić większe tempo gry, być bardziej płynni. Niestety, brakowało nam spokoju na połowie przeciwnika - powiedział stoper na łamach "SportTV".


- W końcu udało nam się zdobyć bramkę, ale nie jesteśmy zadowoleni. Powinniśmy dzisiaj wygrać, ale taki jest sport. Uważam, iż musimy zaakceptować ten punkt, znaleźć pozytywy i wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów. Myślę też, iż musimy pochwalić przeciwnika, który zagrał najlepiej, jak tylko mógł w osłabieniu. Próbowali opóźniać grę, kraść czas. I tak właśnie powinni postąpić - zaznaczył 28-latek, po czym skrytykował łotewskiego sędziego.


- Uważam, iż sędzia powinien się zająć ich graniem na czas. Nie zrobił tego, był bardzo arogancki... I nie uważam, iż to było w porządku. Natomiast ostatecznie naszą winą jest to, iż nie zdobyliśmy drugiej bramki - zakończył reprezentant Polski.
Zarówno Bednarek, jak i Kiwior rozegrali pełne 90 minut. Poza kadrą na to spotkanie znalazł się Oskar Pietuszewski, który nie został jeszcze zgłoszony do rozgrywek Ligi Europy. Klub z Estadio do Dragao najpewniej uczyni to przed fazą pucharową.
Zobacz też: Anglicy zachwyceni tym, co zrobił Cash! Co za słowa
Idź do oryginalnego materiału