Michael Jepsen Jensen szczerze o powrocie do elity. Zaskakujący komunikat

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Powrót Michaela Jepsena Jensena do stałej rywalizacji w cyklu Speedway GP dostarcza kibicom wielu emocji, a sam zawodnik udowadnia, iż z każdej wyciągniętej lekcji potrafi przekuć błędy w zadowalający rezultat. Aktualny mistrz Danii nie kryje, iż ponowne zderzenie ze światową elitą wymaga od niego ciągłej nauki, ale ostatni turniej w stolicy Czech wlał w jego serce sporo optymizmu.

Inauguracja tegorocznych zmagań w Landshut kompletnie nie potoczyła się po myśli popularnego „Liglada”. Wywalczone tam zaledwie dwa punkty zwiastowały niezwykle trudny sezon mimo świetnej formy w PGE Ekstralidze. Jednak już niespełna trzy tygodnie później, podczas rundy w Pradze, Duńczyk zaimponował świetną dyspozycją i w wielkim stylu awansował do wielkiego finału, kończąc zawody na czwartym miejscu. Dzięki tej zdobyczy Jepsen Jensen przesunął się na dziesiątą lokatę w mistrzostwach świata. Teraz przed zawodnikiem podwójne wyzwanie w Manchesterze, gdzie zaplanowano piątkowy i sobotni turniej. Dla doświadczonego żużlowca to pierwszy pełny sezon w elicie od 2015 roku, dlatego awans do finału na praskim owalu był dla niego niezwykle cenny.

Praga to był zdecydowany krok naprzód w porównaniu z poprzednią rundą, a tego bardzo potrzebowaliśmy. Wciąż nie czułem się na motocyklu idealnie, ale z pewnością nastąpiła poprawa, co dało mi solidnego kopa motywacyjnego. Rywalizacja w Manchesterze zapowiada się niezwykle ekscytująco. W Landshut popełniliśmy sporo błędów. To mój pierwszy rok po powrocie do Speedway GP, więc uważam, iż miałem prawo do wpadek. Najważniejsze, iż wyciągamy z nich wnioski. O turnieju w Niemczech chcieliśmy po prostu jak najszybciej zapomnieć. Mimo iż nie czułem się dotąd na sto procent możliwości, to w rozgrywkach ligowych moja jazda wyglądała całkiem przyzwoicie. To nie jest tak, iż musimy teraz wywracać wszystko do góry nogami i wcale tego nie zrobiliśmy. Musimy po prostu zaufać temu sprzętowi i przełożeniom, którymi dysponujemy – mówi Jepsen Jensen dla portalu fimspeedway.com.

Praski sukces miał dla Jepsena Jensena także ogromny wymiar psychologiczny. Tor w Czechach, na którym Duńczyk nie ścigał się w ramach Grand Prix od ponad dekady, słynie ze swojej specyfiki i historycznego znaczenia w kontekście walki o końcowe medale mistrzostw świata.

To dość podstępny owal. Turniej w Pradze zawsze jest kluczowym punktem w kalendarzu, a w finale meldują się tam wyłącznie najlepsi. Stolica Czech ma zresztą swoją renomę – historia pokazuje, iż zawodnicy, którzy radzą sobie świetnie w tych zawodach, często na koniec sezonu świętują zdobycie tytułu mistrza świata. Właśnie dlatego ten wynik był tak istotny dla mojej głowy. Mamy mnóstwo pozytywów, na których możemy budować wyższą formę. Zostało nam jeszcze kilka szczegółów do dopracowania, ale mam nadzieję, iż w Manchesterze będzie jeszcze lepiej – dodał reprezentant Danii.

Michael Jepsen Jensen
Idź do oryginalnego materiału