Kobiecy turniej bokserski w stolicy Francji wywołał nad Wisłą wielkie poruszenie. Głównie za sprawą znakomitej postawy Julii Szeremety, ale także ze względu na liczne kontrowersje. Co najmniej dwie z nich dotyczyły rywalek naszych reprezentantek.
REKLAMA
Zobacz wideo Niesamowity wyczyn Tomasiaka. Czekaliśmy na to 18 lat
Szeremeta nie kryje zdenerwowania. Mówi wprost o oszustwie
Niewątpliwe 22-latka już zapisała się w historii polskiego pięściarstwa. Jest nie tylko wicemistrzynią olimpijską, ale także wicemistrzynią świata oraz srebrną medalistką Pucharu Świata w kategorii do 57 kg. Być może jednak Polka po walce "przy zielonym stoliku" zostanie ogłoszona... mistrzynią olimpijską. Do dziś bowiem nie ustają kontrowersje, co do płci mistrzyni z Tajwanu, Lin Yu-ting.
- Nasz szef mówi, iż się za tę sprawę wezmą, iż będzie walczyć o tamten złoty medal - powiedziała w ostatnim wywiadzie dla Przeglądu Sportowego Onet.
Ale kontrowersje dotyczyły także paryskiej walki koleżanki Szeremety, Elżbiety Wójcik. Nasza pięściarka była blisko pojedynku o jeden z medali. Niestety w kluczowej walce w kategorii do 75 kg musiała uznać wyższość Atheyni Bibeichi Bylon z Panamy, co także spotkało się z mnóstwem zastrzeżeń.
Szeremeta w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego Onet stanęła w obronie koleżanki. - W ogóle nie cieszyłam się z tego, iż mam już medal. Byłam smutna, iż Eli się nie udało. Moim zdaniem wygrała swój pojedynek, powinna zwyciężyć u sędziów, została oszukana. Decydującą rundę wygrała przecież do jednej bramki… Byłam w strefie medalowej igrzysk olimpijskich, a po policzkach ciekły mi łzy. Razem ze sztabem w ogóle się z tego nie cieszyliśmy - powiedziała 22-latka.
Julia Szeremeta zamierza kontynuować karierę w boksie amatorskim i skupia się tylko na sporcie, o czym świadczyło m.in. odrzucenie przez nią oferty występu w "Tańcu z gwiazdami". Z kolei Elżbieta Wójcik w kwietniu minionego roku pochwaliła się urodzeniem córki. Minie więc jeszcze trochę czasu, zanim wróci do ringu.

3 godzin temu














