Mateusz Gamrot nie żyje tylko MMA. To pochłania go poza UFC

4 godzin temu


Oczywistym jest, iż Mateusz Gamrot nie żyje tylko samym MMA. Co jednak tak adekwatnie go pochłania poza walkami w UFC?

Życie zawodowego sportowca na najwyższym poziomie często kojarzy się wyłącznie z treningami i ciągłą rywalizacją. Oczywiście jest to dość zrozumiałe, choć na przykład Mateusz Gamrot ostatnio podkreślił, iż równie ważne – jeżeli nie ważniejsze – jest dla niego to, co dzieje się poza klatką. Mianowicie Polak otwarcie mówił o tym, jak dużą rolę w jego życiu odgrywa rodzina.

Jak wiemy, były podwójny mistrz KSW ze względu na obowiązki i przygotowania do walk spędza długie miesiące w Stanach Zjednoczonych – najczęściej w Miami. W związku z tym powroty do Polski traktuje jako czas absolutnie wyjątkowy. Wtedy stara się maksymalnie skupić na najbliższych, czyli rzecz jasna spędzić czas z żoną oraz z dziećmi np. poprzez wspólny aktywny wypoczynek. To podejście, czyli konsekwentne budowanie równowagi między życiem zawodowym, a prywatnym jest naturalnie bardzo istotną kwestią w życiu każdego człowieka.

Mianowicie w rozmowie dla „Sport.pl” gwiazda organizacji UFC otrzymała zapytanie o aktywności niezwiązane z jego karierą MMA. Najlepszy polski lekki w historii niezwłocznie ruszył z odpowiedzią, zaznaczając, iż na pierwszym miejscu stawia swoich bliskich:

Lubię spędzać czas z rodziną. Dużo spędzam czasu w Stanach, kiedy tracę ten czas, więc jak wracam do Polski, to lubię się poświęcić swoim dzieciom, spędzać z nimi czas, jeździć na rowerze, pójść na basen, dawać im siebie po prostu.

– mówił „Gamer”.

ZOBACZ TAKŻE: Powrót Rosji i Białorusi do boksu. Decyzja World Boxing wywołała burzę

Jednocześnie zawodnik – odbiegając delikatnie od tematu – nie ukrywał, iż bycie rozpoznawalnym na ulicy bywa męczące, zwłaszcza gdy chce spędzić spokojny czas właśnie z rodziną. Fani podchodzą, proszą o zdjęcia czy krótką rozmowę i choć zwykle reaguje na to pozytywnie, to mimo wszystko są momenty, gdy Mateusz potrzebuje zwyczajnego spokoju, co zresztą tyczy się wielu popularnych osób, o czym często się zapomina.

Bardzo dużo osób mnie rozpoznaje na ulicy, bardzo dużo osób do mnie podchodzi. Ja bardzo chętnie zawsze z każdym porozmawiam, przybiję piątkę, natomiast w momentach, gdy idę z dziećmi, czy idę z rodziną, to jest to troszkę męczące.

– oznajmił Mateusz Gamrot na kanale „Sport.pl” w serwisie YouTube.

Przekleństwo sławy

I właśnie tutaj pojawia się szerszy problem, który dotyczy nie tylko Gamrota. Wiele znanych osób: sportowców, aktorów czy muzyków otwarcie mówi o tęsknocie za normalnością. Paradoks sławy polega na tym, iż daje ona ogromne możliwości, ale jednocześnie odbiera coś bardzo podstawowego, czyli pewnego rodzaju anonimowość.

Możliwość wyjścia na spacer bez bycia zaczepianym, zjedzenia posiłku bez spojrzeń innych czy spędzenia czasu z rodziną bez ciągłej uwagi otoczenia staje się dla nich niewyobrażalnym wręcz luksusem. Historia zna przypadki osób, które nie poradziły sobie z presją popularności i jej konsekwencjami, dlatego coraz częściej podkreśla się, jak ważne jest, aby fani potrafili znaleźć złoty środek między podziwem a szacunkiem dla prywatności drugiego człowieka.

ZOBACZ TAKŻE: Poseł Mejza gotowy zawalczyć w MMA. Zdradził za jaką kwotę wyjdzie do walki

W praktyce oznacza to prostą rzecz – jeżeli widzimy swojego idola, warto wyczuć moment. Co innego sytuacja na wydarzeniu sportowym czy spotkaniu z fanami, a co innego chwila, gdy ktoś spędza czas z dziećmi. Dla wielu rozpoznawalnych osób to właśnie te krótkie momenty „normalności” są najcenniejsze. Dając im przestrzeń, nie odbieramy sobie niczego jako kibice, a wręcz przeciwnie, bowiem pokazujemy najprawdziwszą klasę.

Sytuacja Gamrota w UFC

Przechodząc do sportowej rzeczywistości, to Mateusz Gamrot znajduje się w tej chwili w bardzo ciekawym momencie kariery. Polak niedawno awansował na 7. miejsce w rankingu kategorii lekkiej UFC, przesuwając się z ósmej pozycji po efektownym zwycięstwie przez poddanie nad Estebanem Ribovicsem na gali UFC 327. To był kolejny krok naszego rodaka w kierunku ścisłej czołówki dywizji, która pomimo upływu lat uchodzi w dalszym ciągu za jedną z najmocniejszych kategorii wagowych.

Ambicje Gamrota są klarowne, bowiem niezmiennie chce on włączyć się do walki o najwyższe cele i zaatakować szczyt kategorii lekkiej. Jego plan na najbliższe miesiące zakłada powrót do oktagonu pod koniec roku, już po wrześniowym występie na prestiżowych zawodach grapplingowych ADCC w Krakowie. Jednocześnie warto odnotować, iż Polak nie zamyka się na inne opcje. jeżeli UFC zaproponuje mu atrakcyjne zestawienie w wakacje – jest gotowy wejść do klatki wcześniej, niż planuje.

ZOBACZ TAKŻE: Twoim rywalem będzie były mistrz UFC. Jan Błachowicz bossem w grze twórców Wiedźmina

Co ciekawe, Gamer otwarcie sygnalizuje zainteresowanie ewentualnym wskoczeniem na zastępstwo do potencjalnej walki pomiędzy Paddym Pimblettem, a Benoîtem Saint Denisem. Obaj ci zawodnicy nie należą do jego ulubieńców, co tylko podgrzewa atmosferę wokół ewentualnych zestawień z udziałem Polaka. Ponadto, taki ruch mógłby znacząco przyspieszyć drogę Polaka do ścisłej czołówki i otworzyć drzwi do największych walk w karierze – takich, jak ta z Charlesem Oliveirą.

Idź do oryginalnego materiału