
Najlepszy polski lekki w historii celuje w gwiazdę organizacji UFC. Chciałby mu pokazać, gdzie raki zimują.
Najpierw musimy się przenieść w czasie do 24 stycznia, gdy to w T-Mobile Arenie, w Las Vegas odbyła się gala UFC 324: Gaethje vs. Pimblett. Jej tytułowi bohaterowie zmierzyli się ze sobą w starciu, na którego szali znajdował się tymczasowy tytuł mistrzowski kategorii lekkiej. Nadmienić należy, iż pełnoprawnym mistrzem tej dywizji jest Ilia Topuria, który był niedysponowany w związku z niezwykle istotnymi problemami w życiu prywatnym.
Przechodząc do amerykańsko-angielskiej konfrontacji, to Justin Gaethje od pierwszych sekund narzucił swoje warunki. Presja, agresja i pojedyncze, charakterystyczne niskie kopnięcia gwałtownie zaczęły odbierać Pimblettowi mobilność. Anglik próbował odpowiadać chaotycznymi kombinacjami i szukał swojej szansy w zwarciach, jednak każdy jego błąd był natychmiast karcony. Gaethje bił czyściej i znacznie mocniej. W kolejnych rundach tempo jeszcze wzrosło – Amerykanin konsekwentnie rozbijał rywala, a gdy pojawiła się luka w obronie, bez wahania posyłał kolejne bomby.
„The Baddy” co prawda miał swoje momenty, jednakże nieustannie inkasował mocne ciosy, nie jeden raz lecąc po nich na deski. Były mistrz BMF nie próbował go jednak dobijać, nie chcąc wejść w królestwo swojego rywala, czyli rzecz jasna płaszczyznę parterową. Finalnie zwycięzcę wyłonili sędziowie – jednogłośna decyzja na korzyść zawodnika, który już niegdyś był tymczasowym czempionem nie była żadną kontrowersją. Weteran odprawił medialnego Brytyjczyka z kwitkiem, sięgając po złoty pas.
ZOBACZ TAKŻE: Wzruszające sceny po walce Oleksiejczuka w UFC. Polak wymienił się prezentami z byłym rywalem
Występ faworyzowanego byłego mistrza Cage Warriors spotkał się z mieszanymi odczuciami. Wiele osób, w tym sam szef UFC – Dana White – był pod wrażeniem jego zawziętości i wytrzymałości. Jeszcze większe grono osób wypowiadało się jednak negatywnie na jego temat. W gronie tym znalazł się chociażby wspomniany już „El Matador”, a także tacy zawodnicy jak Arman Tsarukyan czy Mateusz Gamrot.
Mateusz Gamrot celuje w gwiazdę UFC
Mateusz Gamrot w swoich słowach po walce Justina Gaethje z Paddym Pimblettem trafnie oddał nastroje wielu kibiców i zawodników ze ścisłej czołówki wagi lekkiej. Starcie to od początku budziło ogromne emocje, głównie ze względu na zestawienie medialnej gwiazdy z brutalnym weteranem, który latami budował swoją pozycję w UFC krwią, potem i nokautami.
Gamrot zwrócił uwagę na to, iż po Gaethjem widać lata spędzone na macie, w klatce i na sali treningowej. To zawodnik, który przeszedł przez wojny z najlepszymi i wie, jak zachować zimną głowę w kluczowych momentach, w przeciwieństwie do Pimbletta, którego popularność wystrzeliła błyskawicznie, Gaethje jest produktem długiej, konsekwentnej pracy. Ta różnica była widoczna w każdym aspekcie walki – od timingu, przez obronę, aż po kontrolę emocji.
ZOBACZ TAKŻE: Krytyka Oktagonu nabiera rozpędu. Menadżer Soldicia i były mistrz KSW zabierają głos
Mianowicie „Gamer” zabrał głos na temat tej rywalizacji w ostatniej rozmowie z Mariuszem Olkiewiczem:
No stało się, jak się stało – ja to się cieszę, iż wygrał Gaethje, aniżeli Paddy bo to w ogóle już by zwariowało to wszystko. Myślę, iż teraz go wiesz sprowadzili na ziemię i będzie on bardziej dostępny dla dla innych zawodników, czyli dla nas tutaj, żeby z nim zawalczyć i też pokazać, gdzie jest jego miejsce.
– oznajmił Mateusz Gamrot na kanale „InTheCage”.
Słowa Polaka niewątpliwie sugerują coś więcej. Wygrana Gaethjego może „sprowadzić na ziemię” tych, którzy zbyt gwałtownie zostali wyniesieni na piedestał. Paddy Pimblett wciąż ma potencjał i czas na rozwój, ale ta porażka pokazała mu jasno, gdzie w tej chwili jest jego miejsce w hierarchii. Z perspektywy polskiego zawodnika taka wygrana Gaethjego porządkuje sytuację w dywizji. Elita pozostaje elitą, a dostęp do niej mają tylko ci, którzy są gotowi nie tylko mówić, ale przede wszystkim walczyć na najwyższym poziomie.
Na linii Gamrot – Pimblett już od dawien dawna mamy do czynienia z konfliktem. Z pewnością potencjalny pojedynek z „Baddym” byłby strzałem w dziesiątkę dla byłego mistrza KSW, który powinien być faworytem przy okazji takiej rywalizacji.

3 godzin temu
















