Marian Bublewicz to postać, której nie trzeba przedstawiać żadnemu fanowi sportów motorowych w Polsce. Urodzony 25 sierpnia 1950 roku w Olsztynie, stał się jednym z najbardziej utytułowanych kierowców w historii kraju.
W swojej karierze zdobył łącznie dwadzieścia tytułów mistrzowskich w różnych klasach, w tym siedem razy sięgał po laur mistrza Polski w klasyfikacji generalnej. Jego największym międzynarodowym sukcesem było wicemistrzostwo Europy wywalczone w 1992 roku.
Bublewicz był pionierem profesjonalizmu w polskim sporcie rajdowym. Założył Marlboro Rally Poland, pierwszy w pełni zawodowy team rajdowy w naszym kraju. Jego nazwisko widniało na prestiżowej liście A Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA), obok trzydziestu najlepszych kierowców świata.
Samochody, które budowały legendę
Kariera zawodnika z Olsztyna nierozerwalnie wiąże się z ewolucją sprzętu rajdowego w Polsce. Zaczynał od startów Polskim Fiatem 125p, by później odnosić sukcesy za kierownicą Opla Kadetta GTE. Jednym z najbardziej charakterystycznych pojazdów w jego dorobku był jednak tzw. Stratopolonez.
Ten unikalny projekt posiadał następujące parametry techniczne:
-
Silnik V6 o pojemności 2,4 litra pochodzący z Ferrari Dino.
-
Moc po modyfikacjach wynoszącą 285 koni mechanicznych.
-
Jednostkę napędową umieszczoną centralnie dla lepszego rozłożenia masy.
Pod koniec kariery Bublewicz przesiadł się do samochodów marki Mazda, a następnie Ford. Jego ostatnim pojazdem był Ford Sierra Cosworth .
Tragiczny finał na Dolnym Śląsku
20 lutego 1993 roku podczas Zimowego Rajdu Dolnośląskiego doszło do wypadku, który wstrząsnął polskim sportem. Zaledwie dwa kilometry za linią startu Ford Sierra prowadzony przez Bublewicza wypadł z zakrętu i uderzył w drzewo. Uderzenie było tak niefortunne, iż samochód owinął się wokół pnia, kleszcząc kierowcę w środku.
Przed startem zawodnik musiał zmierzyć się z serią pechowych zdarzeń: Własne auto uległo awarii, co zmusiło go do pożyczenia Forda od belgijskiej stajni Ras Sport. Pożyczony egzemplarz posiadał równy podział napędu na obie osie, podczas gdy Bublewicz preferował auta z napędem na tył.
Akcja ratunkowa trwała zbyt długo. Choć pilot Ryszard Żyszkowski wyszedł z auta o własnych siłach, Bublewicz pozostawał przytomny, ale uwięziony w deformowanej konstrukcji. Służby ratunkowe przyjechały na miejsce bez specjalistycznego sprzętu do rozcinania karoserii. Brak hydraulicznych nożyc sprawił, iż wydostanie kierowcy zajęło cenne minuty.
Dziedzictwo mistrza
U zawodnika stwierdzono liczne obrażenia: złamanie miednicy, uda oraz uszkodzenie pęcherza, co doprowadziło do utraty około dwóch litrów krwi. Podczas operacji w szpitalu doszło do zatrzymania akcji serca.
Dziś, trzydzieści trzy lata po tych wydarzeniach, pamięć o Marianie Bublewiczu jest wciąż pielęgnowana przez kibiców. Miejsce wypadku stało się punktem spotkań miłośników rajdów, którzy regularnie upamiętniają postać swojego idola.
Źródło: Kanał YT „Pojazdy”








![Ostatnia sesja testów w tym sezonie [Relacja live]](https://powrotroberta.pl/wp-content/uploads/2026/02/SI202602200043-scaled-e1771588794671.jpg)








