Jakub Szymański był jednym z faworytów biegu na 60 metrów przez płotki. To w końcu dwukrotny medalista halowych mistrzostw Europy, a również w tym sezonie Polak jest w doskonałej dyspozycji. W marcu pobił rekord kraju (7.37 s).
REKLAMA
Zobacz wideo Pia Skrzyszowska podsumowała sezon lekkoatletyczny. Opowiedziała o celach na przyszłość
Szymański pokazał klasę. Coś niesamowitego
- Będę pierwszy z rekordem Polski 7,34. W tym roku czuję się pełnoprawnym faworytem i mam wrażenie, iż wszyscy się zasadzają na mnie, aby mnie w hali pokonać. Jakoś jednak nikomu się nie udało przez jedenaście biegów. Tutaj, podczas mistrzostw świata, apetyt rywali będzie zaostrzony. Mój plan to czternaście biegów wygranych z rzędu. Brakuje trzech - zapowiedział Szymański w rozmowie z PAP tuż przed HMŚ.
Podczas halowych mistrzostw świata w Toruniu od samego początku spisywał się kapitalnie. Wygrał bieg eliminacyjny, był najlepszy w półfinale.
A w finale także wytrzymał presję! Polak zahaczył jeden z płotków, ale mimo wszystko dobiegł do mety na pierwszym miejscu! Jeszcze na mecie nie mieliśmy pewności, czy to on jest zwycięzcą, bo walka była zażarta.
Po chwili otrzymaliśmy potwierdzenie. Szymański triumfował z wynikiem 7.40 s. Srebro zdobył Hiszpan Enrique Llopis (7.42 s), a brąz dla Treya Cunninghama (7.43 s).
Pierwsze złoto dla Polski. Mamy trzy medale
Po zakończeniu biegu Szymański był wzruszony. Rok temu w Nankinie w Chinach nie było go w finale. Teraz zdjął z siebie ogromny ciężar.
To dla Polski już trzeci medal halowych mistrzostw świata. Najpierw po brąz sięgnęła sztafeta mieszana 4x400 metrów. Następnie srebro zgarnęła Natalia Bukowiecka w rywalizacji na 400 metrów.

2 godzin temu







