Historyczny konkurs z udziałem Duplantisa w Toruniu! Tego jeszcze nie było

2 godzin temu
Armand Duplantis ponownie nie miał sobie równych. Szwed został halowym mistrzem świata, choć tym razem nie próbował pobić rekordu globu. Nie zmienia to faktu, iż w Toruniu miała miejsce piękna historia. Doszło do sytuacji, jakiej w dziejach HMŚ jeszcze nie było.
8 lutego 2020 roku to data, którą Armand Duplantis doskonale pamięta. Wówczas wynikiem 6,17 podczas mityngu Orlen Copernicus Cup ustanowił pierwszy ze swoich 15 rekordów świata w skoku o tyczce. Teraz wrócił do Torunia, by zdobyć halowe mistrzostwo świata. Wydawało się również, iż powalczy o poprawienie swojego najlepszego rezultatu.


REKLAMA


Zobacz wideo Dariusz Kowaluk kończy lekkoatletyczną karierę. "Szkoda mi zdrowia na ten sport"


Historyczne zawody w Toruniu
W sobotnim konkursie nie zobaczyliśmy żadnego reprezentanta Polski. Duplantis natomiast rozpoczął spokojnie - od wysokości 5,50 m. Następnie przeniósł poprzeczkę na 5,85 m. Obie próby wykonał niezwykle pewnie. Od samego początku świetnie spisywał się także Grek Emmanouil Karalis.


Po tym jak zaliczył 5,95 m, to Duplantis odpowiedział skokiem na 6 m. I znów miał duży zapas nad poprzeczką, a to oczywiście zwiastowało, iż jest w stanie powalczyć o rekord świata.
Karalis w pierwszej próbie zaliczył wysokość 6,05. Świetnie spisywał się Australijczyk Kurtis Marschall. Poprawił rekord życiowy na 6,00, a to sprawia, iż mieliśmy do czynienia z historycznym konkursem. Pierwszy raz w dziejach halowych mistrzostw świata całe podium osiągnęło co najmniej 6,00.


Zagrywki taktyczne Karalisa. Duplantis bez pomyłki i rekordu
Gdy w grze o złoto pozostali już tylko Duplantis i Karalis, to ten drugi podjął sensacyjną decyzję. Odpuścił dwie kolejne wysokości i atakował 6,20. Gdyby to wyzwanie zakończyło się pozytywnie, to pobiłby rekord życiowy i zarazem rekord Grecji i naprawdę mógłby rzucić rywalowi rękawicę. To jednak było za dużo - później Grek przeniósł poprzeczkę na 6,25, ale również wtedy zanotował nieudaną próbę.


Czytaj także: Rekord, rekord, rekord! Co za wyczyn na HMŚ w Polsce!
Duplantis tymczasem nie przemęczał się. Nie zanotował żadnej pomyłki, pewnie skoczył na 6,25, ale później zdecydował, iż nie będzie podchodził do złamania własnego rekordu świata. Nie zmienia to faktu, iż po raz czwarty w karierze został halowym mistrzem świata i podtrzymał dominację.
Idź do oryginalnego materiału