Maciej Kot i Jakub Wolny od samego początku wyprawy do Iron Mountain mieli problemy. Pierwszy lot został odwołany, a gdy po kolejnych opóźnieniach zawodnicy w końcu dotarli na miejsce, to starszy z nich nie doczekał się przylotu sprzętu.
REKLAMA
Zobacz wideo Zagrali hymn specjalnie dla Tomasiaka
Maciej Kot dotarł do Stanów Zjednoczonych bez sprzętu. Oto co zrobili inni skoczkowie narciarscy
O tym, jak wyglądała jego sytuacja, Kot opowiedział w wideo nagranym dla portalu Skijumping.pl. Okazuje się, iż część jego bagażu dotarła w sobotę późnym wieczorem. - Dojechały moje torby i ubrania, kosmetyki się przydadzą. Sprzęt niestety nie (dotarł - red.) - przyznał.
Jak w tej sytuacji poradził sobie 34-latek? Okazuje się, iż mógł liczyć na duże wsparcie. - Zaraz idę oddać pożyczony sprzęt, bo zebrałem go od Niemców, Kazachów, trochę od przedskoczka, trochę mi Kuba (Wolny - red.) pożyczył... Także trzeba to wszystko oddać i ładnie podziękować - wyjawił.
Tak Maciej Kot podsumował rywali. "Byli gotowi, aby pomagać"
Reprezentant Polski był niezwykle wdzięczny. - Warto podkreślić, iż po raz kolejny (rodzina skoków narciarskich - red.) trzyma się razem i przy takich problemach można liczyć na innych. Wszyscy też dobrze wiedzą, iż my chętnie pomożemy, jeżeli będzie taka sytuacja. Dziękuję bardzo i warto podkreślić, iż wszyscy byli gotowi do tego, aby pomagać - powiedział.
Zobacz również: Oto co musiał założyć Tomasiak. To nie żart. Jest powód
Ostatecznie brak sprzętu nie okazał się dla Macieja Kota aż takim problemem. Szczęście w nieszczęściu, wszystkie cztery konkursy Pucharu Kontynentalnego w Iron Mountain zostały odwołane z powodu niesprzyjających warunków atmosferycznych.

2 godzin temu










