"Logika Ekstraklasy" znowu zwyciężyła! Oto co spotkało lidera polskiej ligi

3 godzin temu
Ogromną sensacją zakończył się mecz Arka Gdynia - Wisła Płock. Nafciarze do siódmej kolejki nie zaznali smaku porażki. Rywale wręcz przeciwnie. Jednak nikt nie przewidział tego, co stało się w tym meczu. Czy to koniec tej fantastycznej serii Wisły Płock?
Wisła Płock po dwóch latach wróciła do Ekstraklasy. Drużyna Mariusza Misiury fenomenalnie rozpoczęła sezon, nie przegrywając w żadnym z sześciu pierwszych spotkań. To wcale nie było takie proste, bo przecież mierzyli się z Rakowem Częstochowa, czy Legią Warszawa, ale z tych starć wyszli zwycięsko. W sumie zespół wygrał pięć meczów i zremisował jeden - z Widzewem Łódź.


REKLAMA


Zobacz wideo Właściciel Widzewa odsłania kulisy klubu. "Będzie burza"


Kontrowersje w pierwszej połowie meczu
Szansę na przerwanie tej serii miała Arka Gdynia, która podjęła sensacyjnego lidera ekstraklasy. Zespół z Pomorza jest na zupełnie przeciwstawnym biegunie - wygrali tylko jeden mecz z sześciu rozegranych i przegrali trzy.


Jak można było się spodziewać, to Wisła Płock przejęła inicjatywę i tworzyła sobie dogodne okazje. Już w 24. minucie goście mieli dogodną szansę do strzelenia gola. Zaskoczyć mógł Marcin Kamiński, który najwyżej wyskoczył do górnej piłki odbitej przez golkipera rywali - Damiana Węglarza. Futbolówka odbiła się od poprzeczki i wróciła na boisko. Jeden z Nafciarzy próbował dobijać, ale został zablokowany.
Zobacz też: Iordanescu ostrzega Legię. Powiedział wprost: "Może się rozstańmy?"
Co interesujące kilku piłkarzy Wisły Płock dopatrzyło się zagrania ręką i zaczęło domagać się odgwizdania rzutu karnego. Jednak arbiter nie zamierzał choćby sięgać po gwizdek. Potencjalne przewinienie było także analizowane przez VAR, który również nie interweniował. Warto też pochwalić piłkarzy Arki Gdynia za ofiarną grę w obronie, bo dzięki niej schodzili na przerwę z bezbramkowym remisem.


Arka Gdynia zaskoczyła w drugiej połowie
Jednak tego, co stało się na początku drugiej połowy, nikt się nie spodziewał. W 48. minucie Sebastian Kerk odebrał futbolówkę niedaleko pola karnego. Od razu zagrał do wbiegającego Navarro, który odegrał do Espiaua Hernandeza. Napastnik Arki Gdynia huknął bez zastanowienia i pokonał golkipera Wisły Płock. Jak wyliczyli komentatorzy Canal+, to był pierwszy stracony gol przez Wisłę Płock w drugiej połowie w tym sezonie.


Piłkarze Wisły Płock próbowali odrobić straty, ale nic z tego nie wynikało. Ponadto w 83. minucie Arka strzeliła kolejnego gola, ale Hermoso był na spalony. Oznacza to, iż Żółto-Niebiescy dość sensacyjnie pokonali równie sensacyjnego lidera PKO BP Ekstraklasy - Wisłę Płock 1:0 po golu z 48. minuty.


Arka Gdynia - Wisła Płock 1:0
Gole: Espiau (48')
Idź do oryginalnego materiału