Występ Vonn na igrzyskach od samego początku miał na sobie "znamię" szaleństwa. Krótko przed igrzyskami Amerykanka zerwała więzadło krzyżowe przednie w lewym kolanie na skutek upadku w zawodach Pucharu Świata w Crans Montanie. Postanowiła jednak, iż to nie powstrzyma ją przed występem na igrzyskach i mimo poważnego urazu wystąpi w Cortinie. Niestety ta opowieść nie skończyła się dobrze. Podczas zjazdu Vonn znów wypadła z trasy, a upadek był tak poważny, iż do szpitala musiano ją zabrać helikopterem. Skończyło się na dwóch operacjach już wcześniej kontuzjowanej nogi.
REKLAMA
Zobacz wideo Michał Niewiński: Możemy być ostatni, ale możemy być też pierwsi. W short tracku możliwe jest wszystko
Vonn milczała po wypadku. Aż do teraz
Od wypadku sama zawodniczka nie zabierała głosu. Fani czekali na wiadomość od niej, ale nic się nie pojawiało. Aż do poniedziałkowego popołudnia 9 lutego. Vonn nie wydała co prawda żadnego oświadczenia, ale zareagowała na post dziennikarza Dana Walkera, który na portalu X nawoływał do niekrytykowania Amerykanki za decyzję o starcie mimo urazu.
Dziennikarz wychwalał Vonn. Ta nie omieszkała podziękować
- Nie chodziło tylko o pogoń za chwałą… chodziło o bunt. Tak wygląda sport, gdy zdziera się z niego lakier. To nie jest komfortowe… to boli. Ryzyko zamiast bezpieczeństwa. Vonn wiedziała, iż może nie wygrać. Wiedziała, iż to może boleć. Zdawała sobie sprawę z ryzyka. Zaakceptowała to, ponieważ nie zejście z tej góry oznaczałoby poddanie się rzeczom, które nie pozwalają ci rano wstać z łóżka. (...) Mam nadzieję, iż jej ciało gwałtownie się zagoi i iż będzie wiedziała, iż zawsze będzie zwyciężczynią - napisał Walker.
Vonn odpowiedziała mu krótko, acz treściwie - Dziękuję, Dan - odpisała Amerykanka. To oficjalnie pierwsze słowa zawodniczki po wypadku. Na więcej prawdopodobnie trzeba jeszcze poczekać, aż opadną wszelkie emocje, a sytuacja zdrowotna narciarki w pełni się ustabilizuje.

2 godzin temu














