FC Barcelona przed tygodniem wygrała 3:0 z Mallorcą, ale w czwartek 12 lutego poniosła sromotną klęskę w Madrycie, przegrywając w pierwszym półfinale Pucharu Króla z Atletico aż 0:4. Nic więc dziwnego, iż w poniedziałkowy wieczór oczy kibiców skierowane były na podopiecznych Hansiego Flicka. Katalończycy w derbach regionu zmierzyli się z Gironą.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki wspomina szatnię w Legii: Na imprezę to tylko z nim!
FC Barcelona traci fotel lidera. Nie wykorzystała szansy
Girona, która w październiku postraszyła Barcelonę na Montjuic - przegrała tylko 1:2, a pięknego gola w tym meczu zdobył Axel Witsel, do poniedziałkowego meczu przystępowała z 15. pozycji. FC Barcelona zaś zajmowała drugie miejsce. Z dwupunktową stratą do Realu Madryt była pod presją, a jej kibice oczekiwali, iż powtórzy wynik z 2024 roku. Wówczas w Gironie wygrała 4:1, a bohaterem meczu został Lamine Yamal - autor dwóch goli.
Yamal, co naturalne, znalazł się w podstawowym składzie na poniedziałkowe spotkanie. W linii ataku obok błyskotliwego skrzydłowego, oglądaliśmy Raphinhę i Ferrana Torresa. Mecz w roli rezerwowych rozpoczęli Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny.
Pierwsza połowa, choć zakończyła się bezbramkowo, była znakomitą reklamą La Liga. Barcelona i Girona miały wiele szans na zdobycie gola. Tę najlepszą w doliczonym czasie gry zmarnował jednak Yamal, który zmarnował rzut karny podyktowany za faul Daleya Blinda na Danim Olmo. Hiszpan trafił w słupek i na przerwę oba zespoły schodziły przy remisie.
Barcelona czyste konto mogła zawdzięczać doskonałej postawie Joana Garcii, który wcześniej w dobrej sytuacji zatrzymał Władysława Vanata. Aktywni byli także skrzydłowi gospodarzy: Wiktor Cyhankow i Bryan Gil. Pod drugą bramką w słupek - jeszcze przed Yamalem - trafił Raphinha.
Po zmianie stron emocje przerodziły się w gole. W ciągu trzech minut kibice zobaczyli dwa gole. Najpierw po dośrodkowaniu Kounde trafił Cubarsi, a chwilę później z najbliższej odległości podanie Vanata na gola zamienił Lemar.
W 73. minucie na murawie pojawił się Robert Lewandowski. Długo nie miał jednak ani jednej sytuacji do zdobycia gola. Barcelona, mimo wielu sytuacji nie znalazła sposobu na Gazzanigę. Co więcej - sposób na Joana Garcię w 87. minucie znaleźli rezerwowi Girony: Joel Roca i Fran Beltran. Ten pierwszy wyłożył piłkę do drugiego, który płaskim strzałem z linii pola karnego wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.
W samej końcówce doszło do prawdziwego rollercoasteru. Najpierw, w piątej doliczonej minucie, Lewandowski trafił do siatki, ale sędzia od razu nie uznał gola. Polak był na spalonym. Chwilę później arbiter odesłał do szatni Joela Rocę, który faulował Yamala. Wywiązała się awantura, a Barcelona desperacko próbowała doprowadzić do wyrównania. Pod pole karne wybrał się Joan Garcia - nomen omen wybrany na piłkarza meczu - ale tak jak znakomicie spisywał się pod własną bramką, tak pod bramką rywala nie był w stanie pomóc kolegom. Mimo napiętej sytuacji do ostatniej akcji to Girona zakończyła wieczór w lepszych humorach. Gospodarze zdobyli trzy punkty, a Barcelona zmarnowała szansę na objęcie prowadzenie w tabeli La Liga.
Girona w następnej kolejce zagra na wyjeździe z Deportivo Alaves. To spotkanie zaplanowano na 23 lutego o 21:00. FC Barcelona dzień wcześniej o 16:15 zagra u siebie z Levante.
Girona 1:1 FC Barcelona (0:0)
Gole: Thomas Lemar' 62, Fran Beltran' 87 - Pau Cubarsi' 59
Girona: Gazzaniga (gk) - Rincon, Vitor Reis, Blind, Arnau Martinez (k) - Ivan Martin (90+2' Frances), Witsel, Lemar (68' Beltran) - Cyhankow, Vanat, Bryan Gil (68' Roca)
trener: Michel
FC Barcelona: Joan Garcia (gk) - Kounde, Cubarsi, Eric Garcia (73' Araujo), Gerard Martin (62' Balde) - Olmo, de Jong, Fermin Lopez - Yamal, Ferran Torres (73' Lewandowski), Raphinha (62' Bardghji)
trener: Hansi Flick
Estadio Municipal de Montilivi, Girona
sędziował: Cesar Soto Grado
żółte kartki: Vitor Reis - Eric Garcia, Jules Kounde
niewykorzystany rzut karny: Lamine Yamal' 45+3
czerwona kartka: Joel Roca' 90+8

2 godzin temu






