Piłkarz Rakowa reaguje na to, co zrobił Podolski. "Problemy w głowie"

1 godzina temu
Lukas Podolski obejrzał czerwoną kartkę w wygranym 3:1 meczu między Górnikiem Zabrze a Rakowem Częstochowa. Niemiec uderzył pięścią w brzuch Michaela Ameyawa, za co został ukarany przez sędziego Pawła Raczkowskiego. - Może są jakieś problemy w głowie? To już nie mi oceniać - stwierdził Ameyaw w pomeczowym wywiadzie.
W niedzielny wieczór Górnik Zabrze rywalizował z Rakowem Częstochowa w hicie Ekstraklasy. Zespół Michala Gasparika wygrał 3:1 po dublecie Lukasa Sadilka i trafieniu Lukasa Ambrosa. W samej końcówce spotkania na boisku pojawił się Lukas Podolski. Niemiec spiął się z Michaelem Ameyawem. Gracz Rakowa trafił Podolskiego barkiem w twarz, a potem Podolski odwinął się rywalowi i uderzył go w brzuch. Za to gracz Górnika obejrzał czerwoną kartkę, zaledwie dwie minuty po tym, jak pojawił się na boisku. To była pierwsza czerwona kartka dla Podolskiego, odkąd jest w Ekstraklasie. Ameyaw nie zobaczył kartki.

REKLAMA







Zobacz wideo Afera Śląska i Wisły. Roj: To paradoksalna sytuacja, to jest bardzo zaskakujące





Ameyaw komentuje zachowanie Podolskiego. "Może są problemy w głowie?"
Ameyaw odniósł się do całej sytuacji z Podolskim podczas wywiadu dla TVP Sport. Polak przyznał, iż jego zachowanie było nieumyślne.
- Rzeczywiście, trafiłem nieumyślnie zawodnika Górnika barkiem w twarz, ale działo się to tylko i wyłącznie w ramach walki o górną piłkę. Potem Podolski wstał i uderzył mnie pięścią w brzuch. Nie wiem, dlaczego i z jakiego powodu. Może są jakieś problemy w głowie? To już nie mi oceniać. Zdobyłem bramkę, ale nie ma się z czego cieszyć. Zdecydowanie zabrakło skuteczności. Humory byłyby lepsze, gdybyśmy wywieźli trzy punkty - tłumaczył Ameyaw w pomeczowym wywiadzie.


Podolski nie odnosił się publicznie do tej sytuacji i zrobił to tylko trener Gasparik. - Ja tej sytuacji z kartką jeszcze nie widziałem. Byłem w szatni, ale nie obejrzałem powtórki tego zdarzenia. Ale to jest brak dyscypliny. W tak ważnym meczu musimy uważać - tłumaczył szkoleniowiec Górnika na pomeczowej konferencji prasowej.
Zobacz też: Duża kontrowersja w Ekstraklasie. Tak to ocenił Marciniak



Podolski był bezkarny od dłuższego czasu. "Nie widzę żadnego usprawiedliwienia"
To nie pierwszy raz, kiedy pojawiała się publiczna dyskusja o potencjalnej czerwonej kartce dla Podolskiego. W październiku zeszłego roku gracz Górnika z premedytacją uderzył łokciem w twarz Oskara Pietuszewskiego. Wtedy Podolski nie zobaczył żadnej kartki, a w sieci pojawiły się wpisy sugerujące, iż sędziowie boją się pokazać czerwonej kartki mistrzowi świata z 2014 r.
- To brutalny faul, gwałtowne agresywne zachowanie, z premedytacją atak łokciem w młodego zawodnika, przez zawodnika bardzo doświadczonego, czyli Podolskiego. Nie widzę żadnego usprawiedliwienia dla takiego zachowania. Powinno zakończyć się czerwoną kartką, a nie było choćby żółtej. To materiał dla Komisji Ligi - mówił Adam Lyczmański, ekspert sędziowski w Canal+ Sport.
Poza tym warto wspomnieć brak czerwonej kartki dla Podolskiego w derbach Śląska z Piastem Gliwice czy jego zachowanie z towarzyskiego turnieju Spodek Super Cup, gdzie wszedł agresywnie w nogi zawodnika Wisłoki Dębica.
- choćby o ile zostanie odgwizdany faul i on dostaje kartki, to dalej idzie w zaparte, on dalej się wykłóca. To się nazywa syndrom atrybucji zewnętrznej. Czyli on szuka przyczyny na zewnątrz. Tak jakby nie chce widzieć tego, iż popełnił błąd, iż ma jakąś słabość. Możliwe, iż agresją nadrabia słabości, które już się pojawiają. Oczywiście nie techniczne, ale motoryczne. Nie przypominam sobie, żeby u szczytu kariery był brutalny, chamski - komentował psycholog sportu Bartosz Pietruszewski.
Idź do oryginalnego materiału