Legia uratowała remis, ale to za mało. "Nie zmieniło się absolutnie nic"

1 godzina temu
O mały włos, a Legia Warszawa poniosłaby dziewiątą porażkę w tym sezonie ekstraklasy. Piłkarze Marka Papszuna wzięli się jednak skutecznie do pracy, ale dopiero w samej końcówce. Dwa zabójcze ciosy po rzutach rożnych Arce Gdynia zadał Antonio Colak. Co na temat tego szalonego meczu mieli do powiedzenia eksperci?
1:2 - w taki sposób Legia Warszawa rozpoczęła rundę wiosenną, a zarazem oficjalną współpracę z Markiem Papszunem. Decydująca bramka dla Korony Kielce padła w 90. minucie, co mocno rozczarowało zarówno stołeczny klub, jak i kibiców. Ci nie szczędzili słów krytyki piłkarzom. Liczyli jednak, iż w sobotę 7 lutego drużyna się zrehabilituje. Tego dnia grała z Arką Gdynia. Tyle tylko iż w pierwszej połowie była dość nieporadna. Choć stwarzała więcej okazji niż rywale, to żadna nie przełożyła się na bramkę. Zawodnicy Dawida Szwargi oddali za to tylko jeden celny strzał, ale zamienili go na gola. Piłkę w siatce główką po dośrodkowaniu z rzutu rożnego umieścił Michał Marcjanik. To kolejna bramka stracona przez Legię po stałym fragmencie gry. Na ten fakt uwagę zwrócili m.in. eksperci na X.

REKLAMA







Zobacz wideo Kosecki mocno do Papszuna: Wiemy, iż jesteś szefem, ale idź i zobacz młodzież Legii Wybierz serwis



Ostre komentarze po pierwszej połowie
"Po meczu z Koroną i 30 minutach w Gdyni można dojść do wniosku, iż w Legii nie zmieniło się absolutnie nic. Jałowe posiadanie piłki i błędy w obronie przy kontrach czy stałych fragmentach gry. Kawał wyzwania przed trenerem Papszunem, aby to poukładać" - ocenił w trakcie pierwszej połowy Radosław Laudański.






"Legia musi jak najszybciej poprawić bronienie przy stałych fragmentach gry. Praktycznie co mecz Legia straci w ten sposób bramki. To już zaczyna być śmieszne" - pisał wprost Mateusz Kulisz.






"Kolejny stracony gol przez Legię przy stałym fragmencie gry. Piłkarze Papszuna po prostu stanęli sobie we własnym polu karnym i patrzeli jak leci piłka. Oj urządza się Legia w ciemności…" - twierdził Kamil Głębocki z Na Wylot.






"Dominująca Legia łatwo straciła bramkę ze SFG. Piłkarze Legii nie kryli krótko piłkarzy Arki, brakowało odpowiedzialności i koncentracji…a to przecież 2-3 sekundy wysiłku w defensywie. Teraz Legia musi dużo więcej pracy włożyć w 2 połowie aby odwrócić losy meczu" - podkreślił Cezary Kucharski. Czy Legii udało się tego dokonać?









Tak, choć początek drugiej odsłony spotkania na to nie wskazywał. Stołeczny klub wciąż popełniał proste błędy. Brakowało koncentracji i konsekwencji, z czego korzystała Arka. Już w 58. minucie było 2:0 dla gdyńskiej drużyny. Tym razem piłkę w siatce umieścił Nazarij Rusyn, a zaczęło się od łatwej straty Ermala Krasniqiego. Dopiero w końcówce Legia zdobyła bramkę kontaktową z rzutu rożnego. W 90. minucie golkipera Arki pokonał Antonio Colak. Pięć minut później wyrównał. Warszawianie wyrwali więc w Gdynii jeden punkt.


Eksperci reagują na dwa ciosy Legii w końcówce
"Dobry punkcik w walce o przetrwanie" - pisał dosadnie Wojciech Kowalczyk, który w trakcie spotkania nie szczędził zawodnikom Papszuna słów krytyki. "Powołanie jakiegokolwiek piłkarza do reprezentacji Polski z Legii na mecze marcowe będzie oznaczać, iż selekcjoner się nie zna" - twierdził wówczas.






"Cuda w Gdyni" - ocenił Paweł Gołaszewski z tygodnika "Piłka Nożna".






"Legia Warszawa w ostatniej minucie meczu unika kolejnej kompromitacji. Futbol pisze naprawdę zaskakujące historie. Dwa bramki w końcówce Antonio Colaka dają finalnie remis w Gdyni. Legia po zakończeniu tej kolejki będzie w strefie spadkowej" - pisał Mateusz Kulisz.









"Ale się Legia wywinęła z tego zacisku w ostatniej chwili. Już ich Arka dusiła, miała ich na talerzu i tak wypuścić wygraną z rąk… trochę frajersko, a dla Legii pozytywny impuls. Fakt, iż remis, ale mimo wszystko w takich okolicznościach, które mogą trochę zmotywować" - pisał Damian Czyżak z kanału Futbolownia.






"Legii remis z Arką pewnie nie zadowala, ale z przebiegu meczu trzeba ten punkt szanować. Paradoksalnie ten uratowany rzutem na taśmę remis, to coś na czym można budować. Piłkarze Legii pokazali charakter, remisując ten mecz. Arka frajersko traci punkty. No nie możesz zagrać takiego meczu i go nie wygrać" - podsumował Głębocki.






Zobacz też: Ukraiński MSZ reaguje ws. skandalicznych słów Mudryka.


Kolejny mecz Legia rozegra w piątek 13 lutego. Tego dnia zmierzy się z GKS-em Katowice. Początek o godzinie 20:30. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej z tego spotkania na stronie głównej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.
Idź do oryginalnego materiału