Chris Harris dość nieoczekiwanie pogodził faworytów i zdołał na swoim terenie w Glasgow awansować do Grand Prix Challenge. 44-letni żużlowiec podkreśla, iż ewentualny awans byłby dla niego ogromnym wyzwaniem, jednak mimo wieku, jest on gotów je podjąć.
– Zawsze miałem niezłe statystyki w zawodach typu Challenge, ilekroć w nich startowałem. Tym razem będzie jednak znacznie trudniej. Jestem o wiele starszy. Pozostali chłopcy są młodsi i znacznie szybsi. Ale ja zawsze jestem gotowy na wyzwanie i nigdy przed żadnym się nie cofam. Gdybym nie chciał znowu rywalizować z tą czołówką w cyklu GP, po prostu bym nie wystartował. Na pewno mam ochotę na kolejną próbę. To nie będzie najłatwiejsze zadanie w ten weekend, a gdybym wywalczył awans, nie byłby to łatwy sezon – z czego dobrze zdaję sobie sprawę. Ale zawsze uwielbiam wyzwania. Mam wokół siebie świetnych ludzi, więc jedziemy tam z otwartą głową, żeby dobrze się bawić i cieszyć chwilą – powiedział dla oficjalnego portalu FIM Speedway Grand Prix.
„Pewnie niespecjalnie się mną przejmują”
Chris Harris mimo ogromnego doświadczenia, z pewnością nie należy do faworytów sobotnich zawodów. Brytyjczyk zdaje sobie sprawę z obecnego stanu rzeczy i jednocześnie podkreśla, iż nie ma tak naprawdę żadnych oczekiwań co do swojego wyniku.
– Myślę, iż wszyscy w tej stawce patrzą na mnie i pewnie niespecjalnie się mną przejmują. Nie będą sparaliżowani strachem z mojego powodu, więc mogę po prostu pojechać tam i czerpać z tego radość. Nie oczekuję niczego poza możliwością sprawdzenia się na tle tych zawodników i zobaczymy, na którym miejscu zakończę ten wieczór. Oczywiście chcę tam pojechać i wywalczyć awans, ale nie nakładam na siebie żadnej presji, iż muszę awansować, muszę zrobić to czy tamto. Po prostu będę podchodził do każdego wyścigu krok po kroku – mówi.
Chris Harris 















