Jak się okazuje, nowe regulacje techniczne i zasady wykorzystania energii wprowadziły do rywalizacji element zagrywek… inżynierów wyścigowych i kierowców.
Podczas Grand Prix Japonii rywalizacja o miejsca 2-6, a przede wszystkim o ostatnie miejsce na podium, była bardzo zacięta i toczyła się do ostatniego momentu.
Jedne z głóych ról odgrywali w niech Charles Leclerc i George Russell. Jak się okazuje, podczas wzajemnej rywalizacji, Russell i Mercedes próbowali oszukać Leclercka i wymusić na nim konkretne zachowania by zmusić go do błędu. Kluczem miało być przekazywanie przez inżyniera Russella, Marcusa Dudley`a błędnych informacji przez radio.
“Momentami było dość ciasno, a oni byli przebiegli ze względu na to, co inżynier mówił mu przez radio. Mój inżynier cały czas przekazywał mi, co mówi jego inżynier, ale George robił wszystko zupełnie na odwrót. W pewnym momencie inżynier powiedział mi: Polecono mu użyć pełnej energii na przeciwległej prostej czy na głównej prostej. Ale potem przez 4 okrążenia z rzędu, robił coś całkowicie innego” – mówił Charles Leclerc po GP Japonii, cytowany przez racefans.net.
“Dość gwałtownie zrozumiałem, co się dzieje i byłem w stanie się bronić. Zostałem jednak zaskoczony w ostatnim zakręcie” – dodaje kierowca Ferrari.
Wygląda zatem na to, iż Russell i jego inżynier jeszcze przed wyścigiem musieli opracować taki scenariusz.
Leclerc mimo wszystko miał sporo frajdy w wyścigu i nie był w gronie narzekających na kształt rywalizacji.
“Ogólnie jednak był to dość fajny wyścig. Niestety mieliśmy pecha z samochodem bezpieczeństwa, który wyjechał w złym momencie. Pewnie nie zmieniłoby to naszego wyścigu znacząco, ale na pewno utrudniło nam drugi stint” – dodał Charles.
Na podstawie: racingnews365.com

2 godzin temu













