Kuriozum w Ekstraklasie. Trener się nie certolił. "Poświęciliśmy dużo"

1 godzina temu
Powrót na boiska Ekstraklasy nie okazał się szczęśliwy dla Radomiaka i Arki Gdynia. Spotkanie w Radomiu zostało odwołane z powodu awarii oświetlenia, a niebawem powinniśmy dowiedzieć się, w jakim terminie zostanie ostatecznie rozegrane. Do całego zajścia w rozmowie z Canal+Sport odniósł się szkoleniowiec gości, Dawid Szwarga. - Poświęciliśmy dużo - stwierdził wprost. Dużo bardziej rozgoryczony był jednak w strefie mieszanej, co ujawnił portal Weszło.
W piątek 30 stycznia Radomiak planował otworzyć nowy sektor gości, na który przyjechało ponad 700 kibiców Arki Gdynia. Z okazji powrotu do zmagań na boiskach Ekstraklasy, klub planował zorganizować oprawę towarzyszącą wyjściu piłkarzy na boisko. Fani mieli nakleić na lampy błyskowe swoich telefonów przezroczyste naklejki o kolorze zielonym i przy przyciemnionych jupiterach oświetlić stadion.

REKLAMA







Zobacz wideo Czy trener Widzewa poukłada drużynę? Kałucki: Nie widzę tego, nie wiem co on wykombinuje



Jak się jednak okazało, piątkowy wieczór okazał się być spektakularną klapą. Na pół godziny przed rozpoczęciem meczu doszło do awarii oświetlenia, a początek starcia przesunięto o piętnaście minut. Niestety, usterki nie udało się usunąć i decyzją zespołu sędziowskiego starcie Radomiaka z Arką zostało odwołane.
Szwarga był rozczarowany. "Poświęciliśmy dużo"
Chwilę później w studiu Canal+Sport pojawili się trenerzy obu zespołów - Goncalo Feio i Dawid Szwarga. Obaj nie kryli rozczarowania z powodu zaistniałej sytuacji, a szkoleniowiec gdyńskiego klubu wprost przyznał, iż on, jego sztab i zawodnicy byli dobrze przygotowani do meczu w Radomiu.
- Chcieliśmy grać i zrobić wszystko, by ten mecz rozegrać, bo dobrze się do niego przygotowaliśmy. Spędziliśmy 24 dni na zgrupowaniu. Poświęciliśmy dużo, jeżeli chodzi o naszą codzienność, np. kontakt z rodzinami - podkreślił.






Szwarga odwołał się również do kibiców, którzy przejechali pół kraju na marne. Nie dość, iż nie obejrzeli spotkania swojej ukochanej drużyny, to dość mocno zmarzli, gdyż w całym kraju temperatury spadły poniżej zera.



- Wszystko podporządkujemy do tego, żeby przygotować się do meczu na odpowiednią godzinę. Każde jego przesunięcie stanowi rozregulowanie. Skoro nie wiedzieliśmy, kiedy mecz może się rozpocząć, to wstrzymywanie kibiców nie miało sensu - stwierdził trener Arki, który dużo bardziej grzmiał w strefie mieszanej, poza anteną telewizyjną.


- o ile chodzi o zawodników, jesteśmy ponad 20 dni poza domem. Niektórzy piłkarze w porozumieniu ze mną ustawili sobie już loty z Gdyni, z Gdańska do swoich rodzin. Dawno nie widzieli swoich bliskich. Nie mogę im tego teraz zrobić i zatrzymać ich tutaj, żeby dopiero jutro wracać do Gdyni, co wydłuży znowu czas przerwy zawodnikom i zaburzy ich życie prywatne - powiedział wprost, cytowany przez portal Weszło, odnosząc się do pomysłu rozegrania spotkania w sobotę 31 stycznia.
Odłożony start ligowych zmagań dla Radomiaka i Arki
Póki co nie wiemy, na jaki termin Ekstraklasa przełoży to spotkanie. Szkoleniowcy obu ekip nie ukrywali, iż mają nadzieję na to, iż mecz zostanie odrobiony w bardziej sprzyjających warunkach atmosferycznych.
- Dobre boiska pomagają w tym, żeby był dobry mecz, dobry spektakl. jeżeli spotkanie odbędzie się w lepszej temperaturze, na lepszym boisku, to wierzę, iż będzie lepsze niż miałoby być dziś - mówił Feio.









- Im lepsze boisko, tym lepszy mecz. Nie wiem, na ile będzie to zależne od nas, ale pewnie będziemy rekomendować, żeby spotkanie odbyło się w takim momencie, by zostało rozegrane na dobrym boisku - wtórował mu Szwarga. - Dla nas ten mecz byłby o tyle dobry, iż wszyscy są zdrowi. Ci zawodnicy, którzy do nas dołączyli, też mieli czas się zaaklimatyzować. Lepszej sytuacji kadrowej nie będziemy mieć - dodał. W strefie mieszanej odniósł się także do planów zespołu na najbliższe dni.


- Straciliśmy po prostu czas, byliśmy poza domem rodzinnym. Chłopaki pracowali bardzo dobrze. Byliśmy optymalnie przygotowani do tego meczu, a teraz musimy kombinować. Wrócić do Gdyni, rozegrać jakąś grę wewnętrzną. Jakiś sparing. Komplikuje to nasze plany. Przygotowywaliśmy się tak, żeby dzisiaj być w najlepszej dyspozycji fizycznej. Teraz wracamy do Gdyni, na miejscu będziemy pewnie około drugiej-trzeciej w nocy. Jutro musimy zagrać jakiś mecz, a nie wiem, czy w ogóle będziemy mieli do tego boisko - przyznał szkoleniowiec Gdynian.
Tym samym pierwsze ligowe zmagania Radomiaka i Arki w roku 2026 przesunęły się na kolejny tydzień. "Arkowcy" 7 lutego podejmą w Gdyni Legię Warszawa, a Radomiak dzień później zmierzy się na wyjeździe z Rakowem Częstochowa.
Zobacz też: Widzew wydał grube miliony, a tu takie słowa przed startem Ekstraklasy
Idź do oryginalnego materiału