Kontuzja przekreśliła ich dobry sezon. Przez to niemal spadli z ligi

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Gorzowianie nie mieli szczęścia w rozgrywkach 2026 roku. Początkowo byli czarnym koniem i pomimo problemów finansowych dzielnie walczyli o awans do fazy play-off. Niestety wszystko zniweczyła kontuzja kapitalnego w tym sezonie Jacka Holdera, która ostatecznie spowodowała, iż do końca musieli drżeć o utrzymanie w PGE Ekstralidze. Prawda jest taka, iż gdyby nie kontuzja swojego lidera najpewniej walczyliby o medale.

Szczególnie, iż w swojej kadrze, poza Jackiem Holderem, mieli również Andersa Thomsena. Obaj pod względem średniej zajęli topowe miejsca w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników. Australijczyk w 12 spotkaniach uzyskał aż 2.452 punktu na bieg co dało mu drugą pozycję. Duńczyk był kilka gorszy – w 18 meczach uzyskał 2.425 i był trzeci. Zakładając, iż młodszy brat Mistrza Świata z 2012 roku utrzymałby formę, a było to wielce prawdopodobne, to sytuacja Gezet Stali Gorzów wyglądałaby zupełnie inaczej.

Gorzowianie najpewniej walczyliby o czwartą lokatę najlepszej żużlowej ligi świata. Niewykluczone, iż to oni zdołaliby ją wywalczyć. To jednocześnie przełożyłoby się na frekwencję i poprawę sytuacji finansowej poprzez większe zainteresowanie kibiców. Pech ich jednak nie opuszczał, przez co ponownie musieli odjechać dwa ponadprogramowe mecze barażowe co ponownie nadszarpnęło ich budżet. Można śmiało założyć więc, iż w przypadku braku wspomnianej kontuzji, mogliby sprawić ogromną niespodziankę, a na pewno szybciej utrzymać się w rozgrywkach PGE Ekstraligi i oszczędzić sporą kwotę.

Dwa punkty, które dzieliły ich bowiem od dwumeczowej wygranej ze Stelmet Falubazem w meczu o 5-6 miejsce bez problemu padłyby łupem Jacka Holdera. Co do tego wątpliwości nie ma. Czy Gezet Stal jest więc największym pechowcem tego sezonu? Można śmiało założyć, iż tak właśnie jest.

Idź do oryginalnego materiału