Klaudia Kazimierska po sezonie halowym. „Trzeba skupić się na tym, by stawać się lepszym”

1 godzina temu

Sezon halowy Klaudii Kazimierskiej był jednym z najmocniejszych w polskiej lekkoatletyce: rekordy Polski na 1500 m i milę, 6. miejsce na halowych mistrzostwach świata oraz drugi wynik w historii kraju. Mimo sukcesów zawodniczka czuje niedosyt, który napędza ją przed sezonem letnim i mistrzostwami Europy w Birmingham.

W marcu przed własną publicznością w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń wystąpiła w finale halowych mistrzostwach świata na dystansie 1500 metrów. Do mety dobiegła jako szósta.

– Tak naprawdę ochłonęłam już kilka dni po starcie – mówi spokojnie Klaudia Kazimierska. – Gdybym rozpaczała przez dwa miesiące, iż nie zdobyłam medalu mistrzostw świata, nie świadczyłoby to dobrze o mnie jako sportowcu. Wiadomo, iż było mi trochę przykro. Ambicja była większa. Miałam wrażenie, iż stać mnie na bieganie poniżej czterech minut. Robiłam to przecież na stadionie – dodaje.

To zdanie dobrze oddaje moment, w którym znajduje się dziś 25-letnia zawodniczka. Już nie obiecująca juniorka, ale też jeszcze niespełniona jako medalistka wielkich imprez. Zawodniczka świadoma własnej wartości, ale i ograniczeń, jakie niesie konkretna konkurencja.

Trzeba mieć szacunek do dystansu 1500 metrów, a hala to zupełnie inna historia. Może po prostu zrobiłam się zbyt pazerna i chciałam łamać te cztery minuty w każdym starcie – dodaje.

fot. Tomasz Kasjaniuk

Amerykańska szkoła wytrzymałości

Pierwsze lekkoatletyczne kroki Kazimierska stawiała w klubie Vectra Włocławek. Jako młodziczka, juniorka i juniorka młodsza regularnie zdobywała medale mistrzostw Polski na różnych dystansach. Trenowana w przez Agnieszkę Nowakowską wywalczyła w 2017 roku srebro olimpijskiego festiwalu młodzieży Europy, a rok później brąz mistrzostw Europy U18 w biegu na 1500 metrów.

W 2022 roku wyjechała do Eugene, gdzie treningi sportowe łączyła z nauką na University of Oregon. To tam nauczyła się funkcjonować w zupełnie innym systemie, zarówno sportowym, jak i mentalnym. W ślad za tym przyszły poważne sukcesy, finały igrzysk olimpijskich w Paryżu oraz mistrzostw świata w Tokio.

– Dla mnie, jako dziewczyny z Polski, która wygrywała w kraju w zasadzie wszystko, co było do wygrania, największym szokiem był ten poziom sportowy, jaki jest tutaj. To było zupełnie nowe doznanie. Nigdy nie byłam tutaj najlepsza, nie wygrałam nic na mistrzostwach NCAA. Ważne jest to, żeby zrozumieć, iż mimo iż nie jest się najlepszym, to trzeba się skupić na tym, aby stawać się lepszym – podkreśla.

To podejście wyraźnie odróżnia amerykański model od polskiego. Tam rywalizacja zaczyna się wcześnie i trwa niemal bez przerwy, a sezon potrafi rozciągać się na wiele miesięcy.

Startujesz non stop, startami dochodzisz do dyspozycji. Trzeba zaakceptować, iż nie zawsze jesteś w najwyższej formie. w okresie olimpijskim w maju biegałam 4:10 i gdybym się tym przejmowała, nie byłoby finału igrzysk – przypomina.

Ta lekcja cierpliwości i długofalowego myślenia okazuje się dziś jednym z jej największych kapitałów.

fot. Łukasz Szeląg

Powrót do korzeni

Choć na co dzień trenuje w Stanach Zjednoczonych, Kazimierska nie traci więzi z miejscami, w których wszystko się zaczęło. Występ w Bydgoszczy podczas Memoriału Ireny Szewińskiej będzie dla niej czymś więcej niż kolejnym startem.

– Wracam do miejsc, z których mam bardzo dużo wspomnień. Myślę, iż to pomoże. Z nich bije taka dobra energia. W pewien sposób moja sportowa historia zatacza koło. Wracam do miejsc, gdzie to wszystko się zaczynało i z których uciekłam daleko do Stanów Zjednoczonych, aby wznieść się na ten poziom, który w tej chwili reprezentuję – mówi.

To właśnie w kujawsko-pomorskim, w programie „Lekkoatletyka dla wszystkich!”, stawiała pierwsze kroki. Dziś jako finalistka igrzysk i mistrzostw świata, jest najlepszym dowodem skuteczności tej ścieżki.

– Ten program daje podstawy – koordynację, wszechstronność, ale też uczy rzeczy ważnych poza sportem: wytrwałości, dyscypliny, punktualności – wylicza.

Europejski cel

Najważniejszym punktem sezonu będą mistrzostwa Europy w Birmingham. I tu Kazimierska nie ucieka od oczekiwań, ani własnych, ani tych zewnętrznych.

– Wierzę, iż arena europejska będzie tym miejscem, gdzie ten medal mogę zdobyć. Nie będę ukrywała, iż to jest już trochę frustrujące. Generalnie nie zdobywałam medali choćby w imprezach młodzieżowych. Mam tylko krążek z mistrzostw Europy do lat 18, ale wywalczyłam go przecież 8 lat temu! Myślę, iż to też powoduje pewien rodzaj frustracji – mówi wprost.

fot. Marek Biczyk

To szczerość rzadka w sporcie, gdzie często dominuje ostrożność w deklaracjach. W jej przypadku wynika ona z doświadczenia. Finały igrzysk i mistrzostw świata nauczyły ją, iż jest częścią ścisłej europejskiej czołówki.

– Nie mogłam wskoczyć na podium w juniorach, młodzieżowcach. Ciągle w finałach byłam czwarta, piąta czy siódma. Teraz w Toruniu zajęłam szóste miejsce. Mam nadzieję, iż to właśnie Birmingham będzie tym miejscem, zwłaszcza iż jestem już obiegana na dużych imprezach z czołowymi zawodniczkami, gdzie ten medal zdobędę – dodaje.

Między analizą a intuicją

Ciekawym wątkiem w jej historii jest także matematyka, czyli dziedzina, którą lekkoatletka zajmuje się równolegle do sportu. Czy analityczny umysł pomaga w bieganiu?

– Pomaga i przeszkadza. Czasem lepiej mniej wiedzieć niż więcej. Na 1500 metrów wszystko dzieje się tak szybko, iż nie ma czasu w analizę – przyznaje.

Przed Kazimierską intensywne miesiące: starty w Stanach Zjednoczonych, powrót do Polski, mityngi Diamentowej Ligi i wreszcie czempionat Europy.

Pełna treść wywiadu

Źródło: PZLA

fot. w nagłówku Rafał Oleksiewicz

Idź do oryginalnego materiału