Katastrofa klubu Fabiańskiego! Cała Anglia będzie z nich szydzić

1 dzień temu
Rok 2026 na boiskach Premier League rozpoczął się od niespodzianek w postaci bezbramkowych remisów w meczach z udziałem ligowej czołówki. Nie ulega jednak wątpliwości, iż pierwsze dni stycznia największy szok zagwarantowały kibicom West Hamu United. Klub Łukasza Fabiańskiego skompromitował się w starciu z czerwoną latarnią ligi, Wolverhampton Wanderers i przegrał 0:3. Polak nie znalazł się w kadrze meczowej z powodu kontuzji.
Walka o mistrzostwo Anglii na przestrzeni najbliższych kilku miesięcy zapowiada się niezwykle emocjonująco. Blisko siebie w ligowej tabeli znajdują się Arsenal, Aston Villa i Manchester City. Nieco więcej punktów do czołówki tracą Liverpool, Chelsea i Manchester United, ale również nie zamierzają odpuścić.


REKLAMA


Zobacz wideo Oto cała prawda o talencie Lewandowskiego. "Ktoś, kto to mówił, po prostu kłamie"


Po drugiej stronie barykady toczy się również batalia o utrzymanie w Premier League. Po dziewiętnastu kolejkach w strefie spadkowej znajdowały się West Ham United, Burnley oraz fatalne w tym sezonie Wolverhampton Wanderers. "Wilki" miały na swoim koncie zaledwie trzy punkty i nie odniosły ani jednego zwycięstwa. W poprzedniej kolejce zremisowały z Manchesterem United 1:1.


Co za kompromitacja West Hamu! Świetny mecz Wolves
Podopieczni Roba Edwardsa w dwudziestej serii gier podejmowali na Molineux zajmujący 16. pozycję West Ham, który zgromadził tylko czternaście oczek. "Młoty" ostatni raz wygrały 8 listopada 2025 roku w meczu przeciwko Burnley (3:2). Wydawało się, iż starcie z Wolves będzie idealną okazją na przełamanie dla klubu, którego barwy reprezentuje Łukasz Fabiański. Polak z powodu kontuzji znalazł się poza kadrą meczową na to spotkanie.


gwałtownie jednak okazało się, iż to tylko mrzonka. Już w 4. minucie indywidualną akcją na lewym skrzydle popisał się Hwang Hee-Chan, którego podanie strzałem do pustej bramki wykończył Jhon Arias. "Wilki" przeważały i szukały kolejnych szans na pokonanie Alphonse'a Areoli. Ta nadeszła po upływie pół godziny gry.
W 29. minucie rzut karny faulem na Matheusie Mane sprokurował Soungoutou Magassa. Peter Banks po wideoweryfikacji podtrzymał swoją decyzję i wskazał na "wapno". "Jedenastkę" pewnie wykorzystał Hwang Hee-Chan, który do asysty dołożył gola. W 41. minucie było już 3:0 - Hugo Bueno zagrał do Mane, a ten strzałem z dystansu po ziemi bez najmniejszego problemu pokonał francuskiego bramkarza "Młotów".


Niechlubny rekord Nuno Espirito Santo. Tylko on tego "dokonał"
Trener West Hamu, Nuno Espirito Santo nie był w stanie znaleźć sposobu na zneutralizowanie ataków Wolverhampton, które niegdyś prowadził. Taki obrót spraw podobał się kibicom "Wilków", którzy śpiewali o Portugalczyku jako o "jednym z nich". Ponadto, jak na brytyjskich kibiców przystało, stwierdzili, iż wygrają ligę.


Co więcej, Espirito Santo po 45 minutach rywalizacji miał już na swoim koncie niechlubny rekord.
"W ciągu ostatnich dwóch sezonów drużyna z 20. miejsca prowadziła różnicą trzech lub więcej bramek w meczu Premier League tylko dwa razy. Dwukrotnie przeciwko Nuno Espirito Santo" - wylicza portal "OptaJoe". Co ciekawe, pierwsza taka sytuacja miała miejsce w sierpniu 2025 roku, gdy Portugalczyk prowadził Nottingham Forest, a trzy gole do przerwy jego drużynie wbił... West Ham.


"Ponad 20% goli Wolverhampton Wanderers w tym sezonie Premier League padło w pierwszej połowie meczu z West Hamem" - pisał z kolei związany z londyńskim klubem profil "Central".


Nudna druga połowa. Pierwsza wygrana Wolves od kwietnia 2025 roku
Po przerwie Londyńczycy próbowali ratować sytuację zmianami. Na murawie pojawili się 18-letni Ezra Mayers, który do tej pory w Premier League występował sporadycznie (43 minuty w trzech meczach) oraz doświadczony reprezentant Czech, Tomas Soucek. I choć w drugiej części spotkania to klub ze stolicy Anglii był częściej przy piłce, to wciąż pozostawał bezproduktywny.
W 77. minucie okazję do skompletowania dubletu miał Mane. 18-latek minął rywala na skraju pola karnego i oddał strzał z szesnastego metra. Tym razem czujny był Areola, który sparował uderzenie Portugalczyka.
Ostatecznie wynik meczu nie uległ już zmianie. To pierwsze zwycięstwo Wolverhampton Wanderers w Premier League od 26 kwietnia 2025 roku. Wówczas "Wilki" pokonały Leicester City - również 3:0 po bramkach Matheusa Cunhy, Jorgena Stranda Larsena i Rodrigo Gomesa.
Po okazałym triumfie Wolves do bezpiecznej strefy tracą 12 punktów. Strata West Hamu do 17. lokaty okupowanej przez Nottingham Forest wynosi cztery oczka. To właśnie z drużyną prowadzoną przez Seana Dyche'a Londyńczycy zmierzą się w następnej kolejce.


Zobacz też: Trzeci dzień nowego roku i oto co zrobił Cash. Była 49. minuta
Idź do oryginalnego materiału