Niedzielny hit PGE Ekstraligi dostarczył kibicom wielu emocji. Betard Sparta Wrocław podejmowała u siebie Fogo Unię Leszno. Żużlowy klasyk nie zawiódł, gdyż losy spotkania nie były jasne aż do biegów nominowanych. Ostatecznie szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili gospodarze. Gorąco było również na torze, gdyż biegi na Stadionie Olimpijskim dostarczyły wiele ciekawych akcji. Niektóre z nich były za sprawą zagranicznego juniora Sparty. Mikkel Andersen wielokrotnie był zamieszany w walkę z rywalami.
Duńczyk zbiera kolejne doświadczenia w najlepszej żużlowej lidze świata. Andersen w niedzielnym meczu dostarczył mnóstwa emocji i potrafił zarówno zyskiwać, tracić i odbijać pozycję. Tak zawodnik Betard Sparty Wrocław podsumował mecz w swoim wykonaniu.
– Naprawdę trudne spotkanie. Cieszyć może jednak to, iż miałem nieco więcej prędkości i mogłem powalczyć więcej razy niż w meczu z Falubazem, więc jestem tym usatysfakcjonowany. Myślę, iż pozostało kilka małych rzeczy, na którymi muszę popracować, żeby przyszło więcej punktów, ale to z pewnością jest dobry kierunek – mówił Andersen.
Betard Sparta Wrocław czysto punktowo nie miała wielkiego pożytku ze swojego młodzieżowca. Przez całe spotkanie zdobył on jeden punkt. Statystyka zdobytych „oczek” nie oddaje jednak tego, jak na torze prezentował się Mikkel Andersen. Junior popełniał błędy, które nie pozwoliły mu na zdobycie większej liczby punktów. Jak sam podkreśla, niedzielny mecz dostarczył mu kolejnych doświadczeń.
– W ostatnim biegu mogłem zdobyć choćby dwa punkty, jeżeli nie zrobiłbym błędu, ale w żużlu jeden zły ruch był błędem w tym przypadku. Tak jak mówiłem, mogłem walczyć od swojego pierwszego startu. W nim miałem jednak problem z ustawieniami, ale późniejsze biegi były nieco lepsze i obfite w walkę. Jestem zadowolony z tego, choćby jeżeli przyniosło to tylko jeden punkt, ale też zdobyłem kolejne doświadczenie w walce ze znakomitymi zawodnikami – opowiedział Duńczyk.
Kolejny raz atutem drużyny ze stolicy Dolnego Śląska był domowy owal. Największą zmianą była jednak pogoda, gdyż mecz na Stadionie Olimpijskim był rozgrywany przy około 20 stopniach. Jak wspomniał Andersen, adaptacja na początku meczu sprawiła mu trudność.
– Tor był podobny do tego, co było tutaj wcześniej. Największą zmianą była pogoda. Było około 10 stopni więcej, niż w momencie, kiedy mieliśmy pierwszy trening. Wydaję mi się, iż mnie to trochę w pewnym sensie irytowało od pierwszej części meczu. Później było już lepiej – przyznał Mikkel Andersen.
Betard Sparta Wrocław w nadchodzącej kolejce stanie przed ogromnym wyzwaniem. Podopieczni Piotra Protasiewicza pojadą na wschód, a ich rywalem będzie Orlen Oil Motor Lublin.
















