„Jestem w stanie wygrać z każdym”. Adrian Bartosiński stawia sprawę jasno

12 godzin temu


Mistrz federacji KSW, Adrian Bartosiński podkreśla swoją sportową jakość po gorszym występie. Wymarzony angaż w UFC coraz bliżej.

Gala KSW 116 w Gorzowie Wielkopolskim przyniosła kibicom wiele emocji. Co prawda o walce wieczoru, na której szali znajdował się pas kategorii półśredniej organizacji KSW, raczej dość gwałtownie zapomną, jednakże mimo wszystko miała ona kolosalne znaczenie. Otóż w klatce stanęli – mistrz Adrian Bartosiński oraz pretendent z Łotwy, Madars Fleminas. Choć pojedynek miał duży ciężar sportowy, jego przebieg nie dostarczył wielkich emocji i przez wielu obserwatorów został odebrany jako jedno z mniej widowiskowych starć mistrza w ostatnich latach, czemu nie ma się co dziwić.

Od pierwszych minut było widać, iż Bartosiński nie jest w swojej najlepszej dyspozycji. Polak walczył ostrożnie, momentami sprawiał wrażenie spóźnionego o ułamek sekundy w swoich reakcjach. Fleminas z kolei postawił na aktywność i pracę w stójce, często wyprzedzając mistrza liczbą zadawanych ciosów. Nie były to jednak uderzenia, które w wyraźny sposób przełamywały pojedynek lub realnie zagrażały posiadaczowi pasa.

ZOBACZ TAKŻE: Zaskakujące wieści o Salahdine Parnasse. Walka poza KSW coraz bliżej?

Kluczową rolę odegrało doświadczenie Bartosińskiego oraz jego kontrola tempa w momentach klinczu i w walce zapaśniczej. Choć akcje mistrza nie zawsze były efektowne, potrafił on w odpowiednich momentach zaznaczyć swoją przewagę i pokazać sędziom, iż to on lepiej kontroluje przebieg starcia. Ostatecznie po pięciu rundach dwóch z trzech sędziów punktowych wskazało właśnie na niego, dzięki czemu Polak obronił tytuł mistrzowski.

Bartosiński stawia sprawę jasno

Teraz, parędziesiąt godzin po walce „Bartos” odniósł się do swojego występu już na chłodno. W swojej wypowiedzi przyznał, iż nie był to jego najlepszy wieczór, jednak podkreślił, iż choćby w słabszej dyspozycji jest w stanie wygrywać z czołowymi rywalami. Jednocześnie zaznaczył, iż w optymalnej formie potrafi dominować przeciwników, sugerując tym samym, iż jego sportowy sufit wciąż znajduje się znacznie wyżej.

Walka nie porwała, ale pamiętajcie jestem w stanie w najgorszej dyspozycji wygrać z każdym i w najlepszej zdominować każdego to dopiero początek dziękuje drużynie za ten szalone 6 tygodni.

– napisał Adrian Bartosiński na swoim Instagramie.

ZOBACZ TAKŻE: Damian Piwowarczyk zawalczy o pas KSW? Zawodnik nie pozostawia wątpliwości

Ta deklaracja wpisuje się w szerszy kontekst kariery mistrza KSW. Bartosiński zbliża się bowiem do momentu wypełnienia swojego kontraktu z polską organizacją. Od dłuższego czasu mówi się, iż jego kolejnym krokiem może być próba sił w największej federacji MMA na świecie, czyli rzecz jasna Ultimate Fighting Championship.

Jeśli rzeczywiście tak się stanie, ostatnie zwycięstwo nad Fleminasem może okazać się jednym z ostatnich rozdziałów jego kariery w KSW. Choć forma mistrza w Gorzowie nie była imponująca, najważniejsze dla niego pozostaje to, iż przez cały czas pozostaje niepokonany w organizacji i konsekwentnie buduje pozycję. Warto również odnotować, iż sam reprezentant Octopus Team wyznał niedawno, iż jego słabsza dyspozycja byłaby podyktowana komplikacjami z wypełnianiem limitu wagowego, o czym więcej —> tutaj.

Idź do oryginalnego materiału