„Ja mam polski, a nie amerykański sen”. Khalidov nie żałuje, iż nie poszedł do UFC

1 godzina temu


Ten temat wraca jak bumerang, a fani do dziś zastanawiają się ”co byłoby gdyby”. Mowa oczywiście o przejściu Mameda Khalidova do największej organizacji na świecie. Legenda KSW zapewnia, iż wcale nie żałuje swojej decyzji.

Reprezentant Arrachionu Olsztyn już w najbliższą sobotę stanie przed szansą odzyskania tytułu w wadze średniej. Khalidov już wielokrotnie w swojej karierze miał na biodrach zakładany pas mistrzowski polskiej organizacji. Przed podopiecznym Szymona Bońkowskiego i Pawła Derlacza stoi niemałe wyzwanie. Khalidov w main evencie KSW 117 w Warszawie zmierzy się z aktualnym championem – Pawłem Pawlakiem, który należy do bardzo niewygodnych przeciwników.

Pawlak ma za sobą już trzy udane obrony tytułu mistrzowskiego. Podopieczny Dawida Pepłowskiego wrócił do rywalizacji podczas KSW 113. Paweł miał dłuższą przerwę spowodowaną kontuzjami. W powrocie były zawodnik UFC zdominował i ostatecznie w piątej odsłonie poddał niebezpiecznego Laida Zerhouni.

Kto będzie następny? Nie ma wątpliwości, iż kolejnym pretendentem do pełnoprawnego pasa wagi średniej będzie zwycięzca main eventu majowej gali czyli starcia Piotra Kuberskiego z Michałem Michalskim.

ZOBACZ TAKŻE: Kłopoty z galą MVP: Rousey vs Carano. Znany zawodnik zgłosił kontuzję

Khalidov zapewnia

Mamed Khalidov w programie ”W cieniu sportu” odpowiedział na pytanie związane z największą organizacją na świecie.

Legenda KSW zapewnia, iż nie żałuje swojej decyzji. Polak od razu zaznaczył dlaczego.

Najbardziej nie spodobało mi się to, iż miałem się budować od nowa w UFC – iż jestem nieznanym zawodnikiem. Pomyślałem ”skoro jestem nieznany, to zostaję tam, gdzie jestem znany”. Budowałem siebie przez lata (…) Doszliśmy do pewnego poziomu i nie chciało mi się udowadniać wszystkiego od początku (…) Cieszę się bardzo, iż nie poszedłem do UFC (…) Gdybym poszedł, to byłaby inna historia. Ja spełniłem swoje marzenie. Ja nie mam amerykańskiego snu, ja mam polski sen.

Khalidov poruszył również istotny dla niego temat czyli lojalność wobec KSW.

Ja byłem lojalny dla KSW i KSW też było dla mnie lojalne. Bez KSW co bym zrobił? To działa w obie strony. Nie da się tego oddzielić.

Khalidov był najbliższej przejścia do UFC w okolicach 2012-2013 roku, kiedy to był u szczytu formy. Zawodnik Arrachionu Olsztyn swoją chęć pójścia do UFC wyraził po tym jak ciężko znokautował Amerykanina – Rodney’a Wallace’a.

Mamed miał wielką i robiącą wrażenie serię zwycięstw. Należał do jednych z najlepszych zawodników na rynku, którzy są poza amerykańskim gigantem. 45-latek otrzymywał propozycję z UFC, ale nigdy nie doszło do porozumienia.

Idź do oryginalnego materiału