W sobotni wieczór Real Madryt wygrał 2:0 z Villarrealem i objął prowadzenie w tabeli La Liga. Dzień później FC Barcelona chciała odpowiedzieć, a pomóc w tym miał Robert Lewandowski. Hansi Flick wystawił go w pierwszym składzie. Jak spisał się nasz rodak? Jak oceniły go media?
REKLAMA
Zobacz wideo Lewandowski trafi do MLS? Kosecki: Często to powtarzał, na pewno ma plan
Słaby występ Lewandowskiego. Media nie miały litości
Po pierwszej połowie dostał słabe noty, ale też nie było powodów do chwalenia go. 37-latek był mało widoczny i zmarnował kilka okazji. Nie miał również odpowiedniego wsparcia kolegów, którzy podawali głównie niedokładne piłki. Media były jednogłośne i wystawiły mu "5" w 10-stopniowej skali. A jak to wyglądało po drugiej połowie?
Barcelona przebiła mur Realu Oviedo dopiero w 52. minucie. Lewandowski nie miał jednak w tym udziału, a do siatki trafił Dani Olmo. Chwilę później było już 2:0 po znakomitym przejęciu piłki i strzale Raphinhy. W kolejnych minutach Polak był bardziej widoczny. Stał się aktywny, pokazywał do podań, ale brakowało mu dokładności. Tą pokazał Lamine Yamal, strzelając z przewrotki, ustanawiając wynik na 3:0, choć w samej kocówce Polak mógł jeszcze podwyższyć.
Portal SofaScore wystawił naszemu rodakowi tylko "6,1", co było najniższą notą w całej drużynie. Uzasadnienia jednak nie podano. "Nie udało mu się oddać czystego strzału głową. Rozegrał pełne 90 minut, ale nie powiększył dorobku bramkowego" - tak krótko drugą połowę w wykonaniu Lewandowskiego podsumowała "Marca". Nota się nie zmieniła, a więc znów otrzymał "5", co było jedną z najgorszych ocen. Taką samą otrzymali tylko Gerard Martin i Roony Bardghji.
Lewandowski najgorszy w niedzielne popołudnie?
A co o Polaku miały do powiedzenia inne hiszpańskie media? "Po przerwie miał kolejną okazję do zdobycia bramki, ale jej nie wykorzystał. Pozostał z poczuciem, iż miał kilka szans" - pisał kataloński "Sport", wystawiając mu "5" - nikt nie dostał takiej samej ani niższej noty.
Znaleźli się jednak i tacy, którzy docenili zaangażowanie Lewandowskiego. To redakcja eldesmarque.com. "Dużo pracy i mało nagrody. Walczył ze środkowymi obrońcami, przyciągał ich i stwarzał przestrzeń dla pomocników. To nie był jego wieczór pod bramką, ale przyczynił się do fizycznego wysiłku, który otworzył mecz" - docenili go dziennikarze, wystawiając mu "5". Gorzej, bo na "4" oceniono Martina.
Zobacz też: To mógł być historyczny moment Polaków na ME. Taki zwrot w drugiej połowie.
Kolejny mecz Barcelona rozegra już w środę 28 stycznia, ale w Lidze Mistrzów. Tego dnia zmierzy się z FC Kopenhagą. Będzie to najważniejsze spotkanie dla Katalończyków, które może zadecydować o tym, czy bezpośrednio awansują do 1/8 finału, czy będą musieli rozegrać dodatkowy dwumecz.

1 godzina temu















