Dla Lewisa Hamiltona Grand Prix USA zakończyło się dużym rozczarowaniem, choć był blisko podium. Co zawiodło?
Kierowca Ferraris startował do rywalizacji z 5. miejsca. I choć były nadzieje na nadrobienie miejsc w wyścigu, gwałtownie okazało się, iż nie będzie to łatwe. Lewis zaczął narzekać na prowadzenie auta już na początku rywalizacji.
“Brakowało nam tempa podczas pierwszych dwóch stintów. Praktycznie nie mogłem skręcać autem. Myślę, iż wszystko zaczęło się w piątek” – mówi Hamilton, cytowany przez racingnews365.com.
“Mieliśmy złe ustawienia, naprawdę. Po 1. treningu wszystko poszło w złą stronę. Potem na 3. trening poprawiliśmy setup, ale była subtelna różnica pomiędzy samochodami moim i Charlesa. Chodziło o przednie skrzydło, ustawienia lotek. Myślę, iż z jakiegoś powodu szliśmy w złą stronę. Kiedy robisz okrążenie wyjazdowe, wydaje Ci się, iż auto jest w porządku, a potem, jak tylko rusza wyścig, mam niesamowitą podsterowność i nie mogę z tym nic z robić. Rywale wtedy po prostu odjechali. Straciłem 8 sekund i ostatecznie nie dopadłem Verstappena pod koniec” – dodaje kierowca Ferrari.
Co się zatem wydarzyło, iż pod koniec wyścigu Lewis był tak szybki?
“Podczas pit-stopów mocno zmieniliśmy ustawienia przedniego skrzydła, dodaliśmy aż cztery kliki. Ale przez cały czas byłem jakieś 12 klików od optymalnego ustawienia” – mówi Hamilton.
“Gdybyśmy od razu z nimi wystartowali, byłoby inaczej. Myślę, iż to dlatego, iż w piątek Charles robił długie przejazdy i ja nie miałem na nich dużego doświadczenia. Zespół wykonał jednak dobrą robotę z pit-stopami i strategią i mieliśmy mocne tempo, zwłaszcza na ostatnim stincie. Gdyby auto prowadziło się tak podczas dwóch pierwszych, wówczas miałbym podium” – dodaje Lewis.
Na podstawie: racingnews365.com

3 godzin temu















