
Znany dziennikarz, Mateusz Kaniowski odchodzi ze świata freak fightów, głośno trzaskając drzwiami. Jego rzeczowy materiał cieszy się kapitalnym odbiorem.
Po 7 latach intensywnej pracy w tej branży Mateusz Kaniowski żegna się ze światem freak fightów. Jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy tego świata ogłosiła swoją decyzję w najnowszym materiale, jasno wskazując powody swojego odejścia. Choć przez lata był on nieodłącznym elementem gal, konferencji i medialnego szumu wokół gal freak fightowych, to dziś zamyka ten rozdział i kieruje się w zupełnie innym kierunku.
Jak podkreśla sam dziennikarz, na jego decyzję wpłynęło kilka czynników. Jednym z nich są wyraźnie niższe zarobki od tego, z czym miał do czynienia w najlepszym okresie rozwoju freak fightów w naszym kraju. Kiedyś branża oferowała ogromne pieniądze, które rekompensowały jej specyfikę i kontrowersyjny charakter. Dziś, gdy stawki spadły, trudniej jest przymykać oko na to, co dzieje się za kulisami. Kaniowski otwarcie przyznaje, iż otaczające go fałsz i obłuda są czymś, czego nie jest w stanie tolerować ani chwili dłużej.
ZOBACZ TAKŻE: Gwiazda UFC liczyła na walkę w Białym Domu. Nie jest pocieszona decyzją organizacji
Drugim, równie ważnym powodem jest zwyczajne zmęczenie, choć w tym przypadku mówić chyba choćby można o swego rodzaju wyeksploatowaniu. Lata intensywnej pracy przy galach, wywiadach, konferencjach i innych programach sprawiły, iż były pracownik TVN 24 czy właśnie portalu MMA.pl wypalił się w tym środowisku. Choć był jednym z jego filarów, Kaniowski nie chce dłużej funkcjonować w przestrzeni, którą coraz częściej przyprawia go o mdłości.
Kaniowski odchodzi z freak fightów z hukiem
W swoim materiale redaktor zwraca uwagę na niski poziom reprezentowany przez wielu uczestników wydarzeń freak fightowych i podkreśla, iż nie chce podążyć tą samą drogą.
Nie bez znaczenia jest też fakt, iż swoją pozycję i stabilność finansową już zbudował. Dzięki działalności dziennikarskiej, medialnej i różnym współpracom, osiągnął to, co zamierzał. Teraz chce skupić się na nowych wyzwaniach – przede wszystkim, jak sam informuje, na biznesie poza sportami walki, ale również na życiu prywatnym, podróżach i rozwijaniu innych pasji, na które wcześniej nie miał tyle czasu, ile by sobie życzył.
Oprócz tego Mateusz rzucił światło na kontrowersyjne tematy, w tym choćby na chorobliwą chciwość i nieczystą grę, z którą ma zamiar uporać się na drodze sądowej:
Jeżeli chodzi o moje niedomknięte tematy, to w tym momencie jestem stratny na około półtora miliona złotych. O niektóre sprawy już się sądzę, a o niektóre dopiero będę. Wiem jedno – nie odpuszczę tych tematów. Doszedłem choćby do takiego momentu, iż jedna z osób, aby mnie odstraszyć od walki o swoje, postanowiła grozić mi śmiercią.
– oznajmił Mateusz Kaniowski na swoim kanale w serwisie YouTube.
ZOBACZ TAKŻE: Gwiazda „Reachera” pobiła sąsiada. Jednak nie poniesie za to żadnych konsekwencji
Symbolicznym momentem jego odejścia była jubileuszowa gala FAME 30: Icons. Wydarzenie, które miało podsumować historię organizacji, stało się jednocześnie cichym pożegnaniem Kaniowskiego z całym środowiskiem. Jak sam sugerował, decyzja dojrzewała w nim od co najmniej roku, a ostatnia gala była naturalnym domknięciem tego etapu.
Odejście Kaniowskiego to koniec pewnej ery. Dla wielu widzów był nie tylko dziennikarzem, ale też przewodnikiem po świecie freak fightów.

3 dni temu




![Joe Pyfer rozbił Adesanyę w walce wieczoru UFC Seattle [WIDEO]](https://mma.pl/media/uploads/2026/03/Joe-Pyfer-UFC-Seattle.webp)
![Alexa Grasso ciężko nokautuje na UFC Seattle. Barber długo dochodziła do siebie [WIDEO]](https://mma.pl/media/uploads/2026/03/Alexa-Grasso-UFC-Seattle.webp)


![Kuriozalna sytuacja na UFC Seattle. Marcin Tybura ogłoszony zwycięzcą… tylko przez chwilę [WIDEO]](https://mma.pl/media/uploads/2026/03/Marcin-Tybura-UFC-Seattle.webp)






