Greens to suplementy diety w formie proszku, oparte na mieszankach składników roślinnych, takich jak zielone warzywa, trawy zbóż, algi i zioła. Ich celem jest „skondensowanie” wielu składników odżywczych w jednej porcji i uproszczenie suplementacji. Przykładem są formuły marki Power Elements, wpisujące się w trend wieloskładnikowych suplementów roślinnych.
Rynek suplementów diety coraz wyraźniej odchodzi od prostych, jednoskładnikowych preparatów na rzecz formuł wieloskładnikowych. Jeszcze niedawno dominowały rozwiązania punktowe, takie jak witamina D w okresie jesienno-zimowym, magnez na stres czy witamina C wspierająca odporność. Dziś coraz większą popularność zyskują produkty łączące wiele składników, od witamin i minerałów, przez ekstrakty roślinne, po substancje związane z mikrobiotą jelitową.
Zmiana ta wynika zarówno z rozwoju rynku, jak i ewolucji zachowań konsumentów. Coraz częściej analizują oni etykiety i zwracają uwagę nie tylko na deklarowane działanie, ale również na skład, jakość surowców i formę produktu. Suplementacja staje się elementem szerszego stylu życia, a nie wyłącznie doraźnym wsparciem.
Według danych firm analitycznych, takich jak Grand View Research czy Euromonitor International, globalny rynek suplementów diety stale rośnie, a jednym z najszybciej rozwijających się segmentów są produkty funkcjonalne i wieloskładnikowe, wpisujące się w trend wellness i profilaktyki zdrowotnej.

Kompleksowe podejście do suplementacji
Jak wskazuje współpracująca z marką Power Elements dr hab. Katarzyna Kasperkiewicz, prof. Uniwersytetu Śląskiego, rosnąca obecność formuł wieloskładnikowych na rynku jest po części odzwierciedleniem tego, jak dziś rozumiemy zależności biologiczne w organizmie.
– Nie analizujemy już odporności, trawienia czy gospodarki energetycznej jako całkowicie odrębnych obszarów, ponieważ mogą być one powiązane ze sposobem odżywienia, dietą, mikrobiotą jelitową lub przewlekłym stanem zapalnym. To sprawia, iż rynek naturalnie przesuwa się w stronę preparatów kompleksowych, choć ich realną wartość przez cały czas trzeba oceniać przez pryzmat składu, dawek i jakości surowców – podkreśla.
Jednym z najbardziej widocznych przykładów tej zmiany są właśnie greensy. To szeroka kategoria obejmująca mieszanki składników roślinnych, takich jak zielone warzywa, młode trawy zbóż, algi czy zioła. Mogą one występować zarówno w prostych kompozycjach, jak i w rozbudowanych formułach zawierających kilkadziesiąt składników. Wspólnym mianownikiem jest idea wygodnego, „skondensowanego” wsparcia diety.
Popularność greensów wynika z kilku czynników: rosnącego zainteresowania dietą roślinną, trendu naturalności oraz potrzeby uproszczenia suplementacji. Jednocześnie eksperci podkreślają, iż sama nazwa kategorii nie jest równoznaczna z jakością produktu, a najważniejsze znaczenie mają realne dawki i skład.
Co to są Superfoods?
W greensach często pojawiają się tzw. superfoods, czyli produkty o wysokiej gęstości odżywczej. Pojęcie to nie ma jednak ścisłej definicji naukowej i ma raczej charakter umowny niż medyczny. Do tej grupy zalicza się m.in. algi, spirulinę, chlorellę czy młode trawy zbóż.
– W przypadku składników określanych jako superfoods trzeba oddzielać ich rzeczywisty profil żywieniowy od uproszczonej narracji marketingowej. Algi, młode trawy czy ekstrakty roślinne mogą dostarczać związków bioaktywnych, ale ich obecność w preparacie nie przesądza jeszcze o efekcie biologicznym. O tym decydują przede wszystkim dawka, biodostępność, jakość surowca oraz miejsce takiego produktu w całym modelu żywienia – podkreśla prof. Kasperkiewicz.
Kolejnym istotnym kierunkiem rozwoju rynku jest łączenie greensów z probiotykami i prebiotykami. Wynika to z rosnącego zainteresowania mikrobiotą jelitową i jej wpływem na funkcjonowanie organizmu. Jelita coraz częściej postrzegane są nie tylko jako element układu trawiennego, ale także odpornościowego i metabolicznego.
W tym obszarze również pojawia się potrzeba większej precyzji.
– Mikrobiota jelitowa jest złożonym systemem, który pozostaje w stałej interakcji z dietą, stylem życia i stanem zdrowia. Z tego powodu duże znaczenie ma dziś nie tylko sama obecność probiotyku czy prebiotyku w składzie, ale pytanie o to, jaki szczep został użyty, w jakiej ilości, w jakim kontekście i czy dana formuła rzeczywiście ma uzasadnienie funkcjonalne. To obszar, który wymaga precyzji, a nie jedynie odwołania do modnego hasła „zdrowie jelit” – zaznacza ekspertka.
Całość zmian pokazuje wyraźny kierunek rozwoju rynku suplementów: od prostych produktów do formuł wieloskładnikowych osadzonych w szerokim podejściu do zdrowia i stylu życia. Jednocześnie eksperci podkreślają, iż choćby najbardziej rozbudowane suplementy pozostają jedynie uzupełnieniem, a nie alternatywą dla zbilansowanej diety, aktywności fizycznej i regeneracji.
Źródło: Good One PR

2 godzin temu













