Barbarian Race Brenna. Upał, przeszkody i prawdziwy test charakteru

3 godzin temu

W miniony weekend wystartowałam w dwóch formułach podczas wydarzenia Barbarian Race Brenna – Arrow oraz Race Open. To był jeden z tych startów, które od początku do końca weryfikują nie tylko formę, ale przede wszystkim odporność na warunki. Tym razem zamiast błota, deszczu czy chłodu, zawodników przywitał ekstremalny upał, który przez cały weekend nadawał ton rywalizacji.

Trasa przygotowana pod warunki

Organizatorzy bardzo dobrze dostosowali trasę do panującej temperatury. Już na starcie uczestnicy byli regularnie schładzani wodą, co od pierwszych metrów dawało chwilową ulgę. Długie podbiegi zostały w dużej mierze poprowadzone przez leśne odcinki, co pozwalało choć częściowo uciec przed palącym słońcem.

Dolne partie trasy miały bardziej urozmaicony charakter, prowadziły wzdłuż rzeczki, wielokrotnie ją przecinając. Te fragmenty były szczególnie ważne dla zawodników, bo dawały realną możliwość schłodzenia organizmu w trakcie wysiłku. Na jednym z podbiegów pojawił się również bardzo dobrze przyjęty punkt z polewaniem wodą ze szlaucha, prosta inicjatywa, która w takich warunkach robiła ogromną różnicę.

Sobota: Opener, Quest i pierwsze emocje

Pierwszy dzień rywalizacji to serie Opener oraz debiut nowej formuły Quest. Na trasie pojawiło się chwilowe zamieszanie związane z nakładającymi się przebiegami obu formatów, nie wszystkie odcinki były czytelnie rozdzielone. W takich momentach dużą rolę odgrywali sędziowie, którzy sprawnie pomagali zawodnikom i korygowali trasę.

Formuła Quest przyciągnęła szczególnie dużo młodzieży oraz rodzin z dziećmi. Widać było, iż dla wielu uczestników był to pierwszy kontakt z przeszkodami OCR, ale jednocześnie świetna forma aktywności i zabawy w terenie.

Arrow, czyli 800 metrów w piekielnym słońcu

Po południu przyszedł czas na Arrow, w którym również zdecydowałam się wystartować. Warunki były już skrajne. Termometr przy amfiteatrze, gdzie znajdowała się finałowa rampa, wskazywał 38 stopni Celsjusza w cieniu.

Trasa liczyła około 800 metrów i obejmowała 12 przeszkód. Pierwsze pięć znajdowało się w pełnym słońcu, co przy tej temperaturze gwałtownie dawało się we znaki. Kolejne odcinki były już bardziej osłonięte i prowadziły w cieniu, co pozwalało nieco odzyskać siły.

To był bieg, w którym warunki zdecydowanie przejmowały kontrolę nad rywalizacją. Dla wielu zawodników meta oznaczała nie tylko zmęczenie, ale też walkę z poranionymi dłońmi i zerwanymi odciskami. W takich okolicznościach najważniejsze stawało się nie tempo, a samo ukończenie trasy.

Ogromny szacunek należy się zawodnikom elity, którzy musieli pokonać ten sam tor dwukrotnie, rywalizując na maksymalnym obciążeniu organizmu. Niestety, jeden z finalistów nie był w stanie ukończyć biegu, warunki pogodowe okazały się zbyt wymagające.

Niedziela: Race Open i walka na zmęczeniu

Niedziela przyniosła start w formule Race Open. Po intensywnej sobocie i z zabandażowanymi dłońmi część przeszkód była już realnym wyzwaniem, mimo prób ich pokonania. Każdy chwyt i każdy element wymagający siły rąk od razu przypominał o poprzednim dniu.

Mimo tego oraz utrzymującego się upału, udało się pokonać trasę i dotrzeć do mety w satysfakcjonującym czasie. Był to bieg bardziej „przetrwaniowy” niż stricte sportowy, w pełnym tego słowa znaczeniu.

Organizacja i atmosfera, która robi różnicę

Pod względem organizacyjnym Barbarian Race Brenna ponownie pokazał bardzo wysoki poziom. Na szczególne wyróżnienie zasługują liczne punkty schładzania oraz strefy regeneracyjne, które w tak ekstremalnych warunkach były absolutnie kluczowe.

Ogromnym atutem wydarzenia jest również jego atmosfera. Organizator – Grzegorz Szczechla, znany w środowisku jako „Wódz”, przez cały czas obecny jest w miasteczku zawodów. Rozmawia z uczestnikami, kibicuje, pomaga i aktywnie współtworzy klimat imprezy. choćby tak proste gesty jak obecność na starcie czy polewanie zawodników wodą budują poczucie wspólnoty i sprawiają, iż wydarzenie ma wyjątkowo „rodzinny” charakter.

To właśnie ten element, poza trasą, przeszkodami i rywalizacją, sprawia, iż Barbarian Race ma swoją stałą, wierną grupę zawodników, którzy wracają na kolejne edycje.

Autorka: Alicja Salska

Idź do oryginalnego materiału