Grał nie tylko Lewandowski. Zalewski bohaterem Atalanty!

2 godzin temu
Siódma kolejka piłkarskiej Ligi Mistrzów za nami. W środowy wieczór oglądaliśmy drugą połowę spotkań, wśród których na murawę od pierwszej minuty wyszli Robert Lewandowski oraz Nicola Zalewski. Kapitan reprezentacji Polski musiał odkupić winy za samobójcze trafienie, co udało mu się w drugiej połowie, dzięki czemu postawił "kropkę nad i". Zalewski popisał się kapitalną asystą, ale jego Atalanta została z niczym.
We wtorkowy wieczór rozgrywki Ligi Mistrzów przyniosły nam aż 32 bramki, co dało średnią nieco ponad trzech trafień na mecz. Środowe spotkanie z Champions League rozpoczęły dwa spotkania: Galatasaray zremisowało 1:1 z Atletico, natomiast Karabach Agdam po bramce w doliczonym czasie gry niespodziewanie pokonał Eintracht Frankfurt 3:2. W pozostałych siedmiu meczach oglądaliśmy m.in. najciekawsze starcie z punktu widzenia polskiego kibica, a więc wyjazdową rywalizację FC Barcelony ze Slavią Praga.

REKLAMA





Zaskoczona Barcelona. Samobójcze trafienie Lewandowskiego
Slavia Praga znakomicie rozpoczęła środowe starcie z Barceloną. W 10. minucie zamieszanie w polu karnym Joana Garcii wykorzystał Vasil Kusej, "wpychając" niemalże piłkę do bramki gości. Na trafienie gości musieliśmy poczekać do 34. minuty. Wówczas po raz pierwszy na listę strzelców wpisał się Fermin. Osiem minut później mieliśmy już 2:1 dla "Barcy" po jego pięknym trafieniu z dystansu. Gdy wydawało się, iż to "Duma Katalonii" pójdzie za ciosem i spróbuje podwyższyć wynik, niespodziewanie w 44. minucie futbolówka odbiła się od barku Roberta Lewandowskiego i "zatrzepotała" w siatce gości.






W 61. minucie na placu gry pojawił się Dani Olmo, który zmienił kontuzjowanego Pedriego. Po kilkudziesięciu sekundach 27-latek popisał się kapitalnym uderzeniem z okolic 17. metra. Wyciągnięty jak struna Jindrich Stanek nie miał żadnych szans. Kilka minut później swoje winy odkupił Lewandowski. Polak został "nabity" dośrodkowaniem Rashforda, ale przyjął piłkę na tyle szczęśliwie, iż udało mu się ją skierować do bramki rywali, podwyższając prowadzenie swojego zespołu. Barcelona kontrolowała wydarzenia boiskowe w samej końcówce, nie pozwalając rywalom na zagrożenie bramki Garcii.






Zalewski z asystą. Problemy Bayernu
Drugim z Polaków, który zapisał się w protokole meczowym tego wieczoru był Nicola Zalewski. Skrzydłowy Atalanty w przeciwieństwie do "Lewego" pomógł swojej drużynie przy jedynym trafieniu w pierwszej połowie. Polak znakomicie dośrodkował piłkę z narożnika pola karnego, a tam idealnie odnalazł się Gianluca Scamacca, który uderzeniem głową otworzył wynik spotkania z Athletikiem Bilbao. Po zmianie stron Atalanta przez cały czas przeważała, ale znakomitą akcją popisał się Gorka Guruzeta, który w 58. minucie pokonał Marco Carnesecchiego. Dwanaście minut później Nico Serrano niespodziewanie wyprowadził gości na prowadzenie, popisując się świetnym strzałem w lewy narożnik bramki. Gdy wydawało się, iż gospodarze rzucą się do ataku, by wrócić do gry w tym meczu, trzecią bramkę dla gości z Kraju Basków zdobył Robert Navarro. W 66. minucie boisko opuścił Zalewski zmieniony przez Ademolę Lookmana. Atalanta nie zamierzała się poddać. W 88. minucie Nikola Krstović sprytnym strzałem pokonał bramkarza gości, dając nadzieję na remis swojemu zespołowi. Niestety na wyrównanie zabrakło już czasu, dzięki czemu goście z Hiszpanii wywieźli cenne trzy punkty z Lombardii.






Bayern Monachium podejmował na Allianz Arenie szwajcarski Royale Union. W pierwszej połowie gospodarze, choć przeważali, to nie znaleźli drogi do bramki strzeżonej przez Kjella Scherpena. Ta sztuka udała się po zmianie stron Harry'emu Kane'owi. Anglik najpierw w 52. minucie znalazł sposób na pokonanie golkipera gości, a trzy minuty później pewnie wykorzystał rzut karny. W 63. minucie spotkania przedwcześnie swój udział zakończył Kim Min-Jae, który w pierwszej połowie "zarobił" żółtą kartkę za faul na rywalu, a po nieco ponad godzinie gry wyleciał z boiska po drugim "żółtku", osłabiając niepotrzebnie swój zespół. W 81. minucie Kane nie wykorzystał "jedenastki" podyktowanej po zagraniu ręką w polu karnym przez Kamiela Van De Perre.



Niewyraźna Chelsea i pogrom w Newcastle
Cypryjskie Pafos bardzo dzielnie broniło się na Stamford Bridge w meczu z Chelsea. Gospodarze dopiero w 78. minucie zdołali odnaleźć drogę do bramki rywali, za sprawą trafienia Moisesa Caicedo.
Jednym z najbardziej wyrównanych spotkań "na papierze" wydawało się starcie Juventusu z Benfiką. Tak też było przez pierwsze 45 minut, kiedy to w Turynie nie oglądaliśmy żadnych bramek. Worek z bramkami rozwiązał w 55. minucie Kephren Thuram, a po niespełna dziesięciu minutach mieliśmy już 2:0, za sprawą trafienia Westona McKennie.
Liverpool udał się na starcie w siódmej kolejce Ligi Mistrzów do Marsylii. Na pierwsze trafienie czekaliśmy do doliczonego czasu gry pierwszej połowy. Wówczas Dominik Szoboszlai "odczarował" bramkę strzeżoną przez Geronimo Rulli'ego. Bramkarz gospodarzy w drugiej połowie był "autorem" samobójczego trafienia, po tym, jak piłka jako ostatnia odbiła się od niego po uderzeniu jednego z piłkarzy gości. Wynik spotkania w doliczonym czasie gry ustalił Cody Gakpo. Holender wykorzystał świetne podanie od Gravenbercha i pewnym strzałem w prawy dolny róg pokonał bramkarza rywali.
Newcastle podrażnione dwoma słabszymi występami w krajowych rozgrywkach podejmowało w środowy wieczór PSV. Goście z Eindhoven potrafili w tej edycji Ligi Mistrzów rozgromić na Anfield Liverpool 4:1, ale na St James’ Park gospodarze nie okazali się zbyt gościnni, aplikując rywalom trzy bramki.



Wyniki środowych spotkań Ligi Mistrzów:
Idź do oryginalnego materiału