Tak Flick podsumował to, co zrobił Lewandowski. Poszło w świat

3 godzin temu
FC Barcelona z Robertem Lewandowskim w składzie wygrała w Pradze ze Slavią 4:2. W pierwszej połowie gospodarze dwukrotnie zaskakiwali faworyzowanych Katalończyków, ale ostatecznie musieli uznać wyższość "Blaugrany". Hansi Flick po tym meczu zabrał głos m.in. na temat postawy Roberta Lewandowskiego. Również przy bramce samobójczej.
Robert Lewandowski początkowo nie mógł zaliczyć spotkania w Pradze do udanych. Miał kilka kiepskich akcji, a tuż przed przerwą przypadkowo umieścił piłkę we własnej siatce. W 72. minucie zrehabilitował się, podwyższając prowadzenie Dumy Katalonii na 4:2. I takim wynikiem zakończył się środowy pojedynek w stolicy Czech.

REKLAMA







Zobacz wideo Lewandowski trafi do MLS? Kosecki: Często to powtarzał, na pewno ma plan



Hansi Flick komentuje grę Lewandowskiego
Trener Barcelony, Hansi Flick, docenił środowego rywala. - Zagrali dobrze. Mieli też wystarczająco dużo czasu, żeby się na nas przygotować. Taka była sytuacja. To nie jest wymówka, ale Slavia zrobiła dobrą robotę. Na początku mieliśmy problemy przy SFG, ale zasłużyliśmy na trzy punkty - powiedział szkoleniowiec w rozmowie z Canal+Sport.
Dla Katalończyków mecz mógł nie być łatwy, bo grali przy minusowej temperaturze. - Wczoraj chcieliśmy się zaadaptować. Normalnie trenujemy u siebie i potem lecimy. Tym razem zmieniliśmy plany ze względu na temperaturę. To była dobra decyzja. Trochę się oswoiliśmy z warunkami. A dziś? No cóż, trzeba grać - powiedział.
W rozmowie nie zabrakło też wątku Roberta Lewandowskiego i jego samobójczego trafienia. - Uważam, iż samobójcza bramka to nie była jego wina. Jeden z zawodników Slavii trącił piłkę, a Robert był za nim. Nie miał jak zareagować. Przez całe 90 minut walczył. Dawał z siebie wszystko, utrzymywał piłki, osłaniał je. To było bardzo ważne. No i do tego strzelił bramkę. To właśnie kochamy u Roberta. Kiedy znasz Roberta wiesz, iż dla niego zawsze dobre jest strzelać gole - zakończył szkoleniowiec "Dumy Katalonii".



Szalony mecz Barcelony. Sześć goli
Już w 7. minucie meczu stuprocentową szansę na otwarcie wyniku zmarnował Fermin Lopez. W dogodnej sytuacji posłał futbolówkę daleko ponad bramkę strzeżoną przez Jindricha Stanka. To, co nie udało się Barcelonie, od razu wykorzystali gracze Slavii. W 10. minucie po rzucie rożnym z prawej strony, w zamieszaniu pod bramką Joana Garcii najlepiej zachował się Vasil Kusej. Sensacyjne 1:0 stało się faktem!
Przed przerwą padły jeszcze trzy gole. W 34. minucie świetną, zespołową akcję "Blaugrany" uderzeniem po krótkim słupku skończył Fermin Lopez. 10 minut później 22-latek, będąc na wprost Stanka, huknął z około 18 metrów w prawy róg. Bramkarz Slavii nie miał tu nic do powiedzenia, a Lopez drugi raz wpisał się na listę strzelców. Jednak Prażanie zdołali wyrównać i to jeszcze przed przerwą. I znów po rzucie rożnym. Tym razem niefortunnie interweniował Robert Lewandowski.


Po przerwie przewaga Barcelony była coraz większa. Kapitan reprezentacji Polski w 50. minucie uczestniczył w akcji, która co prawda skończyła się zdobyciem gola, ale sędzia słusznie odgwizdał spalonego. W 63. minucie kapitalnym strzałem w okienko popisał się Dani Olmo, zaś w 72. minucie bramkę numer 106 w historii swoich występów w Lidze Mistrzów zdobył Robert Lewandowski.











W kolejnym spotkaniu La Liga FC Barcelona podejmie Oviedo. Mecz zacznie się o 16:15 w niedzielę 25 stycznia. Dzień wcześniej zaś (o godzinie 21) Real Madryt będzie miał okazję wyprzedzić "Blaugranę" i wskoczyć na pozycję lidera tabeli. Tego dnia Madrytczycy pojadą na mecz wyjazdowy z Villarreal.
Idź do oryginalnego materiału