Oto co Lewandowski powiedział po golu samobójczym. Hit

4 godzin temu
Robert Lewandowski przeszedł w meczu ze Slavią Praga drogę z piekła do nieba. Polak w 44. minucie zanotował samobójcze trafienie, natomiast w drugiej połowie przypieczętował zwycięstwo FC Barcelony, zdobywając 106. bramkę w historii swoich występów w Lidze Mistrzów. Jak kapitan kadry ten mecz? "Nie do końca wiedziałem, gdzie ona się odbiła" - przyznał Lewandowski, mówiąc o swojej bramce samobójczej.
FC Barcelona nie miała spacerku w środowym meczu przeciwko Slavii Praga. W stolicy Czech gospodarze odważnie postawili się mistrzom Hiszpanii. Koniec końców to "Duma Katalonii" wywiozła trzy punkty z trudnego terenu, a swój udział w tym - i to nie mały, miał Robert Lewandowski.


REKLAMA


Zobacz wideo "Rugby na wózkach to nie jest miękki sport. To jest murdeball"


Kapitan reprezentacji Polski w 44. minucie przypadkowo skierował piłkę do własnej bramki, ale zdołał odkupić winy w drugiej połowie. Polak trafieniem na 4:2 zdobył swoją 106. bramkę w historii wszystkich gier w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Polak dokonał tego dzieła kolejno w Borussii Dortmund, Bayernie Monachium i teraz w FC Barcelonie.
"Lewy" w pomeczowej wypowiedzi przyznał, iż Barcelona nie weszła najlepiej w mecz. - Potrzebowaliśmy czasu, żeby zaadaptować się do takich warunków. Nie tylko do minusowych temperatur, ale też do boiska. Dzisiaj ciężkie te warunki były. Niełatwo się gra. W drugiej połowie weszliśmy we adekwatny rytm. Myślę, iż te stałe fragmenty nas wybijały z rytmu. choćby nie tylko bramki, ale też wcześniejsze sytuacje były niebezpieczne. Na szczęście wygraliśmy, strzeliliśmy cztery bramki, więc plan wykonany. Te warunki w pierwszej połowie na pewno miały wpływ. Potrzebowaliśmy trochę czasu, żeby się do tego zimna... no to nie jest normalne, żeby grać przy -7 czy -8 stopni, szczególnie iż nie byliśmy zaadaptowani, ale na szczęście wszystko skończyło się po naszej myśli - zaznaczył kapitan reprezentacji Polski.
- Mam dwie bramki, w pierwszej i w drugiej połowie, więc jest okej (śmiech). Wiadomo, iż w tej sytuacji (przy bramce samobójczej) chciałem pomagać, bo już wcześniej często te piłki były rzucane na pierwszy słupek i mieliśmy problem z tym, żeby zawodnik wybijał te piłki, więc chciałem jeszcze pomóc. No, ale tak naprawdę nie do końca wiedziałem, gdzie ona się odbiła i jak ona w ogóle wpadła do bramki. Czasami tak bywa. To jest piłka nożna. No, ale kolejna bramka też można by ją zaliczyć w sumie - żartował Lewandowski.


Barcelona kolejny mecz w Lidze Mistrzów zagra w środę 28 stycznia przeciwko FC Kopenhaga. W tym spotkaniu klub Roberta Lewandowskiego będzie walczył o bezpośredni awans do 1/8 finału. Już teraz zapraszamy do śledzenia tego starcia w Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.
Idź do oryginalnego materiału