
Krzysztof Głowacki wrócił na odpowiednie tory po ostatniej bolesnej przegranej. Były mistrz świata w boksie ma ważne przesłanie po hejcie jakie się na niego wylało po sobotnim zwycięstwie. To ważne słowa w obliczach dzisiejszych czasów.
Nie doszło do porozumienia z największą organizacją w naszym kraju. ”Główka” został wolnym agentem, ale nie na długo. Głowacki ostatecznie wrócił do starego promotora. Mowa o Tomaszu Babilońskim – tym razem jednak w innej formule.
Głowacki rozpoczął swoją przygodę w Babilon MMA na 55 edycji, gdzie ponownie skrzyżował rękawice z Jordanem Nandorem. Do ich pierwszego starcia doszło w KSW – walka zakończyła się gwałtownie po tym jak palec Francuza powędrował w oczy Polaka, a ten nie był w stanie kontynuować walki. Tym samym walka została uznana za jako NC (walka nieodbyta). Utytułowany pięściarz w rewanżu dość niespodziewanie został poddany już po 23-sekundach. Francuz gilotyną w stójce poddał do nieprzytomności byłego pięściarza.
ZOBACZ TAKŻE: Oktagon zepsuł main event z Materlą. Rywal zupełnie nieznany w Polsce
Ważny przekaz
Krzysztof Głowacki gwałtownie wrócił do klatki po ostatniej bolesnej przegranej. ”Główka” w sobotę wystąpił Żyrardowie na gali Babilon MMA 56, gdzie zmierzył się ze zdecydowanym bardziej doświadczonym Kleberem Silvą. Trzeba przyznać, iż matchmaking był/jest zaskakujący.
Wielu kibiców spodziewało się, iż Głowacki w Babilon MMA będzie prowadzony spokojnie i będzie mógł się odbudować. Tak też się nie stało, a w drugiej walce zaproponowano mu rywala, gdzie był zdecydowanym underdogiem. Było to mocno zaskakujące zestawienie, ale tym bardziej pokazuje, iż Głowacki wyzwań się nie boi i nie przebiera w rywalach. Czy słusznie?
Walka długo w stójce nie potrwała. Brazylijczyk zrozumiale poszedł w nogi, a w parterze gwałtownie zdobył dominujące pozycje. Kleber szukał poddania i wydawało się, iż jest bliski, ale Polak wychodził z bardzo ciężkich opresji. Polak ostatecznie wytrwał do końca rundy – choć łatwo nie było. W drugiej podopieczny Piotra Strusa wyprowadzał jeszcze szybciej i mocniej niskie kopnięcia. Po jednym z nich Brazylijczyk padł na matę. Przy upadku najprawdopodobniej doznał kontuzji ręki, która go wyeliminowała.
Tuż po pojedynku na Krzysztofa spadła fala nie krytyki, nie konstruktywnej krytyki, a hejt – to trzeba umieć rozróżniać.
Krzysztof w mediach społecznościowych pokazał komentarze, które pojawiły się po jego walce i postanowił wyjść z ważnym apelem.
Przed tą walką internet aż kipiał od komentarzy, iż „Główka już nie ten”, iż „sztuki walki to nie dla niego”, iż „na bank przegra” itp… Wszedłem do klatki, robiłem swoje, wygrana przez techniczny nokaut. I co? Pod postami o zwycięstwie znowu się pojawiło: iż ustawka, iż w pierwszej rundzie dałem się obalić… Tak dałem się obalić. I potrafiłem z tego wyjść. Bo tak wyglądają walki. To sport. To MMA. Ale nie o tym jest ten post. Bardziej boli mnie coś innego. To, jak często Polak Polakowi jest wilkiem. Zamiast cieszyć się z sukcesu drugiego człowieka, niektórzy za wszelką cenę próbują wbić szpilkę, umniejszyć, ośmieszyć. Ja jestem odporny. Mam wspaniałą żonę, zdrowe córki, fajne zwierzaki, dach nad głową. Jestem szczęśliwym i spełnionym człowiekiem, takie słowa nie są w stanie mnie złamać. Ale pod postami/filmami o różnorodnej treści z często fajnym przekazem, widzę prześmiewcze, chamskie komentarze adresowane do ludzi bardziej wrażliwych, którzy nie zawsze potrafią sobie z tym poradzić. I to już jest poważny problem. Dlatego apeluję, NIE BĄDŹMY WZGLĘDEM DRUGIEGO CZŁOWIEKA OKRUTNI I ZAWISTNI. To nie jest ani fajne, ani mądre, ani modne. To tylko fragment komentarzy, które pojawiają się po walce. Bez nazwisk. Bez hejtu. Do refleksji.. Dziękuję wszystkim moim fanom i ludziom, którzy mnie wspierali. Dziękuję za obecność na gali i przed telewizorami. Dziękuję moim sponsorom i trenerom. Dziękuję, iż jesteście. Piona
Są to bardzo ważne słowa w dzisiejszych czasach, w których tak łatwo przychodzi ocena w internecie i nie zważania na to co się pisze. Powędrowało to już dawno w stronę, która nie powinna zostać przekroczona. Trzeba niewątpliwie o tym mówić i jasno odróżniać krytykę konstruktywną od obrażania czy tak dziś popularnego słowa hejtowania.

1 godzina temu
















