
Wielki zwycięzca turnieju na FAME 29 wskazał Mameda Khalidova i Roberto Soldicia jako swoje przyszłe cele. Potężne zestawienie coraz bliżej?
Występ Makhmuda Muradova na gali FAME 29 był jednym z najmocniejszych sportowych akcentów nie tyle całego wydarzenia, co całej historii organizacji Rafała Pasternaka. Hybrydowa federacja przy okazji swojego wydarzenia z numerem 29 postawiła na turniej w formule K-1, w którym wzięli udział zawodnicy z prawdziwym doświadczeniem w sportach walki, a nie tylko medialne postacie. Muradov, czyli były zawodnik UFC, a aktualny tymczasowy mistrz OKTAGONU od początku był wymieniany w gronie faworytów – i w klatce FAME w pełni to potwierdził.
Już w pierwszej walce pokazał ogromny spokój, przejmując stuprocentową kontrolę nad wszystkim, co się dzieje w oktagonie. Nie rzucał się chaotycznie do ataku, tylko konsekwentnie budował przewagę nad Marcinem Sianosem pracą na nogach, skracaniem dystansu w odpowiednich momentach i celnymi kombinacjami bokserskimi. Uwagę warto zwrócić też na jego potężne niskie kopnięcia oraz ciekawe, choć w tym przypadku nieszczególnie skuteczne latające kolana w jego wykonaniu. Gołym okiem było widać różnicę w umiejętnościach, którym „Thanos” nie był w stanie nadrobić choćby dzięki 30 kilogramów masy ciała więcej. „Mach” nie dawał się wciągać w bójkę, tylko prowadził walkę na swoich warunkach i dzięki temu bez większych problemów wypunktował byłego zawodnika organizacji Babilon MMA.
W półfinale tempo jeszcze bardziej wzrosło, ale mimo to jego styl pozostał ten sam – Uzbek był cierpliwy, techniczny i bardzo zdyscyplinowany taktycznie. Świetnie mieszał ciosy na głowę z kopnięciami na korpus i uda, czym stopniowo rozbijał rytm rywala. Nie musiał nikogo nokautować, bo jego dominacja była widoczna w każdej rundzie. Niezwykle doświadczony Tomasz Sarara nie był w stanie mu zagrozić, choć po samym pojedynku przyznał, iż była to też kwestia zbyt krótkiego okresu przygotowawczego.
ZOBACZ TAKŻE: Murański napisał do Pawła Bomby po walce. Tajemnicza wiadomość
Finał turnieju był starciem, które zapowiadało się na już nieco bardziej wyrównane. Muradov przez cały czas wyglądał na świeżego zawodnika pomimo czterech rund za sobą, podobnie zresztą do jego rywala, którym był Izu Ugonoh. Reprezentant „WCA Fight Team” w ćwierćfinale pokonał Mateusza Kubiszyna, z kolei w półfinale gwałtownie rozprawił się ze swoim klubowym kolegą, Alberto Simao.
Były zawodnik UFC w starciu z potężnym Ugonohem ponownie świetnie kontrolował dystans, unikając niepotrzebnego ryzyka. Ponadto oczywiście punktował, gdy tylko pojawiała się luka w obronie przeciwnika. Tym razem jednak nie obyło się bez komplikacji, bowiem w trakcie trzeciej rundzie będącej zarazem ostatnią Izu zdołał go naruszyć, jednakże to było zdecydowanie zbyt malo.
Ostatecznie to właśnie Makhmud Muradov wygrał cały turniej, udowadniając, iż ciężko o mocnych na niego choćby w niepreferowanej przez niego płaszczyźnie.
Zwycięzca turnieju FAME 29 wskazał Khalidova i Soldicia
Zawodnik OKTAGONU triumfując w turnieju, wygrał również nagrodę główną, czyli Mercedesa Klasy S z pakietem Brabus, który warty jest 800 tysięcy złotych. Nie jest to jednak wszystko, bowiem odnosząc sukces w „S-Class Tournamencie” zagwarantował sobie również udział w gali FAME 30: Icons w Gliwicach, gdzie przyjdzie mu się zmierzyć z Denisem Labrygą.
ZOBACZ TAKŻE: Justin Gaethje znowu zdobył pas. Kapitalne show na UFC 324 [WIDEO]
Labryga nie jest jednak zawodnikiem, z którym „Mach” chciałby się sprawdzić w FAME najbardziej. W rozmowie z Hubertem Mściwujewskim reprezentant Uzbekistanu wyznał, z kim tak naprawdę chce się zmierzyć, zaznaczając przy okazji, iż nigdy nie zostaniemy świadkami typowo freak fightowego zestawienia z jego udziałem:
Makhmud Muradov nigdy nie będzie walczył z dwoma zawodnikami. Z jednym nie ma problemu – kogo mi by nie dali. Ja chcę bardzo zawalczyć z Khalidovem i Soldiciem.
– zadeklarował Muradov na kanale „MMA-Bądź na bieżąco”.
Walka Muradov vs. Khalidov aktualnie jest raczej niemożliwa do zrealizowania. Inaczej jest jednak w przypadku potencjalnej batalii z Roberto Soldiciem, który ma już za sobą debiut w FAME. Co prawda „Robocop” pozostaje zawodnikiem federacji ONE, natomiast raz już mu pozwolono na walkę stójkową w polskiej federacji i kto wie, czy historia nie zatoczy koła.

1 godzina temu






![Justin Gaethje znowu zdobył pas. Kapitalne show na UFC 324 [WIDEO]](https://mma.pl/media/uploads/2026/01/Justin-Gaethje-UFC-324.webp)







