Gapiński po debiucie w nowej roli. „Nie da się jeździć i prowadzić drużyny. Kuba udowodnił, iż potrafi”

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Tomasz Gapiński zadebiutował w roli pierwszego trenera Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski. Powiedzieć, iż trener w nowej roli spisał się nieźle to w zasadzie jak nic nie powiedzieć. To zasługa bardzo dobrej postawy całego zespołu. Drużyna pod jego dowództwem zanotowała bardzo udane spotkanie, z którego może być zadowolona. Co istotne, nie jako jednostki, a całość.

– Dziś cała drużyna pojechała świetnie, jako zespół potrafiliśmy być kompletni. Każdy walczył, każdy jechał i dawał z siebie wszystko, co przełożyło się na wyniki – podsumował krótko trener drużyny

Awizowanie Tomasza Gapińskiego przyniosło trochę szumu medialnego. Wielu zastanawiało się, czy rzeczywiście na torze pojawi się 44-letni weteran czy też jednak Chris Holder. Wybór naturalnie musiał paść na indywidualnego mistrza świata z 2012 roku, ale o tej decyzji wszyscy dowiedzieli się dopiero w dniu spotkania, choć sam szkoleniowiec przyznał, iż od początku wiedział kto wystąpi na Moto Arenie.

– Nie da się połączyć pracy trenera z jazdą na żużlu i ściganiem się, nie da. Ani przez moment nie myślałem o tym, żeby pojawić się w dzisiejszym meczu w roli jeżdżącego trenera. Uważam, iż tego po prostu się nie da zrobić – stwierdził z pełnym przekonaniem.

Jakub Krawczyk „błysnął” w Łodzi

Co z pewnością może cieszyć, to postawa Jakuba Krawczyka. Wygrany podwójnie bieg z Frederikiem Jakobsenem, jeden wygrany indywidualnie oraz drużynowo w stosunku 4:2 to momenty, które z pewnością przypominają o tym zawodniku zarówno i wszystkim wokół, jak i samemu zawodnikowi, który po udanym występie w Szwecji i teraz w Łodzi także z pewnością zyskuje pewności siebie.

– Miejmy nadzieję, iż dla Jakuba Krawczyka to będzie mecz na przełamanie. Na pewno będziemy dalej pracować nad tym, aby Kuba zdobywał jeszcze więcej punktów. Pokazał dzisiaj, że, iż potrafi się ścigać. Kibice go wsparli przed spotkaniem, co tez z pewnością mu pomogło. My go oczywiście również cały czas wspieraliśmy i z nim rozmawialiśmy. Praca z psychologiem, treningi, i przede wszystkim spokojne rozmowy po których pojechał jak oczekiwano – przyznał „Gapa”.

Przebłyski swojej znakomitej dyspozycji można było oglądać choćby w piątym biegu, gdy świetnie wyszedł spod taśmy z Frederikiem Jakobsenem, a potem znakomicie odpierał ataki Zacha Cooka i Szymona Szlauderbacha. Nawet, gdy nie dysponował dużą prędkością to umiejętnie znajdował najbardziej optymalne ścieżki. To przełożyło się na wywalczenie podwójnego zwycięstwa.

– Gdy w swoim drugim starcie przywiózł dwójkę z bonusem to popisał się świetną jazdą defensywną. W tych biegach, w których przyjeżdżał czwarty też walczył. W tym czwartym biegu wiózł punktowane pozycje, choć niestety w tamtym przypadku nie udało mu się tego utrzymać, ale całościowo jest okej – podsumował Tomasz Gapiński.

Idź do oryginalnego materiału