Freak fighter chce wielkiego rewanżu. Historia ma zatoczyć koło na FAME 30

2 godzin temu


Freak fighter życzyłby sobie wielkiego rewanżu przy okazji jubileuszowej gali FAME 30. Historia z jego udziałem miałaby zatoczyć koło.

Konflikt na linii Amadeusz „Ferrari” Roślik – Paweł „Scarface” Bomba to jedno z najbardziej chaotycznych i medialnych spięć w świecie freak fightów. Dwóch zawodników, dwóch kompletnie różnych charakterów, a efekt? Mieszanka wybuchowa, która przez długi czas napędzała zainteresowanie kibiców i organizatorów.

Amadeusz Ferrari od dawna funkcjonuje w przestrzeni freakowej jako postać skrajna. Kontrowersyjny, impulsywny, żyjący konfliktem i prowokacją. Każde jego wystąpienie to teatr, w którym granica między show a realną agresją często się zaciera. Paweł Bomba z kolei to zupełnie inny kaliber – bardziej uliczny w przekazie, bezpośredni, momentami prymitywny, ale przez to dla części widzów „autentyczny”. I właśnie ta różnica charakterów stała się paliwem dla ich konfliktu.

Iskra zapalna pojawiła się w social mediach i gwałtownie przeniosła się na konferencje oraz wywiady. Słowne ataki, wyzwiska, podważanie odwagi i umiejętności – wszystko to eskalowało w klasycznym freakowym stylu. Ferrari wielokrotnie prowokował Bombę, uderzając w jego wizerunek i inteligencję, z kolei jego rywal odpowiadał agresją i groźbami, nie kryjąc, iż chętnie „załatwiłby sprawę” poza kamerami. Oczywiście Paweł również radził sobie dobrze w konfrontacjach około-merytorycznych, a ich wymiany słów śledziło wówczas pół polskiego internetu.

ZOBACZ TAKŻE: KSW zainteresowane byłym zawodnikiem UFC. realizowane są rozmowy

Kulminacją konfliktu stały się bezpośrednie starcia słowne twarzą w twarz. Emocje sięgały zenitu, ochrona miała ręce pełne roboty, a widzowie dostali dokładnie to, czego oczekiwali: chaos, napięcie i zapowiedź brutalnej konfrontacji. W tym przypadku trudno było odróżnić, co jest wyreżyserowane, a co autentyczne i właśnie to sprawiło, iż konflikt tak mocno się przebił.

Finałem ich rywalizacji był wspólny pojedynek, który odbył się przy okazji gali High League 4 w gliwickiej PreZero Arenie. Gdy tylko ich starcie się rozpoczęło… fani byli w szoku. Panowie mieli sobie skakać do gardeł, a przez dosłownie 60 sekund badali się, stojąc daleko od siebie, nie wyprowadzając dosłownie żadnego ciosu. Po zwróceniu uwagi przez sędziego wreszcie jedne z nich – Amadeusz Roślik – rzucił się na rywala i po paru sekundach go ciężko znokautował, wywierając wielkie wrażenie na kibicach. Co ciekawe, Bomba po około minucie, gdy zdołał już wstać o własnych siłach, upierał się, iż ich walka się jeszcze nie odbyła, z czego do dziś kpi „Władca Piekieł”.

Freak fighter chce rewanżu na FAME 30

Głodny rewanżu jest wielki przegrany tej rywalizacji. Ostatnio udzielił on wywiadu „Szalonemu Reporterowi”, a w jego trakcie przyznał, iż liczy na drugi pojedynek z Amadeuszem:

To by było w Gliwicach, tam, gdzie to się wszystko wydarzyło. Historia zatoczyłaby koło. (….) Boisz się bić, bo wiesz, iż zgniotę cię jak robaka.

– zwrócił bezpośrednio do Amadeusza „Scarface”.

Po czym kontynuował:

To by było dobre. Icons i to wszystko… Petarda no. Gliwice ku*wa no… (…) On płacze, ucieka – nie jest nic podpisane.

– zakończył wątek walki Paweł Bomba na kanale „Szalony Podcast”.

ZOBACZ TAKŻE: Były rywal Błachowicza wygrał kolejną walkę. Wciąż bije się na gołe pięści w wieku 53 lat

Potencjalna rewanżowa walka Ferrari vs. Bomba z pewnością wzbudzi ogromne emocje i zainteresowanie. Dla jednych cyrk, dla innych czysta rozrywka. Jedno jest pewne – jeżeli dojdzie do ich starcia, to nikt nie będzie obojętny, a klatka może nie wystarczyć, by pomieścić ego i agresję obu zawodników.

Idź do oryginalnego materiału