
6 Hours of Fuji nie było szczęśliwe dla zespołu Ferrari, które po raz kolejny zmagało się z brakiem tempa. Robert Kubica wraz z zespołem AF Corse #83 ukończył szóstą rundę FIA WEC na odległym 12. miejscu. Walcząca o mistrzowski tytuł Toyota świętowała z kolei dziesiąte zwycięstwo w historii na swoim własnym torze Fuji.
Spis treści
- Toyota wygrywa na swoim domowym obiekcie
- Robert Kubica i Ferrari bez tempa w Japonii
- Do końca sezonu FIA WEC zostały tylko dwie rundy
FIA WEC: Toyota triumfuje, Alpine przegrywa
fot. ToyotaPrzez większość wyścigu wydawało się, iż to Alpine jest faworytem do zajęcia dwóch pierwszych miejsc na podium. Rywalizację w Japonii na trybunach toru Fuji oglądało ponad 70 000 entuzjastycznych jak zwykle kibiców. Dwa francuskie prototypy kontrolowały sytuację przez pierwsze pięć godzin wyścigu. Ale późna interwencja samochodu bezpieczeństwa dramatycznie zmieniła kolejność.
Kiedy wszyscy zjechali do boksów, Toyota zdecydowała się zaryzykować. Japoński gigant i najbardziej utytułowany producent w FIA WEC zdecydował się nie zmieniać opon i zatankować mniej paliwa do samochodu z numerem 8. Przy lekkim deszczu, BMW – najgroźniejszy rywal Toyoty w klasyfikacji generalnej – podjęło podobne ryzyko, zostawiając Driesa Vanthoora na używanych oponach. Alpine przyjęło bardziej ostrożne podejście, dając kierowcom świeże opony.
To spowodowało spadek na trzecie i piąte miejsce przez kierowców Alpine. Na zaledwie 20 minut przed restartem, Alpine gwałtownie odzyskało drugie miejsce i zbliżało się do prowadzącej Toyoty. Wyprzedzenie lidera wydawało się nieuniknione, ale znakomita obrona przyniosła jednak Japończykom zwycięstwo. Niewielka przewaga 0,591 sekundy była najniższą w historii FIA WEC między dwiema różnymi markami.
Kubica i całe Ferrari bez tempa
fot. FerrariPo odwołaniu kwalifikacji z powodu warunków na torze kolejność ustalono na podstawie wyników drugiego treningu. Ferrari AF Corse #83 ruszało do rywalizacji z 12. pola, co od początku stawiało ekipę w trudnej sytuacji. Tor Fuji historycznie nigdy nie sprzyjał samochodowi włoskiej ekipy, szczególnie w wolniejszych sekcjach toru.
Choć zespołowi koledzy, ani sam Robert Kubica, nie uczestniczyli w żadnym incydencie, nie mieli też żadnej kary ani innych przykrych przygód, ich Ferrari po prostu nie miało tempa. W pierwszych dwóch godzinach wyścig był mocno tasowany przez okresy Safety Car i strategię. Na czele walczyły przede wszystkim Alpine, Toyota, Aston Martin i Cadillac, podczas gdy #83 pozostawało poza czołówką.
W ostatniej fazie gdy samochód bezpieczeństwa mocno przetasował stawkę, Kubica nie miał już szans odrobienia strat do czołówki. Kubica, Ye i Hanson ostatecznie przejechali 202 okrążenia, podczas gdy zwycięska Toyota zrobiła ich 203.

1 godzina temu














