Fatalny start Polaków. Kowalczyk-Tekieli musiała zareagować

1 godzina temu
Wtorkowe kwalifikacje do sprintów stylem klasycznym w biegach narciarskich zakończyły się katastrofą dla reprezentantów Polski. W mediach społecznościowych wymownie ten fakt skomentowała Justyna Kowalczyk-Tekieli. Nasza mistrzyni mówi też o wielkim nieobecnym tej konkurencji.
Można było czuć rozczarowanie, obserwując występy naszych biegaczy w kwalifikacjach do sprintu stylem klasycznym na igrzyskach olimpijskich. Spełnił się bowiem najgorszy scenariusz. Żaden z reprezentantów Polski nie wszedł choćby do ćwierćfinału. Najpierw wśród pań z pewnością przykrą niespodzianką był brak miejsca w czołowej trzydziestce u Moniki Skinder. Najlepsza z Polek zajęła 33. lokatę.

REKLAMA







Zobacz wideo Skoki narciarskie na igrzyskach za darmo? Tak to się robi



Kowalczyk-Tekieli komentuje wyniki Polaków. Wskazuje na jedno nazwisko
Później w rywalizacji panów nasi reprezentanci byli jeszcze dalej od TOP 30. Maciej Staręga, specjalizujący się w sprincie, uplasował się na 40. pozycji. Łącznie mieliśmy pięcioro reprezentantów Polski, biorąc pod uwagę kobiety i mężczyzn, więc nieobecność żadnego z nich w ćwierćfinale musi boleć.


Na wyniki kwalifikacji zareagowała w mediach społecznościowych Justyna Kowalczyk-Tekieli. Pięciokrotna medalistka olimpijska przyznała, iż szkoda jej Moniki Skinder, ale podkreśliła też istotną rzecz. Chodzi o nieobecność Kamila Burego.
"Żadnego Polaka w TOP30, a Kamil Bury, który miesiąc temu na PŚ na tej trasie, w tej konkurencji był 20, siedzi w domu" - napisała legenda polskiego sportu.






Kamil Bury nie pojechał na igrzyska. Dla niektórych to zaskoczenie
Kowalczyk-Tekieli słusznie nawiązała do startu Kamila Burego w Pucharze Świata. Warto dodać, iż 30-latek zajął w sprincie piętnaste miejsce podczas mistrzostw świata w Planicy w 2023 roku, więc stać go na miejsca w czołowej trzydziestce.



Trener Mariusz Hluchnik nie zdecydował się jednak na to, by włączyć go do kadry olimpijskiej. Tę decyzję w pełni zaakceptował Kamil Fundanicz, dyrektor sportowy Polskiego Związku Narciarskiego.
- Mój brat do całej sytuacji podszedł bardzo dojrzale. Oczywiście - nie ukrywam tego - został pokrzywdzony. Sytuacja z Kamilem kosztowała mnie wiele stresu w przygotowaniach. To, jak został potraktowany, najbardziej przeszkadzało mi w tym czasie. Ta sytuacja miała na mnie duży wpływ, ale teraz już wszystko wróciło do normy. To chyba bardziej dotknęło mnie, niż jego - tak w rozmowie z Interią mówił Dominik Bury, brat Kamila.
Czytaj także: Philipp Raimund zaskoczył wszystkich. "Po polsku znam tylko jedno słowo"
Wtorkowe występy Polaków tylko potwierdzają, w jakim dole w tej chwili są biegi narciarskie w naszym kraju. Teraz można tylko gdybać, ale nie da się wykluczyć scenariusza, w którym Kamil Bury mógłby uratować honor polskiej kadry w sprincie.
Idź do oryginalnego materiału