„Dudni mi w głowie”. Mateusz Gamrot o nowym nastawieniu do treningów

23 godzin temu


Mateusz Gamrot wypowiedział się o swoim nowym nastawieniu do treningów. W jego kolejnych walkach powinniśmy zobaczyć wiele nowego.

Polscy kibice doczekali się oficjalnego ogłoszenia w sprawie najbliższej przyszłości byłego podwójnego mistrza federacji KSW w dywizjach piórkowej oraz lekkiej. 11 kwietnia w Miami odbędzie się gala UFC 327: Prochazka vs. Ulberg, a w karcie walk zobaczymy powrót Mateusza Gamrota. Dla „Gamera” będzie to niezwykle istotny występ i to nie tylko ze względu na sportową rangę wydarzenia, ale również kontekst ostatnich miesięcy w jego karierze.

Przypomnijmy, iż Gamrot powróci do oktagonu po porażce, której doznał w starciu z byłym mistrzem wagi lekkiej, Charlesem Oliveirą. Pojedynek ten, który odbył się w październiku zeszłego roku w Brazylii, był dla Polaka ogromnym wyzwaniem. Walczył na terenie rywala, przeciwko jednemu z najbardziej doświadczonych i niebezpiecznych zawodników w dywizji i to tak naprawdę bez obozu przygotowawczego. Choć nie zdołał przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę, to mimo wszystko zyskał uznanie w oczach wielu, ratując walkę wieczoru gali w Rio de Janeiro, a także bez strachu patrząc w oczy legendarnego „Do Bronxa”.

ZOBACZ TAKŻE: RFA 28 x ZHS 3 – wyniki na żywo. Kto wygrał walki?

Teraz przed nim jednak zupełnie inne wyzwanie. Najbliższym rywalem Gamrota będzie argentyński stójkowicz, Esteban Ribovics, czyli zawodnik preferujący ostrą, bezkompromisową batalię w stójce. „El Gringo” słynie z mocnych wymian, odwagi i ofensywnego stylu, który jednak często nie prowadził do efektownych nokautów, odkąd ten walczy w UFC. Mimo wszystko jest to jednak typ rywala, który nie kalkuluje i chętnie podejmuje ryzyko, by narzucić swoje tempo.

Gamrot o nowym nastawieniu do treningów

Właśnie dlatego tak interesująco brzmią ostatnie zapowiedzi samego Polaka. Podkreśla on, iż w ostatnim czasie mocno pracował nad przekrojowością. Co ciekawe, do swojego arsenału coraz częściej dokłada łokcie, kolana oraz elementy tajskiego klinczu i brudnego boksu. Choć przez lata kojarzony był głównie z zapasami i kontrolą w parterze, dziś coraz wyraźniej zaznacza, iż nie tyle chce być zawodnikiem kompletnym, to takim, który daje widowiskowe pojedynki.

Zmiana podejścia ma więc nie tylko wymiar sportowy, ale i wizerunkowy. Gamrot otwarcie mówi o chęci dawania widowiskowych walk, niezależnie od tego, czy mierzy się z rywalem z rankingu, czy spoza niego. Liczy się tylko występ w klatce.

Zacząłem mocno używać łokci w sparingach i na tarczy. Zacząłem kolan używać, zacząłem klinczu używać – tajskiego, brudnego boksu. Walczę przekrojowo, nie nastawiam się już tylko na zapasy i parter, tylko mocno też zacząłem iść w te wymiany w stójce, walczyć bardziej efektownie i efektywnie. Po każdym sparingu, jak wychodzę, to dudni mi w głowie, ale wiem, iż to jest dobra droga, żeby dać widowiskową walkę w UFC. No i to jest najważniejsze – czy to jest rywal z rankingu czy spoza rankingu – liczy się tylko performance w klatce.

– podkreślił Mateusz Gamrot na kanale „TVP Sport”.

ZOBACZ TAKŻE: Roberto Soldić nokautował i dominował gwiazdy UFC? Zaskakująca wypowiedź

Starcie z Ribovicsem wydaje się idealną okazją, by pokazać nowe oblicze. Argentyńczyk prawdopodobnie będzie chciał rozstrzygnąć pojedynek w stójce, a to może otworzyć przestrzeń do wymian, w których Polak przetestuje świeżo doszlifowane narzędzia. Niewykluczone, iż już 11 kwietnia w Miami zobaczymy w jego wykonaniu nie tylko skuteczne obalenia, ale także ostre łokcie i potężne kolana, które być może są w stanie odegrać kluczową rolę w drodze do zwycięstwa.

Idź do oryginalnego materiału