Witalij Kliczko w przeszłości zdominował wagę ciężką razem z bratem Władimirem. Obaj panowie dzierżyli pasy mistrzowskie najważniejszych federacji. Starszy z rodzeństwa ostatnią walkę stoczył w 2012 roku, wygrywając z Manuelem Charrem. Jeszcze w trakcie kariery został politykiem. Najpierw założył partię UDAR, następnie został deputowanym Rady Najwyższej Ukrainy, a od 2014 roku jest merem Kijowa. Teraz skierował apel do mieszkańców swojego ukochanego miasta.
REKLAMA
Zobacz wideo Szybkie strzały z Krzysztofem Głowackim
Kliczko nie ma wątpliwości. Trzeba opuścić Kijów
Wszystko ma związek ze zmasowanym atakiem rakietowym Rosji. Mówi się, iż był najdotkliwszy od czasu początku inwazji zbrojnej Federacji Rosyjskiej na Ukrainę (24 lutego 2022 roku). Według informacji przekazywanych przez ukraińskie media, blisko sześć tysięcy budynków wielorodzinnych (połowa wszystkich w Kijowie) zostało pozbawionych ogrzewania.
Kliczko nie zdecydował się wydać oficjalnego nakazu ewakuacji. Poprosił jednak mieszkańców, by ci zachowali zdrowy rozsądek. Osoby, które mają taką możliwość, muszą wyjechać z Kijowa.
"Wczorajszy atak był jak dotąd najbardziej niszczycielskim atakiem wojennym dla infrastruktury Kijowa. Każdy, kto może znaleźć prąd i ciepło gdzie indziej, powinien tymczasowo opuścić stolicę" - napisał Kliczko w mediach społecznościowych.
Kliczko dodał, iż ponadto, iż ci, którzy mają dostęp do wody i ogrzewania, powinni pomóc sąsiadom. Chodzi tutaj głównie o osoby starsze i rodziny z dziećmi. w tej chwili zniszczenia infrastruktury w mieście są ogromne.
Potężny atak Rosji. Szpitale mają kopot
Brak ogrzewania nie jest rzecz jasna jedynym problemem mieszkańców Kijowa. Występują bowiem jeszcze przerwy w dostawie wody i prądu. Problemy mają też szpitale. Sytuację pogarsza mroźna zima. w tej chwili służby miejskie pracują w trybie nadzwyczajnym.
W nocnym ataku z 8 na 9 stycznia rosyjska armia użyła ponad 200 dronów oraz 36 rakiet. Wiadomo już, iż zginęły co najmniej cztery osoby.

10 godzin temu















