Dramatyczne sceny na Stadionie im. Alfreda Smoczyka w Lesznie. Podczas zaciętego starcia o brązowy medal PGE Ekstraligi pomiędzy miejscową Fogo Unią a Orlen Oil Motorem Lublin doszło do mrożącego krew w żyłach zdarzenia, które na długie minuty uciszyło trybuny i postawiło w stan gotowości wszystkie służby medyczne.
Wszystko rozegrało się w dwunastym wyścigu dnia, kiedy na dojeździe do pierwszego łuku doszło do fatalnego ciasno rozegranego wariantu. Mateusz Cierniak, walcząc o pozycję z juniorami obu zespołów, stracił panowanie nad maszyną na mocno nachylonym łuku i z ogromną siłą wyleciał z toru, przelatując bezpośrednio za dmuchaną bandę. W karambolu uczestniczył również wychowanek leszczyńskich Byków, Emil Konieczny, jednak zawodnik gospodarzy sprawnie wstał z toru i o własnych siłach powrócił do parku maszyn.
Oficjalna diagnoza: Mateusz Cierniak niezdolny do dalszej jazdy
Sytuacja z reprezentantem lubelskich Koziołków od początku wyglądała nieporównywalnie groźniej. Wychowanek tarnowskiej szkółki co prawda wydostał się z niebezpiecznej strefy na własnych nogach i samodzielnie wszedł do karetki, ale powagi sytuacji nie należało bagatelizować. Pierwsze doniesienia z parku maszyn przyniosły częściową ulgę, ponieważ zawodnik Motoru był w pełni przytomny i świadomy, zgłaszając jednak silny ból w okolicy nadgarstka.
Lekarz zawodów gwałtownie wydał oficjalny komunikat – Mateusz Cierniak został uznany za niezdolnego do dalszej jazdy w tym spotkaniu. To ogromne osłabienie dla sztabu szkoleniowego z Lublina, który na leszyńskim owalu i tak musiał radzić sobie bez poobijanego po finałowej rundzie SEC Fredrika Lindgrena, zastępowanego przez niedoświadczonego Svena Cerjaka. Polaka czekają teraz szczegółowe badania diagnostyczne w szpitalu, które wykluczą ewentualne złamania w uszkodzonej ręce. W momencie przerwania zawodów na tablicy wyników widniało minimalne prowadzenie gospodarzy 34:32, co tylko potęgowało ogromne napięcie w tym medalowym starciu.















