Bayersystem GKM Grudziądz do ostatniej kolejki walczył o awans do fazy play-off. Na swoim torze na zakończenie rundy zasadniczej mierzyli się z Orlen Oil Motorem Lublin i był to bezpośredni pojedynek o ostatnie miejsce w najlepszej czwórce. Grudziądzanie musieli zwyciężyć z aktualnymi wicemistrzami kraju, żeby walczyć o medale.
Zamiast euforii była cisza. „Koziołki” już w czternastej gonitwie rozstrzygnęły losy rywalizacji i to oni powalczą o tytuł w fazie play-off. W drużynie gospodarzy najbardziej oberwało się Maksymowi Drabikowi, który był tego dnia najsłabszym ogniwem, a spotkanie zakończył z 2 punktami i 2 bonusami w pięciu startach.
Na jego niekorzyść również zadziałała sytuacja z piątego wyścigu tego meczu, gdzie próbował się założyć na Martina Vaculika, ale Słowak nie dał mu tego zrobić, przez co Drabik został wywieziony prawie do dmuchanej bandy. Po tym zrezygnował z dalszej jazdy, co nie spodobało się kibicom.
– Martin, zresztą to widać było na powtórkach, bardzo poszerzył swój tor jazdy. Od pierwszego pola tor w Grudziądzu jest niezwykle wąski. Akurat znalazłem się w takim punkcie, iż prawdopodobnie, choć też nie byłem o tym do końca przekonany, zawodnik, który startował z zewnętrznych pól, znajdował się za nami. Max Fricke był bardzo blisko, zresztą byłem w kontakcie. Robiłem wszystko, by się w tym łuku utrzymać na motocyklu, by nie spowodować poważnych konsekwencji zdrowotnych dla mnie czy dla zawodników, którzy jechali ze mną w tym biegu. – mówił Maksym Drabik w programie Speedway+.
Między Vaculikiem, a Drabikiem, choćby później jeszcze Fricke rzeczywiście było bardzo ciasno. To nie było jednak na granicy faulu, żeby ten wyścig przerywał. Być może na to liczył Drabik wzorem Lamberta w innym spotkaniu. Sam żużlowiec jednak przyznaje, iż upadać nie chciał, żeby nie zrobić nikomu za nim krzywdy.
– Właściwie to do połowy, do szczytu łuku to była walka o przetrwanie i utrzymanie się na motocyklu i nie narażenie siebie oraz innych zawodników na krzywdę. Dlatego byłem zdziwiony, bo do tego kontaktu doszło dwukrotnie i to bardzo wyraźnie. Zresztą Martin, ja wiem, iż było ciasno i pierwszy łuk wymaga od nas takich decyzji, ale Martin, mówiąc potocznie, powiózł mnie do szczytu łuku i nie byłem w stanie po prostu technicznie, przynajmniej tak mi się wydaje, i ja to tak widziałem i ja to tak odczuwałem, iż nie byłem w stanie niczego technicznie na motocyklu wykonać. – kontynuował.
Bayersystem GKM Grudziądz nie powalczy o podium PGE Ekstraligi, tylko o pozostanie w lidze na kolejny sezon. Ich rywalem w fazie play-down będzie Krono-Plast Włókniarz Częstochowa, więc zwycięstwo nie powinno być problemem. Wyrównana walka z „Lwami” już by była traktowana jako niespodzianka.
















