Kolejna odsłona dyskusji medialnej pomiędzy kierowcami i kibicami Formuły 1 a szefem serii, Stefano Domenicalim. Tym razem pozwolił on sobie na kąśliwy komentarz.
Spór o ocenę nowej perspektywy technicznej w Formule 1 trwa od początku sezonu z większą i mniejszą intensywnością. Narzekaniom fanów towarzysządość lekceważące wypowiedzi Stefano Domenicaliego.
Teraz, w rozmowie z De Telegraaf, ponownie odniósł się on do mało pozytywnych oponii.
“W social mediach bardzo często słyszysz negatywne historie. Widzimy tam i słyszymy rzeczy zupełnie inaczej. Weźmy na przykład pod uwagę wyścig w Malezji na początku października, gdzie odbędzie się Grand Prix Bahrajnu. Po zaledwie kilku tygodniach od ogłoszenia, trybuny są już wyprzedane. Do Paddock Clubu sprzedano już 1500 biletów. To sytuacja bez precedensu” – mówi Domenicali.
“To pokazuje siłę Formuły 1 w tym momencie. Negatywizm do nikąd nas nie zaprowadzi. Liczby pokazują, iż nasz biznes rośnie. Biorę krytyków na poważnie, ale moim zadaniem jest patrzenie w szerszej perspektywie” – dodaje szef Formuły 1.
Następnie odnosi się on do narzekań części kibiców na zachowanie nowych silników Formuły 1, w tym tzw. Supper-clipping czyli utratę prędkości na prostych za sprawą konieczności ładowania baterii.
“Są zagorzali fani motorsportu, którzy mówią o clippingu podczas weekendów F1, ale jest wielu takich, którym clipping kojarzy się ze spinką do włosów” – ironizuje Domenicali.
A co z kierowcami, którzy krytykują nowe przepisy?
“Nawet w tym przypadku nie można wrzucać wszystkiego do jednego worka. Chodzi bardziej o perspektywę danego pokolenia, a nie konkretnych kierowców” – mówi Domenicali.
“Myślę, iż Fernando Alonso i Lewis Hamilton mówią o obecnych przepisach inaczej niż nastolatkowie jak Kimi Antonelli czy Arvid Lindblad. I to trzeba rozróżnić. W przeszłości było wiele momentów, w których kierowcy zastanawiali się, co to jest. Inny sposób zmiany biegów czy wprowadzenie halo” – dodaje szef F1.

1 godzina temu















